REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Czy alians PKN i RG jest naprawdę złym rozwiązaniem?

2002-05-28 08:35
publikacja
2002-05-28 08:35
Dodaj Bankier.pl w Google
W dobie renacjonalizacji – jak mówią jedni, lub ratowania branży stoczniowej i dziesiątek tysięcy miejsc pracy – jak mówią inni, w dobie remanentów dokonanych już procesów prywatyzacyjnych i zasadniczego spowolnienia kolejnych, jedna prywatyzacja, jeszcze niedokonana, budzi szczególne emocje. Chodzi oczywiście o Rafinerię Gdańską. Kandydatów do ręki oblubienicy jest wielu, ale nie są oni, niestety, zbyt okazali, a ci – wydawałoby się poważni – trzymani są w sieni.

Brytyjsko – rosyjskie konsorcjum Rotch Energy – Łukoil stara się o zakup 75 proc. akcji Rafinerii Gdańskiej, przeprowadza szczegółowe badania spółki, negocjuje warianty kapitałowego wejścia do gdańskiej firmy. Pomijając, choć na chwilę, ekonomiczne, społeczne i wreszcie polityczne skutki wejścia do rafinerii tego konsorcjum warto pamiętać, że – mimo wielkiego potencjału – zasobne w gotówkę to ono – mówiąc eufemistycznie – nie jest. Z referencjami też nie jest zbyt dobrze, a analitycy zwracają uwagę, że nie ma pewności o co im chodzi, i czy przypadkiem jedynym adoratora celem nie jest posag panny młodej.

Wątpliwości wokół tej ścieżki prywatyzacji mogą stać się kanwą do rozważań, co jest istotą każdej takiej transakcji: sprzedaż majątku z zachowaniem miejsc pracy i rynku, czy może sprzedaż rynku właśnie. Doświadczenia z lat ubiegłych pokazują, że różnie z tym bywało. Pikanterii sprawie dodaje specyfika branży paliwowej i jej silne skoncentrowanie. To przecież na tym rynku działają największe koncerny świata i mimo, że moda na fuzje nieco już przeszła, w tej właśnie branży można rychło oczekiwać kolejnych. Rafinerią Gdańską nie interesuje się jednak żaden z potentatów i trzeba było aż tego nieco egzotycznego konsorcjum by nawiązać rozmowy.

Tymczasem... Zbigniew Wróbel, prezes PKN Orlen (złośliwi mówią PKN Wróblen) rozejrzał się po kierowanym przez siebie , od niedawna, koncernie i znalazł około 300 mln złotych. A jak już znalazł, to stwierdził, że PKN chętnie kupiłby Rafinerię Gdańską, a zapłacić to może nawet gotówką, nie widzi przeszkód. Rozproszył tym samym obawy, że chciałby zapłacić akcjami wyemitowanymi dla skarbu państwa i tym samym, przynajmniej częściowo, zrenacjonalizować płocki koncern paliwowy. Jak zapowiedział, tak zrobił, i złożył ofertę. I mamy zabawną sytuację: oferta jest, a jakby jej nie było. Gotówka jest, i czeka, rozmawia się natomiast z egzotycznymi konkurentami (bez pieniędzy), a rodzimy kawaler spod Płocka, trzymany jest w sieni. Branżowym gigantem i potentatem światowym to on z pewnością nie jest, i zapewne nigdy nie będzie, tym, bardziej, że lata dla ekspansji przychylne zostały już bezpowrotnie stracone. Ale czy to oznacza, że i z tej prywatyzacji ma zostać automatycznie wyłączony? A jeżeli tak, to z jakim uzasadnieniem. Minister Kaczmarek ma poważny dylemat. I dobrze by było, gdyby miał w pamięci doświadczenia swoich poprzedników związane z takimi egzotycznymi prywatyzacjami jak chociażby Eureko w PZU. Bo egzotyczny, co warto pamiętać, nie zawsze musi oznaczać kolorowy.
Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: pknorlen

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki