Ceny benzyny wzrosły po raz pierwszy od listopada, odbijając się z najniższych poziomów od 4 lat. A patrząc na to, co dzieje się na rynkach giełdowych, trudno nie oczekiwać kolejnych podwyżek przy dystrybutorach. Zarówno benzyna, jak i olej napędowy mogą jeszcze podrożeć.


Tydzień temu napisałem, że warto przygotować się na wzrost cen paliw, bo taniej może już nie być. No i się sprawdziło. W pierwszym tygodniu lutego litr benzyny bezołowiowej 95 podrożał średnio o 4 grosze na litrze, osiągając średnią krajową cenę na poziomie 5,66 zł/l – wynika z danych BM Reflex. Był to pierwsza od listopada wzrost przeciętnej ceny detalicznej benzyny Pb95. Pod koniec stycznia paliwo to było najtańsze od lutego 2022 roku – czyli od momentu rosyjskiej napaści na Ukrainę.
Również o 4 gr/l podniosła się przeciętna detaliczna cena oleju napędowego, który tankowano średnio po 5,93 zł/l. Także w tym przypadku była to pierwsza podwyżka od listopada. Bez zmian pozostała średnia cena autogazu, która utrzymała się na poziomie 2,72 zł/l.
Nadal jednak jest zauważalnie taniej niż rok temu. Litr benzyny Pb95 w skali kraju jest średnio o 53 grosze tańszy, niż był na początku lutego 2025 roku. Oraz o 75 gr/l mniej niż dwa lata temu. Średnia detaliczna cena oleju napędowego była o 41 gr/l niższa niż 12 miesięcy temu oraz o 65 gr/l niższa niż 24 miesiące temu.
Podwyżki z hurtu przelały się do detalu
Od początku 2026 roku obserwujemy zdecydowany wzrost cen gotowych paliw na światowych giełdach. Galon benzyny w Nowym Jorku wyceniany jest już na prawie 1,95 USD, podczas gdy jeszcze na początku stycznia było to niespełna 1,70 USD. Były to wtedy najniższe ceny od 5 lat. Oznacza to zwyżkę o blisko 15% w zaledwie miesiąc. Przy utrzymaniu takiego trendu trzeba się liczyć z kolejnymi podwyżkami przy dystrybutorach.

Podobnie jest w przypadku oleju napędowego, który na londyńskiej giełdzie można nabyć po ok. 700 USD/t. Na początku stycznia ceny ON kształtowały się na poziomie ok. 600 USD/t. Z punktu widzenia polskich kierowców sytuacja byłaby jeszcze gorsza, gdyby nie osłabienie dolara. Amerykańska waluta jest teraz o ok. 5 groszy tańsza niż trzy tygodnie temu.
Sytuacja na światowych giełdach paliwowych już od kilku tygodni rzutuje na ceny w krajowych rafineriach. 6 lutego Orlen oferował benzynę Eurosuper 95 po 4364 zł/m3, co po dodaniu 23% VAT (akcyza, opłata paliwowa i inne parapodatki są już wliczone w cenę hurtową) daje ok. 5,37 zł/l. To o 8 gr/l drożej niż przed tygodniem oraz już o 19 gr/l drożej niż miesiąc temu. Aż do lutego podwyżki te nie były widoczne w detalu, ponieważ operatorzy stacji amortyzowali je kosztem mocno podwyższonych wcześniej marży detalicznych.
Natomiast olej napędowy w piątkowym cenniku płockiej rafinerii figurował po 4608 zł/m3 i był najdroższy od listopada. Taka stawka po ovatowaniu przekłada się na 5,67 zł/l, a więc o 24 gr/l wyższą niż miesiąc temu. Jednakże przy utrzymaniu obecnych cen hurtowych paliwo w detalu nie powinno zbyt mocno podrożeć. Implikowane marże detaliczne na sprzedaży Pb95 i ON wróciły bowiem do historycznych standardów rzędu 25-30 gr/l.
Na koniec jak zwykle przypomnę, że paliwa mogłyby być znacznie tańsze, gdyby nie horrendalnie wysokie podatki nałożone przez władze. Z każdego zakupionego litra benzyny bądź oleju napędowego ponad 50% trafia w ręce państwa. Bez haraczu na rzecz rządu moglibyśmy tankować benzynę Pb95 po ok. 2,50 zł/l, olej napędowy po ok. 2,80 zł/l, zaś autogaz mógłby kosztować ok. 1,70 zł/l. Różnica między stawkami na pylonach a powyższymi kwotami trafia w łapy fiskusa.



























































