Deweloperzy zacierają ręce na końcówkę roku, mimo że prognozy na najbliższe miesiące przewidują utrzymanie się warunków gospodarczych na rynku nieruchomości. Indeks cen mieszkań niezmiennie nie odbija ani w górę, ani w dół.


Rynek lokali mieszkalnych nie odnotował znaczących zmian cen w skali kraju. Wartość indeksu urban.one (dawniej Indeks BCN) wyniosła we wrześniu 95,64 pkt, co oznaczało spadek o symboliczne 0,02 pkt względem sierpnia. Stagnacja utrzymuje się od roku – we wrześniu 2015 r. odczyty wyniosły niewiele więcej, bo 95,80 pkt – wynika z danych zgromadzonych w comiesięcznym raporcie Cenatorium, „Pulsu Biznesu” i Bankier.pl.
Warunki gospodarcze pozostaną bez zmian
Nie zmieniają się również prognozy ekspertów oceniające najbliższe sześć miesięcy. 71,4 proc. specjalistów wskazuje na utrzymanie się obecnych warunków gospodarczych w mieszkaniówce. Tyle samo głosów obowiązuje także w przypadku prognoz dla dużych miast w Polsce (w indeksie urban.one dla dużych miast uwzględniono ceny transakcyjne mieszkań w Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu, Gdańsku, Gdyni i Łodzi). Wartość indeksu za ubiegły miesiąc dla tych miast wyniosła 95,01 pkt. Oznaczało to spadek o 0,05 pkt w relacji miesiąc do miesiąca i 0,55 pkt w relacji rok do roku.
Jeszcze mniejsze zmiany nastąpiły w samej Warszawie. Indeks cen transakcyjnych dla tego rynku wzrósł względem sierpnia o 0,10 pkt i wyniósł 92,95 pkt. W porównaniu do analogicznego okresu z ubiegłego roku stawki za 1 mkw. spadły o 0,07 pkt, a 76,2 proc. ankietowanych przewiduje utrzymanie się warunków gospodarczych w mieście przez kolejne sześć miesięcy.
Znacznie mniej, bo 57 proc. respondentów, przewiduje podobny rozwój sytuacji na rynku gruntów pod zabudowę. Indeks dla tego rynku wzrósł o ok. 2 pkt zarówno w relacji miesiąc do miesiąca, jak i rok do roku – ostatecznie jego wartość zatrzymała się na 122,75 pkt.
Deweloperzy i tak wyjdą na swoje
Choć ceny stoją w miejscu, do końca roku spodziewane jest ożywienie na rynku deweloperskim. Lokale mieszkalne od lat sprzedają się lepiej w drugiej połowie roku. – Jesień to statystycznie bardzo dobry czas, w którym od lat sprzedaje się największą liczbę mieszkań – twierdzi Michał Sapota, prezes Murapol SA w rozmowie z Bankier.pl.
Klienci mają większą motywację do zrealizowania swoich planów mieszkaniowych jeszcze w tym roku, ponieważ stoją przed widmem nowych wymogów dotyczących udziału wkładu własnego w finansowaniu nieruchomości kredytem. Od stycznia br. banki oczekują min. 15 proc. własnych środków na zakup mieszkania, a od nowego roku ten pułap podniesie się do 20 proc. – Można spodziewać się, że sprzedaż w IV kw. 2016 r. będzie wyższa, za czym zazwyczaj przemawia mobilizacja klientów przy zawieraniu umów do końca roku kalendarzowego oraz dbałość spółek o zamknięcie rocznej sprzedaży na wysokim poziomie – tłumaczy Agnieszka Szefer, kierownik ds. Produktów, Budimex Nieruchomości Sp. z o.o.
Nie najlepszy dobór mieszkań do „Mieszkanie Plus”
Nie ma jednak co jeszcze spodziewać się wpływu programu „Mieszkanie Plus” na sprzedaż nowych mieszkań. Eksperci wskazują na nietrafiony wybór pierwszych miast, w których powstaną pierwsze mieszkania państwowe. Pelplin, Biała Podlaska czy Trzebinia – w tych miastach udział przedsiębiorstw deweloperskich jest znikomy, bo ich lokalizacje nie mają zbyt dużego potencjału. – Mieszkania na wynajem są znacznie bardzie potrzebne w dużych aglomeracjach. Dla młodych rozpoczynających pracę i dla pracowników mobilnych – mówi Małgorzata Kosińska, prezes REIT - Polska Association.
Stąd specjaliści mają wątpliwości, czy po klucze do mieszkań, które powstaną w wybranych miastach, będą ustawiać się kolejki. Wskazują, że w mniejszych miastach znacznie bardziej popularne są domy jednorodzinne. Większy potencjał takich inwestycji jest w większych aglomeracjach miejskich, gdzie rynek pracy jest dużo większy i łatwiej tam niż w małej miejscowości zarobić na czynsz rzędu 2-3 tys. zł/m-c.





























































