Francja też ma problemy z budżetem. Rządzący nad Sekwaną przekonują, że potrzebne są cięcia, które uderzą m.in. w politykę prorodzinną. Budżet zyska na tym ok. 2,2 mld euro. Przeciwnicy zmian przekonują, że wbrew obiegowej opinii Francja nie należy do liderów wsparcia rodziny, a obniżenie świadczeń socjalnych tylko pogłębi problemy demograficzne.

Image licensed by Ingram Image
Rząd francuski chce o połowę obniżyć dodatki rodzinne dla rodzin, których dochód przekracza 53 tys. euro rocznie. Większe obniżki obejmą te rodziny, które w roku odnotowują ponad 61 tys. euro dochodu. Tylko w 2013 roku Francja wyda na świadczenia socjalne dla rodzin 58 mld euro. Ograniczenie wypłat dla osób o najwyższych dochodach ma przynieść ok. 2,2 mld euro oszczędności.
Średnie świadczenie na 1 dziecko we Francji wynosi ok. 750 euro rocznie - maksymalnie ok. 130 euro miesięcznie. W Niemczech rodzina na dziecko otrzymuje ok. 180 euro miesięcznie. W sumie w Niemczech, Austrii, Irlandii i Szwajcarii świadczenia dla rodzin z dziećmi przekraczają 2 tys. euro rocznie.
Ulga podatkowa we Francji na pierwsze dziecko wynosi ok. 2,3 tys. euro. Panie w tych krajach mogą się cieszyć także długim urlopem rodzicielskim - we Francji nawet do 3 lat.

Kto ile wydaje na politykę prorodzinną?
![]() | » Spełniają się najgorsze prognozy bezrobocia |
W Polsce ulga na dziecko wynosi ok. 250 euro rocznie. Becikowe również 250 euro, a miesięczne świadczenie rodzinne maksymalnie ok. 50 euro miesięcznie i to tylko pod warunkiem spełnienia kryterium dochodowego. Kwota dochodu na jednego członka rodziny nie może być wyższa niż 130 euro miesięcznie. Dodatkowo rząd wprowadził ograniczenia w uldze na dziecko dla rodzin z najwyższymi zarobkami - jeżeli łączny roczny dochód ojca i matki przekroczy 112 tys. zł, to tracą oni prawo do ulgi.
Nie stać nas na wysokie świadczenia rodzinne
Francuzi na politykę prorodzinną wydadzą 58 mld euro. To równowartość ok. 80% polskiego budżetu. Idealnie obrazuje to, jak biednym jesteśmy krajem. Chcielibyśmy mieć wysokie zasiłki, ale nie stać nas na nie.
Winny jest system podatkowy, który pobiera od pracujących tysiące złotych podatków, które następnie redystrybuowane są w nikczemnych kwotach do najbiedniejszych rodzin. System ten się nie sprawdza, czego dowodem jest jeden z najniższych na świecie wskaźników dzietności kobiet. Być może nie stać nas na wysokie zasiłki, ale powinniśmy wprowadzić realne zwolnienia podatkowe dla tych osób, które nie tylko posiadają dzieci, ale również pracują.
Łukasz Piechowiak




























































