Republikański senator Lindsey Graham ostrzegł w wywiadzie dla stacji Fox News, że jeśli władze w Teheranie będą nadal zabijać uczestników protestów w Iranie, to prezydent USA Donald Trump wyda rozkaz zabicia ajatollaha Alego Chameneia, najwyższego irańskiego przywódcy duchowego i politycznego - przekazała w środę agencja Anadolu.


Graham zaapelował do władz Iranu, aby przestały prześladować uczestników trwających od 11 dni protestów i zaczęły poważnie traktować amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa. - Uprzedzam ajatollahów: jeżeli będziecie zabijać swoich ludzi, domagających się lepszego życia, Donald Trump was zabije - zagroził senator.
Graham powiedział dziennikarzom, że do Iranu nadciąga (...) „największa zmiana w historii Bliskiego Wschodu”, która zmiecie „nazistowski reżim”.
- Pomoc dla narodu irańskiego jest już w drodze – dodał senator.
Trump zapewnił 2 stycznia na swojej platformie Truth Social, że USA przyjdą z odsieczą demonstrantom, jeżeli władze w Teheranie będą nadal brutalnie zabijać uczestników pokojowych manifestacji.

Irańskie protesty rozpoczęły się 28 grudnia od strajku związanego z gwałtownym spadkiem wartości krajowej waluty i trudną sytuacją ekonomiczną, ale szybko nabrały charakteru politycznego. Pojawiły się hasła wymierzone w rząd i władzę ajatollahów. W ciągu 11 dni manifestacje objęły - zdaniem opozycyjnego portalu Iran International - powyżej 200 miast. Media donosiły, że w kilku miejscach - w tym w położonym na południu kraju Szirazie - siły bezpieczeństwa miały strzelać do demonstrantów. (PAP)
Chamenei wezwał Trumpa, by zajął się problemami wewnętrznymi USA
Najwyższy duchowo-polityczny przywódca Iranu, ajatollah Ali Chamenei, wezwał w piątek prezydenta USA Donalda Trumpa, by skupił się na problemach wewnętrznych Stanów Zjednoczonych. Słowa te padły w telewizyjnym wystąpieniu Chameneia poświęconym trwającym w Iranie masowym protestom.
W ubiegłym tygodniu Trump powiedział, że USA "bardzo uważnie" obserwują sytuację w Iranie, ostrzegając, że jeśli dojdzie do "zabijania ludzi, tak jak miało to miejsce wcześniej", Stany Zjednoczone uderzą "bardzo mocno". Prezydent nawiązał tym samym do możliwego powtórzenia ataków, które USA przeprowadziły w czerwcu razem z Izraelem.
Podczas piątkowego przemówienia Chamenei dodał, że rząd "nie ustąpi" wobec osób, które wyszły na ulice, by protestować przeciwko władzom i rekordowej inflacji. Irański lider oskarżył protestujących o działanie na rzecz Trumpa.
Protesty wybuchły 28 grudnia po gwałtownym spadku wartości riala i w związku z ogólnie pogarszającą się sytuacją gospodarczą w kraju. Policja m.in. otwierała ogień i używała gazu łzawiącego, by rozproszyć manifestantów.
Według agencji Reutera wielu manifestantów sprzeciwia się również wsparciu, jakiego Iran udziela bojownikom na Bliskim Wschodzie. Skandowano m.in. hasło: "Nie Gaza, nie Liban, moje życie za Iran".
W środę Reza Pahlawi - długoletni wygnaniec i syn ostatniego szacha Iranu - wezwał do zintensyfikowania ogólnokrajowych protestów, co spowodowało znaczne nasilenie niepokojów.
Następnego dnia cały Iran został odcięty od internetu. Organizacje monitorujące sytuację w kraju informowały o czasowych wyłączeniach sieci oraz blokowaniu komunikatorów i mediów społecznościowych, co – jak podkreślano – miało utrudnić koordynację demonstracji i przepływ informacji. Reuters podał, że blokowanie internetu trwało również w piątek.
Według raportu organizacji pozarządowej Iran Human Rights z siedzibą w Norwegii, w ciągu 12 dni krwawych protestów liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do 45, w tym ośmiorga dzieci, a liczba zatrzymanych przekroczyła 2000.
Komentując falę demonstracji, która – według Iran Human Rights – objęła około 110 miast w kraju, rzecznik UE ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Anouar El Anouni powiedział w piątek, że przemoc wobec demonstrantów jest "nie do przyjęcia" i wezwał do przywrócenia dostępu do internetu. (PAP)
yb/ ap/
os/ rtt/





























































