W 2022 roku komunistyczne Chiny zaostrzyły retorykę wobec demokratycznie rządzonego Tajwanu i przeprowadziły bezprecedensowe ćwiczenia wojskowe wokół wyspy. Ryzyko konfliktu zbrojnego istnieje, ale nie jest duże, zwłaszcza w najbliższym czasie – oceniają w rozmowie z PAP eksperci.


Na kluczowym zjeździe Komunistycznej Partii Chin (KPCh) w październiku 2022 r. przywódca ChRL Xi Jinping oświadczył, że jego kraj będzie dążył do „pokojowego zjednoczenia” z Tajwanem, ale „nigdy nie obieca, że wyrzeknie się” możliwości użycia siły przeciwko „zewnętrznym ingerencjom” i „separatystom” na wyspie.
„Całkowite zjednoczenie naszego kraju musi być osiągnięte i bez wątpienia może być osiągnięte” – podkreślił Xi, wywołując aplauz około 2,3 tys. delegatów zgromadzonych w Wielkiej Hali Ludowej w Pekinie. W reakcji na jego słowa władze w Tajpej oświadczyły, że Tajwan nie zrezygnuje z suwerenności ani nie pójdzie na kompromisy w sprawach wolności i demokracji.
Jako zapowiedź wzmożenia chińskiej presji wojskowej na Tajwan odebrano również zatwierdzone na zjeździe KPCh przetasowania personalne w kierownictwie chińskiej armii. Sądząc po nowym składzie chińskiej Centralnej Komisji Wojskowej (CKW), Pekin „czyni przygotowania militarne” – oceniał tajwański minister obrony Cziu Kuo-czeng.
„Niebezpieczeństwo konfliktu istnieje, ale jest minimalne. Armia Ludowo-Wyzwoleńcza (ALW) nie jest gotowa do takiej operacji, a prezydent USA Joe Biden kilkakrotnie mówił publicznie, że Amerykanie przyjdą z bezpośrednią pomocą Tajwanowi w wypadku inwazji. To oznacza, że atak na wyspę będzie równoznaczny z wojną z USA, a na to Pekin na dzień dzisiejszy nie jest jeszcze gotowy” – ocenia w rozmowie z PAP dr Michał Bogusz z Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW).

USA nie utrzymują formalnych stosunków dyplomatycznych z Tajwanem, ale uznawane są za jego największego sprzymierzeńca i dostarczają mu uzbrojenie. Waszyngton przez dziesięciolecia stosował politykę tzw. strategicznej dwuznaczności i nie ogłaszał wprost, czy wysłałby amerykańskie wojsko, by walczyć o wyspę w razie ewentualnego ataku.
Latem Chiny przeprowadziły na niespotykaną dotąd skalę ćwiczenia wojskowe na wodach i w przestrzeni powietrznej otaczających Tajwan. Według Pekinu był to odwet za wizytę spikerki Izby Reprezentantów USA Nancy Pelosi w Tajpej, ale według władz Tajwanu manewry miały służyć przygotowaniu się do inwazji.
W ramach ćwiczeń chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza (ALW) wystrzeliła rakiety w stronę wód otaczających Tajwan, z których część przeleciała ponad tajwańską przestrzenią powietrzną. Kilka pocisków spadło do morza w wyłącznej strefie ekonomicznej Japonii, która złożyła w związku z tym oficjalny protest. Chińskie okręty i samoloty wojskowe wielokrotnie przekraczały linię mediany Cieśniny Tajwańskiej, nieformalną granicę między ChRL a Tajwanem.
„Eskalacja w polityce ChRL wobec Tajwanu jest stałym elementem i będziemy obserwować jej coraz więcej, zwłaszcza mając w perspektywie wybory prezydenckie na wyspie w 2024 roku. Może ona przyjmować różne formy, mniej lub bardziej hybrydowe, sankcje ekonomiczne czy jeszcze bardziej bezprecedensowe ćwiczenia wojskowe” – ocenił w rozmowie z PAP dr Marcin Przychodniak z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM).
„Nie wyklucza to perspektywy inwazji, ale należy to traktować jako ostateczność poprzedzoną najpierw innymi środkami i to bardziej w perspektywie lat niż miesięcy” – uważa analityk PISM.
Część komentatorów oceniała, że Pekin bacznie przygląda się rosyjskiej inwazji na Ukrainę, a niepowodzenia rosyjskiej armii na froncie mogą skłonić go do odsunięcia w czasie ewentualnych planów inwazji, by nie popełnić błędów Moskwy.
W odwecie za wizytę Pelosi Chiny zawiesiły również szereg mechanizmów współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, w tym dialog wojskowy wysokiego szczebla i dialog klimatyczny. Zamiar wznowienia tych konsultacji ogłoszono dopiero po listopadowym spotkaniu Xi z prezydentem USA Joe Bidenem w kuluarach szczytu G20 na indonezyjskiej wyspie Bali.(PAP)
anb/ adj/


























































