Proponuję spojrzenie na zestawienie indeksu koniunktury ESI, który pojawił się wczoraj, i PKB. Jest to oczywiście ćwiczenie trochę pokraczne, ponieważ te dwie zmienne nie są idealnie skorelowane. Ale żaden wskaźnik koniunktury nie jest idealny, a w ostatnich miesiącach różne wskaźniki zaczęły pokazywać różne scenariusze.


[Aktualizacja 10:00] Test wzrostu gospodarczego zaliczony na piątkę
ESI dla Polski spadł w styczniu najmocniej od sześciu lat – do 103 pkt, ze 106,6 w grudniu. Ostatni raz taki spadek wystąpił w grudniu 2011 r. (dane z indeksu znajdują się tutaj). Ale wciąż ten indeks pokazuje bardziej optymistyczny obraz sytuacji gospodarczej niż np. PMI. Jak widać na wykresie poniżej, obecne poziomy ESI spójne są ze wzrostem gospodarczym w pierwszym kwartale w okolicach 4 proc. (odczyty za czwarty kwartał zeszłego roku były spójne ze wzrostem o ok. 4,5-5 proc.). To byłby doskonały wynik, biorąc pod uwagę fakt, że gospodarka strefy euro znacząco zwolniła, dynamika inwestycji publicznych musi się obniżyć, a napływ imigrantów ustał.
Nie należy jednak tych dokładnych wskazań liczbowych brać zbyt dosłownie. W przypadku analizy indeksów koniunktury, liczy się bardziej zmiana niż sam poziom indeksu, wskazania kierunku. Zmiana ESI jest wyraźnie negatywna. To sugeruje, że spowolnieniu nie da się już prawdopodobnie zapobiec.
Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.
Chcesz samodzielnie analizować dane ekonomiczne? Platforma SpotData to darmowy dostęp do ponad 40 tysięcy danych z polskiej i światowej gospodarki, które można analizować, przetwarzać i pobierać w formie wykresów i tabel do Excela. Sprawdź na: https://spotdata.pl/ogolna.





























































