Od 1 października 2018 r. w Czechach wejdą w życie ostrzejsze wymagania dotyczące kredytobiorców hipotecznych. Czesi starają się wykorzystać ostatnie chwile obowiązywania starych regulacji. Wiele banków wskazuje, że popyt na hipoteki skoczył o 30 proc., donosi Reuters.
CNB, czeski bank centralny, wprowadzając ostrzejsze reguły przesiewania kredytobiorców hipotecznych, chce doprowadzić do schłodzenia koniunktury na rynku nieruchomości. A ten w ostatnich trzech latach przeżył prawdziwy boom. W Pradze ceny lokali na rynku pierwotnym wzrosły w tym czasie o 50 proc. Przełożyło się to na rekordowe zainteresowanie finansowaniem – portfel kredytów hipotecznych zwiększył się w międzyczasie o 46 proc., informuje Reuters.
Za ożywienie na rynku nieruchomości odpowiada szereg czynników. Popyt wsparły m.in. niskie stopy procentowe, spadające bezrobocie i wzrost płac. Z drugiej strony wskazuje się także na spadek podaży lokali oraz rozwój turystyki i działalność biznesów takich jak Airbnb.
CNB zamierza utrzymać wymagania znane już na polskim rynku. Minimalny wkład własny w kredycie hipotecznym ma wynosić 20 proc., a w niektórych przypadkach – 10 proc. Kredyty ze wskaźnikiem LTV w przedziale 80-90 proc. nie mogą jednak stanowić więcej niż 15 proc. sprzedaży banku. Takie same standardy, poza limitami udziału w nowych umowach, w Polsce obowiązują po ostatniej nowelizacji Rekomendacji S Komisji Nadzoru Finansowego.
Od początku października czeski nadzorca zaleca także, aby relacja miesięcznej raty do dochodu gospodarstwa zaciągającego kredyt nie przekraczała 45 proc. CNB dopuszcza odstępstwa od tej reguły, ale margines swobody jest niewielki i wynosi 5 pp. W Polsce banki muszą ustalać samodzielnie graniczne wartości wskaźnika DTI, ale nadzorca nie wprowadził sztywnych limitów. Jak wynika z danych zebranych przez Bankier.pl, w niektórych bankach dopuszcza się, by relacja kosztów obsługi długu do dochodu przekraczała 50 proc.

Maksymalna wysokość kredytu hipotecznego w Czechach nie będzie mogła również przekraczać 9-krotności rocznego dochodu kredytobiorcy. Z symulacji prezentowanych przez polskie banki wynika, że również ta granica bywa na naszym rynku przekraczana.
Warto dodać, że czeski bank centralny sięgnął również po jeszcze jeden środek, który ma przyhamować akcję kredytową. Od 1 lipca 2019 r. banki zostaną obciążone dodatkowym wymaganiem dotyczącym funduszy własnych – zacznie obowiązywać bufor antycykliczny w wysokości 1,5 proc. Mechanizm ten, pozostający w rękach krajowych nadzorców w UE, służy m.in. ograniczaniu ryzyka wystąpienia baniek na rynkach niektórych aktywów (w tym nieruchomości). W Polsce wskaźnik bufora antycyklicznego wynosi 0 proc.
Zacieśnienie polityki kredytowania w Czechach wywołało nagły wzrost zainteresowania kredytami hipotecznymi. Klienci chcą wykorzystać ostatnie chwile „łatwego” dostępu do finansowania. Jak informuje Ceska Sporitelna, w sierpniu i wrześniu do kredytodawcy napłynęło o 30 proc. więcej wniosków niż w lipcu. Niektórzy kredytodawcy szacują, że około 1/4 wnioskujących o kredyt hipoteczny nie byłoby w stanie otrzymać pozytywnej decyzji po wprowadzeniu nowych wymagań.




























































