REKLAMA
Początek gorący, a to dopiero rozgrzewka! Ruszyły Wakacje na giełdzie

    Frankowa odyseja w trzech odsłonach

    Bogusław Półtorak2015-07-09 12:03
    publikacja
    2015-07-09 12:03
    Frankowa odyseja w trzech odsłonach
    Frankowa odyseja w trzech odsłonach
    fot. BARTLOMIEJ KUDOWICZ / / FORUM

    W programie pomocy kredytobiorcom mieszkaniowym, który zaprezentowała partia rządząca, można dostrzec wyborcze rozdwojenie lub nawet roztrojenie jaźni. Niespójność programu (czy programów - pojawiających się jak na zawołanie z każdej strony) polega na tym, że próbują one za jednym zamachem rozwiązać zbyt wiele problemów. Co więcej, sami kredytobiorcy frankowi w większości wypadków i tak nie są zainteresowani tymi programami. Dlaczego?

    Dlatego na przykład, że ci, którzy regularnie spłacają kredyty, wciąż zarabiają na niższych ratach w stosunku do kredytów złotowych. To po pierwsze. Po drugie - dla bankrutów, a to najgłośniejsza grupa, pomoc jest niewystarczająca. Po trzecie - programy chowane są za polityczno-biurokratyczną fasadą.

    Odyseja w trzech odsłonach:

    Pierwsza odsłona. Większość kredytobiorców dobrowolnie nie zrezygnuje z niższych kosztów obsługi długu. A program przecież zakłada dobrowolność. Według szacunków Bankier.pl blisko 400 tys. gospodarstw domowych, które spłacają kredyty denominowane w walutach obcych, i około 100 tys., które już takie kredyty w ciągu ostatnich 10 lat spłaciło, zaoszczędziło na niższych jego kosztach.

    Dodatkowo warto podkreślić, że kredytów tego rodzaju od 2006 roku (wejście w życie Rekomendacji S) udzielano osobom o wyższej o 20 proc. niż dla kredytów złotowych zdolności kredytowej. Krótko mówiąc – kredyty takie brały osoby zamożniejsze niż przeciętny Polak. Większość z nich dziś stać nadal na ponoszenie dodatkowego ryzyka, szczególnie że większość z nich ciągle zarabia na niższych ratach. Cel zmniejszenia ryzyka w bankach i szansa tym samym na obniżenie kosztów kredytowania w ogóle zostaje w ten sposób zaprzepaszczona.

    Druga odsłona.  W grupie bogatszych kredytobiorców mieszkaniowych, biorących kredyty w frankach, pojawiła się z biegiem lat stosunkowo duża grupa osób, której status z przyczyn losowych pogorszył się. To grupa około 50 tys. kredytobiorców, którzy z różnych względów albo są zagrożeni brakiem wypłacalności, albo już są bankrutami. Nie tylko kurs walutowy jest przyczyną ich kłopotów. Utrata zdrowia, rozwody, wypadki i inne przyczyny losowe, które - tak jak wszystkich kredytobiorców - dotyczą również frankowiczów. Pytanie, czy oddłużenie rozwiąże ich problemy. Niestety nie. I tu program nie przewiduje dobrego prostego rozwiązania na upadłość konsumencką.

    Nie daje zabezpieczenia, że ci frankowi i nie tylko bankruci nie popełnią tych samych błędów finansowych, biegnąc np. po chwilówki. Warto skorzystać np. z rozwiązań brytyjskich, które z jednej strony dają szansę na cywilizowane bankructwo, ale też ograniczają łatwość w zaciąganiu zobowiązań w przyszłości. Dla osób niewypłacalnych ścieżka rozwiązania ich problemów powinna być jasna, ale też nałożone powinny być ograniczenia.

    Trzecia odsłona. To dobrze, że przedmiotem debaty publicznej (niestety tylko w okresach przedwyborczych) w Polsce są kłopoty kredytowe stosunkowo wąskiej grupy kredytobiorców. I nie jest istotne, że kredyty te były brane przez osoby uprzywilejowane. Przeciętna kwota kredytu denominowanego w frankach szwajcarskich była znacznie wyższa niż kredytów złotowych dostępnych dla osób o niższej zdolności kredytowej. Debata jest potrzebna, ponieważ w Polsce mamy milion gospodarstw domowych wykluczonych finansowo: nie tylko z powodu kredytów hipotecznych, ale i ofiar chwilówek od firm pożyczkowych, łatwych kredytów konsumpcyjnych w SKOK-ach - osób, które popadły w błędne koło długu i własnej nieporadności finansowej. Wydobycie tych problemów na światło dzienne jest konieczne, jeśli chcemy mówić o dobrej perspektywie rozwoju stabilnego państwa. Stawianie zasłon dymnych i proponowanie oderwanych od rzeczywistości rozwiązań, które utkną w biurokratycznej machinie i wkrótce w powyborczej codzienności łatania budżetowych pilniejszych obietnic, jest stratą energii i pieniędzy nas wszystkich.

    Źródło:
    Tematy
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.

    Komentarze (71)

    dodaj komentarz
    ~Jacek
    Jezeli kogos nie bylo stac na kredyt złotowkowy ( nie miał zdolności ) to tym bardziej nie było go stac na kredyt we frankach. Kazdy kto myslał inaczej byl i jest Idiotą. Przeciez to ci ludzie (klienci) siedzieli w bankach i rozmawiajac z "banksterami" dopasowywali swoje zarobki i wydatki do mozliwosci kredytowej.
    To
    Jezeli kogos nie bylo stac na kredyt złotowkowy ( nie miał zdolności ) to tym bardziej nie było go stac na kredyt we frankach. Kazdy kto myslał inaczej byl i jest Idiotą. Przeciez to ci ludzie (klienci) siedzieli w bankach i rozmawiajac z "banksterami" dopasowywali swoje zarobki i wydatki do mozliwosci kredytowej.
    To to samo co : nie stac mnie na Ferrari za zlotowki to kupie za franki .
    Tych ludzi nie było stac na kupno mieszkan po takich cenach. I TO JEST PROBLEM .
    Oni nie powinni w tamtym czasie kupowac mieszkan ani za zlotowki ani za franki.
    Esensja : TYCH LUDZI NIE BYLO STAC NA KUPNO MIESZKAN (ani za zlotowki , ani za franki) .
    Ale oni nie chcieli tego slyszec. Nie miec wlasnego mieszkania to porazka zyciowa , miec to prestiż (w okolo).
    Sily na zamiary ! 25 czy 30 lat to szmat czasu i wszystko moze zdarzyć się .
    PS :np. mam 100 000 zl w banku. Potrzebuje 200 000 zl (obojetnie na co) to ide do banku po
    100000 zl kredytu ? Nie ide po 200 000 zl kredytu , moje 100 000 zl jest gwarancja na czarna godzine. Bank ma z czego zabrac (wrazie czego) , a ja mam pole manewru.
    Na kredyt musi byc czlowieka stac ! Tak postepuje ja i w banku mi sie klaniaja.
    ~sprostowanie
    Ten artykuł to jest kpina, a koleś który przedstawia się jako redaktor naczelny Grupy Bankier.pl, nie ma pojęcia o czym pisze. Jeśli cała Grupa Bankier.pl jest ta samo "profesjonalna" jak ten Pan, to im strasznie współczuję. Na koniec fakty: rata zaciągniętego obecnie kredytu w PLN w wysokości 300 tys. zł, jest o ok. 500 Ten artykuł to jest kpina, a koleś który przedstawia się jako redaktor naczelny Grupy Bankier.pl, nie ma pojęcia o czym pisze. Jeśli cała Grupa Bankier.pl jest ta samo "profesjonalna" jak ten Pan, to im strasznie współczuję. Na koniec fakty: rata zaciągniętego obecnie kredytu w PLN w wysokości 300 tys. zł, jest o ok. 500 zł niższa niż takiego samego kredytu frankowego uruchomionego w kwietniu 2008 roku. Jeśli Pan redaktor naczelny tego nie wie, to może niech zmieni pracę i weźmie kredyt.
    ~ff
    Dlaczego akurat wziąłeś kwiecień 2008, a nie np. marzec 2006? Fajnie jest przyrównywać skrajności. W kwietniu 2008 banki nie rozdawały kredytów frankowych na lewo i prawo. Już wtedy były zaostrzone warunki analizy zdolności kredytowej, a na domiar wszystkiego banki stosowały wtedy odstraszające marże. Już wtedy kalkulowane raty we Dlaczego akurat wziąłeś kwiecień 2008, a nie np. marzec 2006? Fajnie jest przyrównywać skrajności. W kwietniu 2008 banki nie rozdawały kredytów frankowych na lewo i prawo. Już wtedy były zaostrzone warunki analizy zdolności kredytowej, a na domiar wszystkiego banki stosowały wtedy odstraszające marże. Już wtedy kalkulowane raty we franku były o tej samej wartości co raty złotowe. Ktoś kto brał kredyt przy franku za 2 zł to przepraszam na co liczył? Że w krótkim czasie zaoszczędzi bo 1 CHF będzie się równał 1 PLN?
    ~sprostowanie odpowiada ~ff
    Wziąłem kwiecień 2008, bo taki mam kredyt, więc wiem o czym mówię i nie plotę bzdur i nie podpisuję się jako redaktor naczelny serwisu o tematyce ekonomicznej, jeszcze bardziej się tym kompromitując. Banki w kwietniu 2008 stosowały wręcz marże preferencyjne (ok. 1%) a nie odstraszające jak twierdzisz. Bzdurą jest też To co piszesz Wziąłem kwiecień 2008, bo taki mam kredyt, więc wiem o czym mówię i nie plotę bzdur i nie podpisuję się jako redaktor naczelny serwisu o tematyce ekonomicznej, jeszcze bardziej się tym kompromitując. Banki w kwietniu 2008 stosowały wręcz marże preferencyjne (ok. 1%) a nie odstraszające jak twierdzisz. Bzdurą jest też To co piszesz o porównywalnej wysokości rat złotowych i frankowych (3M LIBOR CHF z 04/2008 wynosił 2,81% a 3M WIBOR z 04/2008 wynosił 6,34% różnica ok. 3,5%, źródło portal bankier.pl, żeby było śmieszniej). Jeśli ktoś nie ma merytorycznych argumentów, to niech nie wchodzi w taka dyskusję, no chyba że jest redaktorem naczelnym Grupy Bankier.pl, wtedy może wpisać dowolną bzdurę i opatrzyć to jeszcze swoim uśmiechniętym zdjęciem, po prostu dno i metr mułu.
    ~Adam222 odpowiada ~sprostowanie
    Racja. Choć według mnie nie to jest najważniejsze. Banki zawarły umowy na kredyt we frankach a wypłaciły złotówki. To jest oszustwo. I to jest podstawowa sprawa. Dlatego zawarte umowy są nieważne. A skutki oszustwa zawsze obciążają oszusta. Dlatego konieczne jest zawarcie nowych umów na warunkach korzystnych dla frankowiczów. Reszta Racja. Choć według mnie nie to jest najważniejsze. Banki zawarły umowy na kredyt we frankach a wypłaciły złotówki. To jest oszustwo. I to jest podstawowa sprawa. Dlatego zawarte umowy są nieważne. A skutki oszustwa zawsze obciążają oszusta. Dlatego konieczne jest zawarcie nowych umów na warunkach korzystnych dla frankowiczów. Reszta to mydlenie oczu i odbieganie od istoty sprawy.
    ~g-type odpowiada ~Adam222
    No nie... Banki wypłaciły we frankach i do dziś rozliczają we fraknach. A, że od razu te franki odkupiły po ustalonym kursie i przelały Ci na konto złotówki? Taka konstrukcja produktu dla tych, którzy nie zapytali, czy mogą dostać franki w gotówce i wymienić w kantorze... :-)
    ~batavus
    http://systemwkryzysie.blox.pl/2015/02/Krach-na-Franku-Szwajcarskim-Co-sie-naprawde.html

    Szwajcarska elita spanikowała i olała euro. 4zl i wiecej to nowa rzeczywistość dla CHF. Ciekawe będzie obserwowac jak Banki i kredytobiorcy to wytrzymaja...
    ~Maciej
    I na wstępie widać że Pan redaktor został w 2009 r . Frankowicze juz dawno nie zarabiają na niższych ratach w stosunku do kredytobiorców złotowych. krdytobiorcy frankowi w większości są biedniejsi od złotowych bo na inny kredyt nie mieli zdolności ,więc byli biedniejsi. Mnie po przeliczeniu z franków proponowali zadłużenie się do I na wstępie widać że Pan redaktor został w 2009 r . Frankowicze juz dawno nie zarabiają na niższych ratach w stosunku do kredytobiorców złotowych. krdytobiorcy frankowi w większości są biedniejsi od złotowych bo na inny kredyt nie mieli zdolności ,więc byli biedniejsi. Mnie po przeliczeniu z franków proponowali zadłużenie się do kwoty 300 000 a w złotówkach 190 000. Pisze pan brednie ! Szkoda czytać Nie Półtorak tylko Nieborak :)
    ~Jacek
    Jezeli kogos nie bylo stac na kredyt złotowkowy ( nie miał zdolności ) to tym bardziej nie było go stac na kredyt we frankach. Kazdy kto myslał inaczej byl i jest Idiotą.
    To to samo co : nie stac mnie na Ferrari za zlotowki to kupie za franki .
    Tych ludzi nie było stac na kupno mieszkan po takich cenach. I TO JEST PROBLEM
    Jezeli kogos nie bylo stac na kredyt złotowkowy ( nie miał zdolności ) to tym bardziej nie było go stac na kredyt we frankach. Kazdy kto myslał inaczej byl i jest Idiotą.
    To to samo co : nie stac mnie na Ferrari za zlotowki to kupie za franki .
    Tych ludzi nie było stac na kupno mieszkan po takich cenach. I TO JEST PROBLEM . Oni nie powinni w tamtym czasie kupowac mieszkan.
    ~Ania odpowiada ~Jacek
    Jak jesteś taki mądry to pogadaj z Petru który jako wybitny ekonomista też zmagał się z kredytem w chf .

    Powiązane: Życie z frankiem

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki