W trakcie trwającego wciąż kryzysu Bundesbank często odgrywał rolę ostoi zdrowego rozsądku w europejskiej rodzinie banków centralnych. Nie inaczej jest teraz, w przededniu sięgnięcia przez EBC po kolejny niestandardowy instrument prowadzenia polityki monetarnej.



- Obawiam się nieco ryzyka związanego z ogłoszeniem zwiększenia bilansu wraz z uruchomieniem dwóch programów skupu aktywów. Istnieje ryzyko, że będziemy kupować papiery wartościowe po zbyt wysokich cenach. To oznaczałoby transfer ryzyka z banków komercyjnych do banku centralnego, a w ostateczności do podatników – powiedział wczoraj w Waszyngtonie Jens Weidmann.
Prezes niemieckiego banku centralnego odniósł się w tych słowach do zapowiedzianego przez Mario Draghiego planu zwiększenia bilansu EBC z 2 do 3 bilionów euro. Przestrzeń ta ma zostać wykorzystana na przeprowadzenie programu skupu papierów wartościowych zabezpieczonych aktywami (ABS) oraz obligacji zabezpieczonych (covered bonds).
Zobacz także
Co budzi kontrowersje?
Spore kontrowersje budzi także to, że EBC będzie kupował także papiery o ratingu niższym niż BBB-, co w finansowej nomenklaturze oznacza "rating nieinwestycyjny", zwany kolokwialnie śmieciowym. Taki rating posiadają obecnie np. papiery greckie czy cypryjskie.
Komentatorzy podejrzewają, że następnym – i być może ostatnim – nabojem w monetarnym rewolwerze EBC może być uruchomienie na pełną skalę programu skupu obligacji rządowych przypominający wygaszany właśnie przez Rezerwę Federalną program luzowania ilościowego (quantiative easing). Przeciwko takim działaniom od lat konsekwentnie sprzeciwia się Bundesbank.

- Monetyzowanie długu jest zakazane z dobrego powodu i zakaz ten nie powinien być obchodzony poprzez zakupy na rynku wtórnym. Obawy dotyczące tego działania dotyczą przede wszystkim sytuacji, w której bank centralny skupuje najbardziej ryzykowne papiery, jednak nie zanikłyby one, gdyby obok włoskich czy hiszpańskich kupowano także niemieckie obligacje – powiedział Weidmann.
"Brak płynności nie jest podstawowym problemem Europy"
Prezes Bundesbanku zauważył też, że „brak płynności nie jest podstawowym problemem Europy”.
- Rządy pożyczają dziś pieniądze tak tanio jak nigdy, a długi wciąż rosną. Przedsiębiorstwa również mogą tanio się finansować. Potrzebujemy raczej reform strukturalnych. Polityka monetarna nie może wszystkiego załatwić – powiedział.
Jens Weidmann zgodził się również z koniecznością odrzucenia przez Komisję Europejską budżetu Francji. Zdaniem szefa niemieckiego banku centralnego „zdrowe finanse publiczne są podstawą stabilnej unii walutowej”, a „druga największa gospodarka strefy euro powinna stanowić przykład dla innych”.
/mz



























































