Hamujący rynek pracy oraz niższy niż w poprzednich miesiącach wzrost produkcji przemysłowej nie pomogły dziś rano polskiej walucie. Kurs euro utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie, sygnalizując głęboką słabość złotego.


Wtorkowy wzrost apetytu na ryzykowne aktywa spowodował, że kurs euro spadł z 4,79 zł do niespełna 4,75 zł. Środowy poranek nie przyniósł jednak dalszego umocnienia złotego. Do 11:00 kurs euro rósł o ponad grosz, osiągając poziom 4,7638 zł.
Polskiej walucie nie pomogły publikowane dziś rano dane makroekonomiczne. Statystyki z rynku pracy pokazały najgłębszy od 12 lat realny spadek wynagrodzeń, co zmniejsza presję na dalsze podwyżki stóp procentowych w Polsce. Nie najlepiej zaprezentowały się dane z przemysłu, gdzie po odsezonowaniu produkcja spadła w drugim kwartale w porównaniu do poprzednich 3 miesięcy. Jedyne, co rośnie, to ceny – indeks cen producentów (PPI) w czerwcu poszedł w górę o rekordowe 25,6% rdr, ponownie przekraczając oczekiwania ekonomistów.
Teraz rynek powinien już czekać na czwartkową decyzję Europejskiego Banku Centralnego. W czerwcu kierownictwo EBC zapowiedziało pierwszą od ponad dekady podwyżkę stóp procentowych – o 25 pb. Ale na rynku spekuluje się, że EBC może zdecydować się na ruch o 50 pb. Te spekulacje od kilku dni umacniają euro względem dolara, co jest pozytywnym czynnikiem dla złotego. Z drugiej strony wyższe stopy w strefie euro przy oczekiwanym zakończeniu cyklu podwyżek przez polską RPP może wywierać negatywną presję na złotego.

W środę przed południem dolara amerykańskiego wyceniano na 4,6519 zł, czyli o niespełna grosz wyżej niż dzień wcześniej. Przez ostatnie cztery dni robocze „zielony” potaniał o ok. 20 groszy po tym, jak w ubiegłym tygodniu był najdroższy od 20 lat.
Frank szwajcarski kosztował 4,8026 zł i był o 1,7 grosza droższy niż we wtorek wieczorem. Także o jeden grosz wyżej wyceniany był funt brytyjski, którego można było wymienić na 5,5830 zł.
KK































































