REKLAMA
MSPO

OPINIAObietnice prezesa NBP lądują w koszu? Wojna o ropę ostatecznie grzebie szanse na tańsze kredyty

2026-09-09 10:32, akt.2026-09-09 11:09
publikacja
2026-09-09 10:32
aktualizacja
2026-09-09 11:09
Dodaj Bankier.pl w Google

Dotychczas nie widać w inflacji bazowej efektu szerokiego "rozlewania" się wzrostu cen paliw na ceny innych dóbr i usług, lecz z każdym miesiącem trwania konfliktu w Zatoce Perskiej to ryzyko wzrasta – ocenia główny ekonomista BOŚ Łukasz Tarnawa. Jego zdaniem, RPP może być gotowa tolerować nawet kilkumiesięczny okres z inflacją powyżej 3,5 proc. i utrzymywać stabilne stopy.

Obietnice prezesa NBP lądują w koszu? Wojna o ropę ostatecznie grzebie szanse na tańsze kredyty
Obietnice prezesa NBP lądują w koszu? Wojna o ropę ostatecznie grzebie szanse na tańsze kredyty
fot. A.Dragan / / Shutterstock

"Ceny paliw i żywności kształtowane są głównie przez efekty podażowe, natomiast dla oceny co się dzieje w gospodarce od strony popytowej kluczowa jest inflacja bazowa, oczyszczona z wpływu zmian cen żywności i energii. Na podstawie wstępnego odczytu CPI za sierpień szacujemy, że w ubiegłym miesiącu inflacja bazowa wzrosła do 3,2-3,3 proc. Od lutego tego roku, kiedy inflacja bazowa osiągnęła lokalne minimum 2,5 proc. - poziom ostatnio notowany pod koniec 2019 r. - inflacja bazowa stopniowo rośnie. To przede wszystkim efekt dynamicznie rosnących cen administrowanych, np. opłat za usługi wodno-kanalizacyjne czy wywóz śmieci" - powiedział PAP Biznes Tarnawa.

Od marca doszedł wzrost cen usług zależnych bezpośrednio od wysokich cen paliw – biletów lotniczych, transportu drogowego czy usług kurierskich. Dotychczas nie widać w inflacji bazowej efektu szerokiego 'rozlewania' się wzrostu cen paliw na ceny innych dóbr i usług, lecz z każdym miesiącem trwania konfliktu w Zatoce Perskiej to ryzyko wzrasta. Szczegóły inflacji sierpniowej wskażą, czy takie symptomy pojawiły się w sierpniu - dodał.

Tanie produkty z Chin ratują polskie portfele

Główny ekonomista BOŚ prognozuje, że w najbliższych miesiącach inflacja bazowa będzie stopniowo rosła w okolice 3,5 proc. na przełomie tego i przyszłego roku.

"Sądzimy, że przedłużający się okres podwyższonych cen paliw będzie skutkował przeniesieniem części tych kosztów na odbiorców detalicznych, w szczególności w przypadku cen usług. Na wzrost inflacji bazowej nadal będą wpływać kolejne podwyżki cen administrowanych" - powiedział Tarnawa.

Jego zdaniem, czynnikami łagodzącymi wzrost inflacji bazowej powinny być jednak rosnący import tanich produktów z Chin i umiarkowany wzrost płac.

Scammingout

"Czynnikiem łagodzącym wzrost inflacji bazowej powinna być nadal bardzo duża nadpodaż produkcji chińskiej, która rozlewa się po świecie i dotyka także polskiego rynku, na przykład w postaci obniżających się cen samochodów. Rosnący import tanich chińskich produktów był czynnikiem dotychczas ograniczającym inflację bazową i takim zapewne pozostanie" - wskazał ekonomista.

"Ograniczająco na inflację bazową będzie też oddziaływał umiarkowany wzrost płac w warunkach już dużo słabszej pozycji pracowników w relacjach z pracodawcami w porównaniu z sytuacją sprzed 2-3 lat. Także wzrost płacy minimalnej jest bardzo niski – w przyszłym roku ma wynieść 3 proc., w porównaniu do sięgającego 20-proc. rocznego wzrostu w latach 2023-2024" - dodał.

Drożyzna na stacjach paliw znów uderzy w ceny

Główny ekonomista BOŚ prognozuje, że w najbliższych miesiącach inflacja CPI pozostanie najprawdopodobniej w okolicach górnej granicy celu inflacyjnego NBP, czyli 3,5 proc. rdr.

"Obserwowany wysoki poziom cen detalicznych i hurtowych paliw na rynku krajowym oraz utrzymujące się wysokie ceny paliw na rynkach światowych praktycznie już przesądzają o tym, że wrześniowy wskaźnik inflacji przekroczy 3,5 proc." - prognozuje Tarnawa.

"Jedynie skokowy spadek cen paliw na stacjach w najbliższych dniach - w kierunku 7 złotych za benzynę i 8 złotych za olej napędowy - wraz z ponownym wyraźnym spadkiem cen żywności mógłby utrzymać wrześniową inflację w okolicach 3,5 proc." - dodaje.

Sytuacja na rynku paliwowym pozostanie kluczowa dla kształtowania się inflacji w kolejnych miesiącach.

"Bieżąca sytuacja na rynku surowców energetycznych nie napawa optymizmem. Od 30. sierpnia wznowiono działania wojenne między USA i Iranem. Ceny ropy Brent przekroczyły w ostatnich dniach 95 USD za baryłkę. I choć nie są to maksymalne poziomy obserwowane od początku konfliktu - te sięgały 120 dolarów za baryłkę, to zdecydowanie trudniejsza sytuacja panuje na rynkach produktów petrochemicznych w Europie" - powiedział PAP Biznes ekonomista.

"W ostatnim czasie znajdują się one w okolicach lokalnych maksimów – w przypadku oleju napędowego ceny spot przekroczyły 1.400 dolarów za tonę, a w przypadku cen benzyny wzrosły w okolice 1.300 dolarów za tonę" - dodał.

Jak zaznaczył Tarnawa, różnica między cenami produktów petrochemicznych a cenami ropy naftowej od początku wojny wzrosła około trzykrotnie.

"Europejskie ceny produktów petrochemicznych są szczególnie wrażliwe na obecną sytuację na Bliskim Wschodzie w związku z ograniczeniami dostaw z tego kierunku, a także w związku z ostatnimi zniszczeniami w infrastrukturze rosyjskiej w wyniku udanych uderzeń sił ukraińskich na rafinerie rosyjskie. W związku z niedoborem paliw od lipca Rosja wprowadziła zakaz eksportu produktów petrochemicznych, który został przedłużony do końca października" - wskazał ekonomista.

"W rezultacie lipcowy rosyjski eksport produktów petrochemicznych spadł o połowę w porównaniu z początkiem roku. W związku z tym nawet bez historycznie wysokich cen ropy naftowej na rynku europejskim osiągamy bardzo wysokie ceny benzyny i oleju napędowego" - dodał.

Benzyna tańsza o złotówkę albo inflacja pod skok do 4 procent

Ekonomista zaznacza, że bieżąca sytuacja na rynku paliw jest trudna, a ze względu na wyzwania fiskalne trudno też oczekiwać kolejnych odsłon programu rządowego "Ceny Paliw Niżej".

"Natomiast wciąż należy pamiętać, że mamy do czynienia ze strukturalną nadwyżką światowej produkcji ropy naftowej nad globalnym popytem. Zatem jeśli doszłoby do spadku ryzyka geopolitycznego możemy stosunkowo szybko powrócić z obecnych wysokich cen w okolice 70 dolarów za baryłkę, co przyniosłoby wyraźne obniżenie cen paliw i w efekcie inflacji" - powiedział PAP Biznes ekonomista.

"Przy tak wysokiej niepewności co do rozwoju sytuacji na rynku paliw pozostaje nam formułowanie scenariuszy alternatywnych przy założeniu różnych poziomów cen paliw, które będą się realizowały w zależności od rozwoju sytuacji geopolitycznej" - dodał.

Tarnawa szacuje, że przy założeniu stopniowego obniżenia cen paliw detalicznych w perspektywie do końca roku o około 1 złoty za litr - bazowy scenariusz banku - wskaźnik inflacji CPI powróci w okolice poziomu 3,5 proc. Natomiast przy technicznym założeniu utrzymania bieżącego poziomu cen detalicznych paliw do końca roku wskaźnik CPI pozostanie powyżej 3,5 proc. i pod koniec roku zbliży się do 4 proc.

W przypadku cen żywności ekonomista spodziewa się stopniowego wzrostu dynamiki w warunkach niskiej bazy odniesienia, wyższych cen paliw i nawozów, globalnego wzrostu cen niektórych surowców żywnościowych (m.in. zbóż) i przewidywanych słabszych zbiorów krajowych warzyw.

"Podsumowując, wysokie ceny paliw, stopniowy wzrost cen żywności z bardzo niskich poziomów, sukcesywny wzrost inflacji bazowej będą utrzymywały wskaźnik CPI na podwyższonym poziomie w okolicach 3,5 proc. w czwartym kwartale i na początku 2027 r. To, czy na dłużej przekroczymy poziom 3,5 proc. będzie zależało od sytuacji na rynku paliw" - prognozuje ekonomista.

"Natomiast od marca przyszłego roku efekt wysokiej bazy odniesienia w przypadku cen paliw powinien wyraźniej ograniczyć inflację" - zaznacza Tarnawa.

RPP może tolerować nawet kilkumisięczny okres CPI powyżej 3,5 proc. 

W rozmowie z PAP Biznes główny ekonomista BOŚ wskazuje, że od lipcowego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej ryzyka dla polityki monetarnej zmaterializowały się.

"W lipcu prezes NBP sygnalizował możliwość obniżki stóp procentowych po wakacjach, co już wówczas wydawało się dosyć ryzykowną deklaracją – sytuacja geopolityczna wciąż była niepewna, wiadomo było, że rządowy programu 'Ceny Paliw Niżej' został zakończony, co w trakcie wakacji podbije inflację" - powiedział Łukasz Tarnawa.

"Od lipcowego posiedzenia RPP ryzyka dla polityki monetarnej zmaterializowały się - wyższe ceny ropy, wyższe ceny paliw i wyższa krajowa inflacja. W rezultacie można praktycznie z pewnością ocenić, że lipcowy przekaz prezesa NBP o możliwości poluzowania polityki monetarnej w tym roku jest już nieaktualny i nie zostanie podtrzymany" - dodał.

Jak wskazuje ekonomista, rynek będzie przede wszystkim oczekiwał informacji na temat nastawienia prezesa NBP i członków Rady co do przyszłych decyzji w zakresie polityki pieniężnej w kontekście oceny bieżącej sytuacji makroekonomicznej, w szczególności wysokich cen paliw.

"Na rynek powróciły oczekiwania na podwyżki stóp po lipcowym wygaszeniu tych oczekiwań. Rynek FRA uwzględnia obecnie możliwość dwóch podwyżek stóp procentowych w perspektywie najbliższych sześciu miesięcy" - powiedział Tarnawa.

Podwyżka stóp procentowych byłaby przyznaniem się do błędu. RPP w trudnym położeniu

Jak zaznaczył ekonomista, ostatnie przemówienie prezesa NBP podczas spotkania G20 wskazało na wstrzemięźliwość w formułowaniu przewidywań co do przyszłych decyzji.

"Natomiast nawet jeśli prezes konsekwentnie będzie odmawiał sformułowania 'podpowiedzi wprost' nt. kolejnych decyzji RPP, inwestorzy będą próbowali wyłowić jakiekolwiek informacje nt. obecnej funkcji reakcji RPP – np. jaki poziom bieżącej inflacji RPP gotowa jest tolerować utrzymując stabilne stopy, wobec wysokiego prawdopodobieństwa przekroczenia przez CPI poziomu 3,5 proc. i ryzyka zbliżenia się do 4,0 proc." - powiedział PAP Biznes Tarnawa.

"Biorąc pod uwagę dotychczasowe generalnie 'gołębie' nastawienie większości RPP sądzimy, Rada jest gotowa tolerować nawet kilkumiesięczny okres z inflacją powyżej 3,5 proc., utrzymując stabilne stopy procentowe i powołując się na prognozę z projekcji NBP, że inflacja w średniej perspektywie powróci do celu NBP. W takim duchu wypowiedziała się ostatnio członkini RPP Iwona Duda" - dodał.

Główny ekonomista BOŚ zaznaczył, że bazowy scenariusz banku od dłuższego czasu zakłada stabilizację stóp procentowych do końca 2026 r. i w pierwszej połowie przyszłego roku. Ekonomista wciąż podtrzymuje taki scenariusz.

W ocenie Tarnawy, Rada ewentualnie mogłaby zdecydować się na podwyżki, gdyby sytuacja na rynku paliw jeszcze bardziej się skomplikowała, utrwalając inflację powyżej 4 proc.

"Warto jednak pamiętać, że RPP w marcu obniżyła stopy procentowe, kiedy już było wiadomo, że konflikt na Bliskim Wschodzie wybuchł i wzrosły ceny ropy naftowej. Stąd ewentualna podwyżka stóp procentowych w najbliższym czasie byłaby niejako przyznaniem się do błędu w polityce monetarnej. Zatem poprzeczka dla podwyższenia stóp NBP wydaje się zawieszona wysoko" - powiedział ekonomista.

"Niemniej generalnie retoryka głównych banków centralnych jest propodwyżkowa. EBC podwyższył stopy w czerwcu, niemal na pewno po raz kolejny uczyni to w najbliższy czwartek. Ważą się losy decyzji Fed w przyszłym tygodniu – może o tym zdecydować piątkowa publikacja sierpniowej inflacji w USA. To wszystko sugeruje, że nie można całkowicie bagatelizować ryzyka podwyżki stóp NBP, co obecnie wycenia rynek FRA" - dodał.

Patrycja Długołęcka (PAP Biznes)

pat/ ana/

Źródło:PAP Biznes
Tematy
Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią – sierpień 2026 r.
Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią – sierpień 2026 r.

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Polityka pieniężna

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki