Ekonomiści banku Credit Agricole na podstawie modelu ekonometrycznego oszacowali, że każda „niehandlowa” niedziela obniża realną dynamikę sprzedaży detalicznej o jeden punkt procentowy.


W styczniu władza wprowadziła istotne obostrzenia w handlu, zabraniając pracy w placówkach handlowych w co drugą niedzielę. Obowiązujący od marca zakaz handlu w 2018 roku dotyczy dwóch niedziel w miesiącu. W roku 2019 zostanie tylko jedna „niedziela handlowa” w miesiącu, a w 2020 roku ustawa przewiduje całkowity zakaz prowadzenia handlu w niedzielę.
Przez wiele miesięcy ekonomiści, publicyści i zwykli obywatele spierali się o to, jaki będzie wpływ tych antyhandlowych regulacji na gospodarkę. Ze względu na specyficzny układ tegorocznego kalendarza (przesunięcie Wielkanocy, długi weekend majowy itp.) dopiero teraz dysponujemy danymi, dzięki którym można w obiektywny sposób oszacować skutki niedzielnego zakazu handlu.
Wyzwanie podjęli ekonomiści z banku Credit Agricole. Opracowali modele, w którym realna dynamika sprzedaży detalicznej została wyjaśniona przez realną dynamikę funduszu płac w sektorze przedsiębiorstw, efekty kalendarzowe oraz liczbę „niehandlowych” niedziel w miesiącu. „Na podstawie wyników obu modeli można przyjąć, że każda niedziela z zakazem handlu obniża dynamikę realnej sprzedaży o ok. 1 pkt. proc.” – konkludują ekonomiści Credit Agricole.
Przy czym wpływ niedzielnego zakazu handlu w różnym stopniu dotyka poszczególne branże. Największy – i ponad dwukrotnie wyższy niż dla całego handlu – negatywny wpływ dotyczył sklepów ze sprzętem RTV i AGD oraz sprzedawców mebli i samochodów. „Zgodnie z wynikami estymacji dynamika sprzedaży w tym okresie była średnio niższa o 2-3 pkt. proc. niż w scenariuszu, w którym wszystkie niedziele byłyby handlowe. W rezultacie w październiku poziom sprzedaży detalicznej w cenach stałych był niższy o 1,9% niż w scenariuszu alternatywnym bez wprowadzenia zakazu handlu w niektóre niedziele” – do takich wniosków doszli ekonomiści Credit Agricole.

Przy czym analiza wpływu niedzielnego zakazu handlu wymyka się modelom ekonometrycznym. Po pierwsze, statystyki GUS obejmują tylko duże sklepy – tj. tylko te zatrudniające ponad 9 pracowników. Zatem bazując tylko na danych o sprzedaży detalicznej łatwo można przeszacować faktyczny wpływ zakazu handlu. Po drugie, część konsumentów mogła zrezygnować z zakupów w sieciach stacjonarnych na rzecz sklepów internetowych, w większości nieuwzględnianych w oficjalnych statystykach.
Ekonomiści Credit Agricole dodają, że te wydatki zostaną uwzględnione w danych o konsumpcji gospodarstw domowych. Także w tych statystykach znajdą się dane o efekcie substytucji zakupów spożywczych na rzecz usług gastronomicznych. Ten efekt łatwo zrozumie każdy, kto zamówił pizzę z pizzerii zamiast mrożonki. Trudno też oszacować stopniowy i rozłożony w czasie efekt dostosowań zwyczajów zakupowych konsumentów do nowych obostrzeń handlowych. Zapewne wielu z nas przełożyło konieczne zakupy z niedzieli na inne dni tygodnia. „Mało prawdopodobne jest odkładanie „w nieskończoność” koniecznych zakupów” – twierdzą eksperci Credit Agricole.
Przytoczony powyżej raport nie uwzględnia też zmian w konsumpcji usług. Zamykane w co drugą niedzielę centra handlowe przyciągnęły mniej klientów do mieszczących się pod tym samym dachem sal kinowych, restauracji, siłowni i innych punktów usługowych. Dlatego też efekty zakazania niedzielnego handlu zapewne mają też konsekwencje wykraczające poza sektor handlu detalicznego.
Kto wygrywa, a kto przegrywa w niedzielę
Dokładnie rok temu uchwalono zakaz handlu w niedzielę. Czy wolne niedziele poprawiły los pracowników? Czy polskie sklepy pękają w szwach, a zagraniczne sieci liczą straty? Czy zakaz dołuje gospodarkę?
W nowym odcinku podcastu Puls Biznesu do słuchania zająłem się zakazem handlu w niedzielę. Kto stracił, a kto zyskał? I zapewniam, że odpowiedź nie jest taka prosta do przewidzenia.
„Trzeba podkreślić, że wykres z wpływem zakazu handlu na sprzedaż detaliczną ma charakter poglądowy i jest bezpośrednim wynikiem przeprowadzonego modelowania ekonometrycznego. Do oszacowanego przez nas wpływu (…) należy podchodzić z ostrożnością ze względu na czynniki zarysowane powyżej. Uważamy, że gospodarstwa domowe dostosowały swoje zwyczaje zakupowe i strukturę konsumpcji do obowiązujących regulacji dużo szybciej niż w ciągu jednego roku założonego w modelu. Oczekujemy, że dostosowanie to nastąpiło w ciągu kilku miesięcy” – zastrzegają ekonomiści Credit Agricole.
Do końca roku kalendarz handlowy jest łaskawy dla konsumentów. W grudniu czeka nas tylko jedna niedziela z zakazem handlu (9.12). Oprócz tego podobnie jak w poprzednich latach sklepy będą ustawowo zamknięte w Boże Narodzenie (25 i 26.12). Ale od nowego roku będziemy musieli się przyzwyczaić do częstszych utrudnień. W styczniu 2019 roku zakaz handlu obejmie 4 dni w miesiącu: trzy niedziele oraz noworoczny wtorek.
Krzysztof Kolany




























































