Polski rynek nowych technologii coraz mocniej odczuwa globalną walkę o wykwalifikowanych specjalistów. Dynamiczny rozwój infrastruktury energetycznej oraz centrów danych sprawia, że firmy zwiększają rekrutacje i konkurują o ekspertów nie tylko wynagrodzeniami, ale również możliwością pracy przy najbardziej zaawansowanych projektach technologicznych. Okazuje się, że do 2030 roku światowy sektor półprzewodników będzie potrzebował nawet miliona dodatkowych pracowników.


Jak wynika z raportu ManpowerGroup „Global Engineering World of Work Outlook 2026”, do 2030 roku światowy sektor półprzewodników będzie potrzebował nawet miliona dodatkowych pracowników. Deficyt specjalistów ma objąć ponad 100 tys. inżynierów w Europie oraz ponad 200 tys. w regionie Azji i Pacyfiku. Coraz większe znaczenie zyskują przy tym kompetencje związane z projektowaniem układów, AI oraz systemami energetycznymi.
Polska coraz ważniejsza na mapie półprzewodników
Choć polski sektor półprzewodników nie jest zbyt duży w porównaniu do największych globalnych rynków, to rozwija się wyjątkowo dynamicznie.
– Branżę tworzy dziś kilkadziesiąt firm działających w obszarze projektowania układów, wsparcia produkcji oraz materiałów. Łącznie zatrudniają około 9 tys. osób, a ponad połowa pracuje u dostawców dla sektora. Rynek pozostaje silnie umiędzynarodowiony, bo aż 92 proc. pracowników zatrudniają oddziały firm zagranicznych – mówi Bankier.pl Marta Szymańska, ekspert rynku pracy w Manpower.
Według ekspertki, największymi pracodawcami są koncerny globalne, m.in. Intel (Gdańsk), TRUMPF Huettinger (Warszawa), SK hynix, Synopsys czy VIGO Photonics. Ważną rolę odgrywają też centra R&D, np. Intel w Gdańsku czy Aptiv w Krakowie.

Jak zaznacza Tomasz Walenczak, dyrektor generalny ManpowerGroup, Polska jest ważnym ośrodkiem na mapie globalnego łańcucha dostaw branży półprzewodników, głównie w obszarze R&D, projektowania układów i rozwoju oprogramowania.
– Rosnąca globalizacja rynku pracy sprawia, że krajowe firmy konkurują o tych samych ekspertów co firmy z USA czy Niemiec. W praktyce oznacza to, że odpływ doświadczonych specjalistów jest realnym ryzykiem dla firm nad Wisłą i pracodawcy muszą walczyć o ich utrzymanie – podkreśla Tomasz Walenczak.
„Srebrne tsunami” pogłębia kryzys kadrowy
Okazuje się, że kluczowym wyzwaniem jest „srebrne tsunami”, czyli masowe odejścia doświadczonych pracowników na emeryturę. W ciągu najbliższej dekady, w skali globalnej z rynku pracy zniknie nawet 20 proc. kadry. Aby zachować ciągłość kompetencji, firmy muszą postawić na rozwój talentów inżynieryjnych, m.in. poprzez aktywizację kobiet oraz odejście od rekrutacji opartej wyłącznie na dyplomach na rzecz podejścia opartego na kompetencjach, w szczególności modelowania cyfrowych bliźniaków czy biegłości w pracy z AI.
– Z punktu widzenia rynku pracy kluczowe jest to, że obecny już niedobór talentów dotyczy doświadczonych inżynierów. Na zbudowanie kompetencji na tym poziomie potrzeba około 5-10 lat. Żeby jednak skorzystać na boomie w branży półprzewodników, potrzebujemy zwiększyć skalę kształcenia i przyciągać doświadczonych pracowników z zagranicy – dodaje szef ManpowerGroup.
Najbardziej poszukiwani specjaliści
Firmy technologiczne coraz częściej sygnalizują trudności z pozyskiwaniem absolwentów kierunków elektronicznych i mikroelektroniki. Największe zapotrzebowanie dotyczy dziś:
- projektantów ASIC i FPGA,
- inżynierów systemów wbudowanych,
- specjalistów od weryfikacji układów,
- ekspertów od testowania chipów i fotoniki
- elektryków,
- specjalistów od systemów zasilania i efektywności energetycznej
- Specjalistów od zarządzania sieciami.
Rosną również oczekiwania wobec kompetencji cyfrowych. Coraz większe znaczenie mają umiejętności programistyczne, analiza danych oraz wykorzystanie AI i machine learningu. Według ekspertów, aby wypełnić braki kadrowe, firmy coraz częściej inwestują w szkolenia i przekwalifikowanie specjalistów z pokrewnych branż.
Centra danych i energetyka napędzają rekrutacje
Silny wzrost zapotrzebowania na specjalistów widać również w energetyce oraz sektorze data center. Rozwój sztucznej inteligencji zwiększa popyt na moc obliczeniową i energię elektryczną, co przekłada się na rekordowe inwestycje infrastrukturalne. Szacuje się, że globalne zapotrzebowanie na moc w centrach danych podwoi się do 2030 roku, co czyni inżyniera elektryka jednym z najbardziej poszukiwanych zawodów na świecie.
– Dynamiczny rozwój centrów danych będących fundamentem rozwoju AI generuje dziś miliony miejsc pracy, jednak aż 58 proc. operatorów ma trudności z obsadzeniem ról technicznych – twierdzi Marta Szymańska.
Równocześnie rosnący popyt na energię, napędzany między innymi elektryfikacją transportu i gwałtownym wzrostem zapotrzebowania ze strony technologii cyfrowych, prowadzi do przyspieszonego tworzenia wyspecjalizowanych ról inżynieryjnych w obszarach takich jak systemy zasilania, efektywność energetyczna czy zarządzanie sieciami. W efekcie największe przyrosty zatrudnienia koncentrują się dziś w segmentach infrastrukturalnych obejmujących przesył, generację energii oraz optymalizację jej wykorzystania, które odpowiadają nawet za 75 proc. nowych miejsc pracy powstających w ramach transformacji energetycznej – dodaje ekspertka.
AI zmienia rolę inżyniera
Eksperci zwracają uwagę, że zmienia się także sama natura pracy technicznej. Coraz więcej zadań rutynowych przejmują systemy automatyzacji i sztucznej inteligencji.
– W sektorach najmocniej narażonych na wpływ sztucznej inteligencji rola ta ewoluuje z wykonawczej w kierunku projektowej i integracyjnej. Inżynier staje się architektem rozwiązań, który potrafi wykorzystywać technologie cyfrowe do budowania bardziej złożonych systemów – podkreśla Marta Szymańska.
Według raportu Manpower model „inżyniera wspomaganego technologią” może zwiększyć produktywność nawet o 30–40 proc. W praktyce oznacza to rosnące znaczenie kompetencji związanych z analizą danych, integracją systemów oraz łączeniem wiedzy technicznej i biznesowej.
Dla Polski najbliższe lata mogą być kluczowe. Zdaniem ekspertów, o tym, czy kraj wykorzysta szansę na wzmocnienie pozycji w europejskim sektorze półprzewodników, zdecydują przede wszystkim inwestycje w edukację techniczną, rozwój nowych kierunków studiów oraz skuteczność przyciągania specjalistów z zagranicy.






























































