Banki - wróg publiczny numer jeden

Adam Torchała2015-07-09 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2015-07-09 06:00

Podczas kampanii wyborczej łatwo jest obiecywać złote góry możliwie największym grupom obywateli, a w te najmniejsze uderzać. Jeszcze łatwiej jednoczyć elektorat, zabierając komuś, kogo głosujący lud po prostu nie lubi. W tegorocznych wyborach parlamentarnych rola chłopca do bicia przypadła bankom.

Dwa dni, dwie partie i dwa pomysły. Wspólne mianowniki? Kampania wyborcza i... banki. We wtorek 7 lipca Beata Szydło przedstawiała pomysły Prawa i Sprawiedliwości na sfinansowanie swoich obietnic wyborczych. Pieniądze na politykę prorodzinną, obniżenie wieku emerytalnego i inne gospodarcze zapowiedzi mają zapewnić w dużym stopniu banki. Podatek od aktywów dla banków ma sięgnąć 0,39% aktywów. Koszt dla sektora to według obliczeń PiS 5 mld zł rocznie.

Z kolei już następnego dnia wyborców propozycjami dotyczącymi sfery finansów przekonywać do siebie próbowała Platforma. Tym razem grupą, której chciano się szczególnie przypodobać, byli frankowcy. Ofiara jednak ta sama - banki. Na rządowej propozycji restrukturyzacji kredytów frankowych sektor może stracić w przeciągu 4 lat nawet 9,5 mld zł. Dla porównania zysk sektora bankowego w 2014 roku wyniósł blisko 16 mld zł. Dwa ciosy w dwa dni. Póki co werbalne, jednak jak najbardziej zauważalne.

Czy partie polityczne zabiły banki?

Banki "na celowniku" są jednak nie od dzisiaj. Przełomowej daty dla "antybankowej ofensywy" szukać należy w maju, tegoroczne maksimum sektorowego indeksu WIG-Banki przypada bowiem na 8 maja. Wówczas był on notowany na poziomie 8349,9 punktów. Obecnie - a więc równo dwa miesiące później - jego wartość wynosi ledwie 6834,5 punktu, czyli jest aż o 18% niższa. W tym samym czasie WIG20 spadł "jedynie" o niecałe 10%. Nastawienie do samych banków jest więc dużo bardziej negatywne niż do topniejącego szerokiego rynku.

WIG-Banki w coraz słabszej formie / Bankier.pl

Data 8 maja nie jest przypadkowa. Kolejna sesja - 11 maja - była pierwszą sesją po pierwszej turze wyborów prezydenckich. To wtedy opinia publiczna zdała sobie sprawę, że wybory - zarówno prezydenckie, jak i te kolejne, ważniejsze, parlamentarne - może wygrać Prawo i Sprawiedliwość.

To Prawo i Sprawiedliwość, które ustami Andrzeja Dudy zapowiadało wówczas podatek bankowy. Teraz dodatkowo w banki uderzać zaczęła Platforma, która jeszcze kilka dni temu wydawała się bardziej skupiać na repolonizacji sektora, a nie jego opodatkowywaniu.

Giełdowe straty wybranych banków

Kurs z 8 maja Kurs z 7 lipca Zmiana
PKO BP 37,70 29,63 -21,41%
Pekao 183,36 165,00 -10,01%
BZ WBK 381,95 307,85 -19,40%
mBank 483,70 383,00 -20,82%
ING 146,60 120,00 -18,14%
Millennium 7,89 6,13 -22,31%
GetinNoble 1,87 1,14 -39,04%
Źródło: Bankier.pl

Coraz częściej pojawia się więc pytanie: czy partie zabiły banki? Nie. Należy jednak pamiętać, że każdy racjonalny inwestor, który widzi, że na daną spółkę może być nałożony dodatkowy podatek, zastanowi się dwa razy, zanim kupi jej akcje. Podobny efekt można było obserwować na KGHM-ie, który po nałożeniu na niego podatku od kopalin zaserwowanym przez Platformę popadł w giełdowy marazm.

Zemsta za "bankowe zło"?

Warto się jednak zastanowić, dlaczego to akurat na bankach skupiła się uwaga zarówno PiS-u, jak i Platformy. We wcześniejszych kampaniach nie było przecież raczej aż tak jednoznacznego wroga. Partie raczej przerzucały się obietnicami w stylu "Tobie dam tyle, a wam tyle", o cięciach wspominając przeważnie jedynie w administracji publicznej. W postronnych tak jednogłośnie raczej nie uderzano.

Banki - chłopcy do bicia

Do banków narasta jednak w Polsce coraz większa nienawiść. Sprawy polisolokat, kredytów we frankach, umów z kruczkiem i wciskania produktów finansowych połączone z rekordowymi zyskami w branży kumulowały się i coraz mocniej raziły obywateli po oczach. A na społecznym wrogu kapitał polityczny ubić jest najłatwiej. Chcący odzyskać władzę PiS i widząca palące się stołki Platforma postanowiły z tego skorzystać.

24.01.2015 Lodz ul. Piotrkowska N/z Protest ludzi ktorzy zaciagneli kredyty we frankach szwajcarskich / fot. Lukasz Szelag/REPORTER / EastNews

Dodatkowo bank to "ten wielki", którego "nie boli". Pytanie, jak polityczne pomysły wpłyną na codzienne opłaty ponoszone przez przeciętnego obywatela, pada w tej dyskusji raczej rzadko. Przeświadczenie swego rodzaju sprawiedliwości, że "zły w końcu zostanie ukarany" podlane politycznym rozdawnictwem pieniędzy dla tzw. najuboższych może sprawić, że większość osób nawet go sobie nie zada.

Optymistom, oprócz ślepej wiary w zapewnienia polityków, pozostaje jednak jeszcze inne spostrzeżenie. W końcu w kampanii wyborczej zaczęto mówić o tym, skąd wezmą się pieniądze na realizację obietnic. Póki co idea dopiero kiełkuje, jednak chyba wszyscy zgodzimy się z tym, że warto ją rozwijać.

Źródło:
Adam Torchała
Adam Torchała
redaktor Bankier.pl

Redaktor zajmujący się rynkami kapitałowymi. Zdobywca tytułu Herosa Rynku Kapitałowego 2018 przyznanego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Swoją uwagę skupia głównie na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, gdzie trzyma rękę na pulsie nie tylko całego rynku, ale także poszczególnych spółek. Z uwagą śledzi również ogólnogospodarcze wydarzenia w kraju i poza jego granicami.

Tematy
Pożyczka Konsolidacyjna z RRSO 10,59%

Pożyczka Konsolidacyjna z RRSO 10,59%

Komentarze (239)

dodaj komentarz
~Plutarch
Frank zaczął wędrówkę w dół. Miłego obserwowania.
A spekulantom frankowymi dużo strat życzę.
~Jarek
A ja kupiłem akcje JSW w ofercie publicznej i też proszę mi je "przewalutować" na PLN po kursie z dnia zawarcia umowy. Przecież nie mogę być gorzej traktowany przez państwo niż 'frankowicze".
~Plutarch
Avidis, avidis natura parum est!
~Plutarch
Jako rozczarowany frankowicz, chcę zapytać jaki interes ma Polska z banków, które:

- tną koszty w naszym kraju na maksa, redukując zatrudnienie i ograniczając zakupy;
- obciążają kredytobiorców i innych klientów maksymalnymi możliwymi opłatami za usługi, zwłaszcza tymi zapisanymi drobnym drukiem, które
Jako rozczarowany frankowicz, chcę zapytać jaki interes ma Polska z banków, które:

- tną koszty w naszym kraju na maksa, redukując zatrudnienie i ograniczając zakupy;
- obciążają kredytobiorców i innych klientów maksymalnymi możliwymi opłatami za usługi, zwłaszcza tymi zapisanymi drobnym drukiem, które omijają ustawę antylichwiarską;
- wyprowadzają z Polski cały zysk, niekiedy nie płacąc w ogóle lub płacąc niewiele podatków,

Wartości kwot, które są wywożone, mają się nijak do tych, które zostają w kraju.
Dlaczego pozwalamy łupić naszych obywateli, a państwo nic z tego nie ma?

Gdzie tu logika, że kilku ekonomistów tak kocha obcy kapitał, kiedy w Polsce tyle potencjału i nasze pieniądze mogą zostać w kraju , gdyby tylko przeorganizować system? To trzeba zmienić.
~puknij_się
państwo nic z tego nie ma?
~Plutarch odpowiada ~puknij_się
Którzy państwo? Szeptane grupy interesu, pewnie mają wystarczająco...
akcjepko
Nie rozumiem pomysłu z przewalutowaniem kredytów we frankach po kursie z dnia zawarcia umowy.Dlaczego grupa frankowiczów ma być "uprzywilejowana", a pozostali kredytobiorcy nie. Jeżeli jest pomysł z przewalutowaniem, to OK, ale nie TYLKO kredytu, ale też zapłaconej raty! Przewalutować kredyty na PLN, wyliczyć Nie rozumiem pomysłu z przewalutowaniem kredytów we frankach po kursie z dnia zawarcia umowy.Dlaczego grupa frankowiczów ma być "uprzywilejowana", a pozostali kredytobiorcy nie. Jeżeli jest pomysł z przewalutowaniem, to OK, ale nie TYLKO kredytu, ale też zapłaconej raty! Przewalutować kredyty na PLN, wyliczyć oprocentowanie zgodne z oprocentowaniem dla kredytów w PLN w dniu zawarcia umowy, przeliczyć wpłacone raty (czy frankowicze zapomnieli już o złotych czasach, kiedy ich raty były o połowę niższe niż raty złotówkowiczów?) i ustalić stan rozliczeń na dzień, w którym nastąpi przewalutowanie. to jest uczciwe rozwiązanie wobec innych kredytobiorców i wobec społeczeństwa. Każde inne rozwiązanie podważa zapis w Konstytucji o równości obywateli.

~emerytka
parabanki oszukaly kredytobiorcow klauzula o kursie franka to jest nieprawne , trzeba zrobic tak jak w islandii, frank po kursie w dniu udzielenka kredytu, zaksiegowali sobie kwoty z kosmosu a teraz mowia ze beda mieli strate. Jak mozna tak zrobic klientow w bambuko i 2 razy zwiekszyc zadluzenie pomimo mniejszej wartosci nieruchomosci.parabanki oszukaly kredytobiorcow klauzula o kursie franka to jest nieprawne , trzeba zrobic tak jak w islandii, frank po kursie w dniu udzielenka kredytu, zaksiegowali sobie kwoty z kosmosu a teraz mowia ze beda mieli strate. Jak mozna tak zrobic klientow w bambuko i 2 razy zwiekszyc zadluzenie pomimo mniejszej wartosci nieruchomosci. I PO i Pis nie mają dobrego rozwiazania to nic nie da i tak klient bedzie musial plakac i placic krocie wiecej niz otrzmal kredytu zaznzczmy w polskich zlotych franka na oczy nie widzial. W zwiazku z tym powinni przewalutowac na zlote po kursie w dniu zawarcia umowy i przeliczyc wszystko od nowa.
~Waj
Nie rozumiem o czym w ogóle jest ta dyskusja. Czy Ci ludzie nie wiedzieli, że jak biorą kredyt indeksowany do franków to rata i kredyt będą indeksowane do franków? Czy to nie była właśnie opcja którą wybrali? Gdzie tutaj oszustwo?
~Plutarch
Jeżeli ludzie tracą przez banki to tylko kwestią czasu jest, że banki stracą więcej przez ludzi.
Nic w przyrodzie nie ginie. Zwłaszcza, jak dolewają oliwy do ognia.

Dzisiaj co niektóry banksterek, czy windykatorek w luksusach się pławi - posiadłości czy limuzyny jeżdżące w konwojach, ale jutro znajdziesz
Jeżeli ludzie tracą przez banki to tylko kwestią czasu jest, że banki stracą więcej przez ludzi.
Nic w przyrodzie nie ginie. Zwłaszcza, jak dolewają oliwy do ognia.

Dzisiaj co niektóry banksterek, czy windykatorek w luksusach się pławi - posiadłości czy limuzyny jeżdżące w konwojach, ale jutro znajdziesz go na ulicy koło stołówki Caritasu.
Wille las zarośnie, a leasangodawcy fury zabiorą.

W historii często nieuczciwi finansiści tak kończyli, więc i teraz tak będzie.

Powiązane: Polityka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki