Ośmieszanie, zniesławienie, groźby, wulgaryzmy, a nawet przemoc fizyczna w pracy – problem ten dotyka co dziesiątego pracownika. Tylko 5 proc. skarg o mobbing rozpatrywanych jest na ich korzyść. Czy dyscyplinowanie pracowników to już terror psychiczny?

foto: thetaXstock
W 2007 r. do sądów wpłynęło 679 skarg na pracodawców, którzy stosują przemoc psychiczną. Sąd przyznał pracownikom rację tylko w 35 przypadkach. To więcej niż dwa lata wcześniej, kiedy korzystne wyroki uzyskiwało tylko 2 proc. pracowników. Działania te trudno jednoznacznie udowodnić. Zgodnie z zasadą domniemania uczciwości w polskim prawie – w przeciwieństwie do naszych zachodnich sąsiadów polski pracownik musi dowieść przed sądem, że był ofiarą przemocy psychicznej.
Poirytowanie szefa to jeszcze nie mobbing
Zgodnie z art. 943 § 2 Kodeksu pracy, mobbing, to działanie lub zachowanie dotyczące pracownika albo skierowane przeciwko niemu, które polega na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu. Wywołuje to u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej i izoluje z zespołu współpracowników.
| »Mobbing - wewnętrzne morderstwo |
Psychologowie wyróżnili kilka rodzajów taktyk, które zaliczają się do prześladowania w miejscu pracy. Zalicza się do nich upokarzanie (w tym wyśmiewanie, sarkazm oraz krytykowanie wyglądu), zastraszanie, pomniejszanie kompetencji, izolację, poniżanie i utrudnianie wykonywania pracy. Nie zalicza się do nich molestowania i dyskryminacji; nie jest nim również dyscyplinowanie pracowników – i tu pojawia się problem. Jak bowiem udowodnić, że padliśmy ofiarą terroru w pracy, a nie „agresywnego motywowania”?
Co robić kiedy szef nas prześladuje?
Zdaniem Krajowego Stowarzyszenia Antymobbingowego wszystkie szykany i okoliczności im towarzyszące należy zapisywać. Można też pokusić się o nagranie takiego zdarzenia i zgłoszenie jego zajścia przełożonemu. Warto powiadomić o tym jak największą liczbę współpracowników, aby byli czujni w przypadku spotkań mobber – ofiara. Pracownicy wciąż boją się zgłaszać skargi dotyczące złego traktowania, z obawy przed utrata pracy. Nie wszyscy zdają sobie jednak sprawę, że jeśli uda im się dowieść winy pracodawcy, otrzymają odszkodowanie. Stało się tak w przypadku 55-letniej mieszkanki Golubia, wobec której stosowano wulgarną krytykę wyglądu oraz zdegradowano jej pozycję w firmie. Sąd przyznał jej rację i nakazał pracodawcy wypłacić ponad 42 tys. zł odszkodowania oraz pokryć koszty procesu.
Za co pracodawca może wypowiedzieć umowę pracownikowi?
- Przepisy Kodeksu pracy dają pracodawcy możliwość rozwiązania z pracownikami stosunku pracy nie tylko w przypadku niewłaściwego wywiązywania się przez niego z obowiązków służbowych, ale również przez wzgląd na prezentowaną przez nich postawę ogólną, w szczególności sposób odnoszenia się do współpracowników i innych osób. Niewątpliwie kierowanie określeń obraźliwych, wulgarnych wobec innych osób, naruszać może zasady współżycia społecznego, do których przestrzegania pracownik jest zobowiązany na mocy art. 100 §2 pkt 6 Kodeksu pracy. – mówi Grzegorz Gołębiewski, radca prawny w Kancelarii Chajec, Don- Siemion & Żyto w Warszawie.
- Zasady te, obowiązują zarówno w środowisku pracy (wewnątrz zakładu pracy), jak i w stosunkach pracowników z osobami trzecimi (np. klientami pracodawcy) w ramach świadczonej pracy. Wobec tego pracownik, zachowujący się w opisany powyżej sposób powinien liczyć się ze zwolnieniem. O ile konkretne wykroczenie zostanie uznane za ciężkie naruszenie przez pracownika jego podstawowych obowiązków pracowniczych, zasadne okazać może się nawet tzw. zwolnienie dyscyplinarne (art. 52 k.p.). W przypadkach zachowań pracownika naruszających ustalony porządek w procesie pracy (wszczynanie kłótni, obrażanie współpracowników etc.), pracownik ukarany może zostać, w ramach statuowanej w Kodeksie pracy odpowiedzialności porządkowej, karą nagany lub upomnienia – dodaje Gołębiewski.
Justyna Niedbał
Bankier.pl


























































