Tajwańskie wojsko symulowało w poniedziałek odparcie chińskiego desantu powietrznego na strategicznie ważne wyspy Penghu i po raz pierwszy „ograniczy” mobilny internet w ramach corocznych gier wojennych, relacjonuje Reuters.


10-dniowe ćwiczenia Han Kuang rozpoczęły się w zeszłym tygodniu i stanowią próbę różnych scenariuszy, na wypadek, gdyby Chiny, które postrzegają demokratycznie zarządzany Tajwan jako swoje terytorium, kiedykolwiek spełniły groźbę próby przejęcia wyspy siłą.
Żołnierze z Pierwszego Dowództwa Teatru Wojny otworzyli ogień przed świtem na plaży w Penghu, położonej w Cieśninie Tajwańskiej, używając czołgów M60A3, różnych dział artyleryjskich i dział przeciwlotniczych. Żołnierze połączyli siły, tworząc, jak to określiło dowództwo, „wielowarstwową” obronę przed symulowanym wrogiem próbującym szybkiego desantu na wybrzeżu.
Penghu są postrzegane przez tajwańskich strategów jako potencjalny pierwszy cel dla Pekinu, który mógłby spróbować zdobyć wyspy i wykorzystać je jako bazę do ataku na Tajwan za pomocą pocisków rakietowych i dronów.
Oprócz czołgów i dział, także... "odłączenie" internetu
W poniedziałek w środkowym Tajwanie rząd po raz pierwszy celowo obniży prędkość internetu mobilnego w ramach ćwiczeń obrony cywilnej, testując w ten sposób, jak obywatele będą się komunikować w przypadku niedoboru przepustowości w sytuacjach kryzysowych, od katastrof po inwazję Chin.

Kluczowe usługi, od bankomatów i sygnalizacji świetlnej po połączenia z pogotowiem ratunkowym, nie zostaną zakłócone, podobnie jak telefony stacjonarne i stacjonarne usługi internetowe.
Rząd szeroko informował o ćwiczeniach, wysyłając w piątek po południu SMS-a z ostrzeżeniem na telefony komórkowe na całym Tajwanie w języku chińskim i angielskim oraz publikując weekendowy film w mediach społecznościowych.
Północny Tajwan, w tym stolica Tajpej, będzie świadkiem podobnych ćwiczeń w czwartek.
Tajwan czerpie z Ukrainy. Tajpej szykuje „piekielny krajobraz” wokół wyspy
Tajwan czerpiąc z doświadczeń wojny w Ukrainie, przyspiesza produkcję dronów i bezzałogowych łodzi bojowych. Mają one stworzyć wokół wyspy „piekielny krajobraz”, w którym ewentualna chińska inwazja stałaby się tak kosztowna i ryzykowna, by odstraszyć Pekin – napisał w niedzielę „New York Times”.
Strategia zakłada wykorzystanie rojów stosunkowo tanich dronów, rakiet i artylerii do wykrywania i atakowania chińskich sił zbliżających się do wyspy.
– Nasze wysiłki dotyczące dronów i systemów antydronowych zaczęły się stosunkowo późno – przyznał gen. Huang Wen-chi z tajwańskiego ministerstwa obrony. Dodał, że w ostatnich dwóch latach sytuacja zaczęła się zmieniać.
Według „NYT” Tajwan chce do 2030 r. produkować 100 tys. dronów miesięcznie, z czego około połowę przeznaczać na eksport. Wojsko zamierza pozyskać ponad 210 tys. bezzałogowców powietrznych i morskich. W pierwszym kwartale 2026 roku wyspa wyeksportowała drony wartości 115 mln dolarów – więcej niż przez cały miniony rok. Głównym odbiorcą są Czechy, skąd – jak wskazują badania – wiele maszyn trafia następnie do pobliskiej Ukrainy.
Tajpej próbuje wykorzystać doświadczenia Ukraińców, którzy za pomocą tanich, mobilnych bezzałogowców skutecznie przeciwstawiają się znacznie silniejszemu przeciwnikowi. „Operacje wojsk lądowych na pierwszej linii muszą całkowicie zmienić się w porównaniu z przeszłością” – ocenił Shu Hsiao-Huang z tajwańskiego Instytutu Badań nad Obroną Narodową i Bezpieczeństwem. Jak zaznaczył, wojna rosyjsko-ukraińska pokazała, że po oddaniu strzału pozostanie w tym samym miejscu może uniemożliwić oddanie następnego.
Eksperci cytowani przez „NYT” oceniają, że chińska armia nie jest jeszcze wystarczająco silna, by łatwo dokonać inwazji na Tajwan, a czystki w jej dowództwie osłabiły gotowość bojową. Pekin także jednak analizuje doświadczenia Ukrainy i rozwija drony oraz technologie ich wykrywania i zakłócania.
Specjaliści ostrzegają zarazem, że same bezzałogowce nie wystarczą. Tajwan musi zmienić doktrynę, szkolenie i organizację armii, nauczyć wojska szybkiego wykorzystywania danych z dronów oraz przygotować je do mobilnego działania. „To bardzo trudne, ponieważ nie przeszli próby wojny” – podkreślił Shu.
wr/


























































