Dobra koniunktura gospodarcza w Nowej Zelandii oraz wzrost inflacji skłoniły Bank Rezerw tego państwa do zdecydowanego zaostrzenia polityki monetarnej – w rezultacie główna stopa procentowa wzrosła do poziomu 8,25%, zdecydowanie przewyższając cenę pieniądza w Japonii (0,5%) czy Stanach Zjednoczonych (2%).
Właśnie ze względu na wysokie stopy procentowe dolar nowozelandzki stał się jednym z najpopularniejszych instrumentów wykorzystywanym w operacjach typu carry trade, w ramach których pożycza się pieniądze w kraju o niskich kosztach kredytu i lokuje w walucie o wysokim oprocentowaniu.
Jednakże ostatnio gospodarka Nowej Zelandii zaczęła dostawać zadyszki – spadało zatrudnienie, malał eksport oraz pogarszała się koniunktura w nieruchomościach. W rezultacie analitycy liczą, że bank centralny zacznie obniżać stopy procentowe, co zdecydowanie zmniejszy atrakcyjność waluty z Antypodów.
Efekty tych spekulacji widać na wykresie kursu NZD/USD– jeszcze marcu za jednego dolara z podobizną ptaka kiwi można było otrzymać ponad 80 amerykańskich centów. Dziś jest to już tylko 77,42 centa, czyli o 3,5% mniej.
„Dolar nowozelandzki jest przewartościowany. Kiwi jest postrzegany jako waluta surowcowa i dlatego jest teraz narażona na większe ryzyko ze względu na globalne spowolnienie gospodarcze” – powiedział agencji Bloomberga Willem Klijnstra, zarządzający w londyńskiej firmie inwestycyjnej BlackRock.
Głównymi towarami eksportowymi Nowej Zelandii są surowce rolne (mleko, mięso, ryby) oraz drewno.


























































