REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Billboardy, lumpeksy i dyskonty znikną z rynków

2013-07-15 06:00
publikacja
2013-07-15 06:00
Wielkie tablice reklamowe, sklepy z używaną odzieżą, alkoholem oraz dyskonty spożywcze już na dobre zagnieździły się w okolicy wrocławskiego rynku. Jednych kole to w oczy, a inni cieszą się z bliskości tanich sklepów. Radni z Wrocławia chcą jednak oczyścić krajobraz i przywrócić dawny urok zabytkowym uliczkom. Podobnie może się stać w innych polskich miastach.

Justyna Niedbał

Na zdjęciu sklep Biedronka przy ulicy Szewskiej we Wrocławiu, w dawnym domu handlowym Petersdorff; foto: Justyna Niedbał, Bankier.pl

Dobra lokalizacja oznacza przeważnie wysoki czynsz. Nie wszyscy mogą sobie pozwolić na to, by prowadzić działalność, dlatego okolice rynku w dużych miastach kojarzą się zwykle z luksusem i renomą. Coraz częściej jednak w tych prestiżowych lokalizacjach kwitną biznesy, które – zdaniem niektórych – oszpecają historyczne uliczki. Przybywa też reklam wielkoformatowych, przesłaniających zabytkowe katedry, ratusze i kamienice. Radni nie mają wątpliwości – trzeba to zmienić.

Lumpeks zamiast butiku

Niegdyś na ulicy Oławskiej, Ruskiej, czy Świdnickiej za sprawą licznych kawiarenek, restauracji i klubów kwitło życie kulturalno-towarzyskie. Dzisiaj widok wielu z tych lokali zastąpiły znacznie mniej efektowne witryny sklepów z używaną odzieżą, małych sklepów monopolowych czy nawet dyskontów spożywczych. Miejscy urzędnicy oraz radni z klubu Rafała Dutkiewicza z Katarzyną Obarą-Kowalską na czele już w połowie kwietnia tego roku wyszli z inicjatywą poprawy wrocławskiego krajobrazu.

Żabka na rynku we Wrocławiu

 Nowe wymogi stosowania kas fiskalnych - strach wśrod sklepikarzy » Nowe wymogi stosowania kas fiskalnych - strach wśrod sklepikarzy

Na zdjęciu sklep Żabka przy ulicy Świdnickiej we Wrocławiu, czyli na deptaku spacerowym przy samym rynku; foto: Justyna Niedbał, Bankier.pl

- Rzeczywiście pojawił się taki pomysł, bo okolice rynku są najbardziej reprezentatywne w mieście. Niestety nie wszystkie lokale są własnością miasta, a jak wiadomo – własność jest rzeczą świętą. Na razie nie mamy żadnych narzędzi do tego, by nakazać właścicielom lokali dostosowanie się do akceptowanego przez nas wyglądu elewacji.

Wakacje na giełdzie

Możemy tylko negocjować i prosić. Prace nad ewentualnym rozporządzeniem toczą się niestety bardzo powoli. Brakuje sprecyzowanej wizji, jak właściwie miałoby to wyglądać. Możliwości jest kilka: albo chcemy zamienić rynek i okolice w miejsce tętniące życiem – wtedy zezwalamy tylko na działalność towarzysko-rozrywkową, albo zamieniamy go w centrum usługowo-handlowe lub też finansowo-bankowe. Obecnie nad projektem parku kulturowego pracuje Janina Woźniak z Biura Rozwoju Gospodarczego – mówi radna Katarzyna Obara-Kowalska.

sklep z odzieżą używaną we Wrocławiu

Sklep z odzieżą używaną przy Świdnickiej we Wrocławiu, w okolicy opery i hotelu Monopol; foto: Justyna Niedbał, Bankier.pl

Urzędnicy mają wpływ tylko na zagospodarowanie lokali mieszczących się w nieruchomościach miejskich. Do tego celu wykorzystywane są przetargi ofertowe, w których określa się oczekiwaną branżę. W innych przypadkach, a więc w odniesieniu do lokali prywatnych, można zawierać tylko zapisy ogólne, czyli na przykład wykluczyć handel odzieżą. To zaś oznaczałoby wykluczenie nie tylko lumpeksów, ale też zwykłych butików z ubraniami.

sklep z używanymi ubraniami

Sklep z tanią odzieżą przy Świdnickiej we Wrocławiu, tuż przy parafii rzymskokatolickiej; foto: Justyna Niedbał, Bankier.pl

Zabytkowy kościół z billboardem w tle

Ciucholandy, monopole i dyskonty to jeden element problemu. Drugi stanowią reklamy, plakaty i billboardy. Tych ostatnich jest w Paryżu 2,3 tysiąca, a w Warszawie, bagatela, 20 tysięcy. Największa reklama w stolicy ma wielkość 164 mkw., a w Paryżu raptem 8 mkw.

składki ZUS»Interwencja Bankier.pl: ZUS każe płacić składki z ogromnymi odsetkami
Radosław A. Szymański z Instytutu Obywatelskiego, autor czerwcowej publikacji „São Paulo: miasto bez reklam”, pisze, że zanieczyszczenia w miastach nie ograniczają się do wody, powietrza, gleby i przestrzeni dźwiękowej. Należy do nich również strefa wizualna. Reklamy, choć akceptowane w większości krajów, przyczyniają się do pogorszenia jakości otaczającego nas środowiska i mają zły wpływ na naszą psychikę. Szymański opisuje na przykładzie São Paulo, że ich obecności można całkowicie zakazać. Podobne rozwiązania funkcjonują obecnie w Skandynawii, a w niektórych krajach europejskich zyski z reklam w przestrzeni publicznej są przeznaczane np. na wypożyczalnie rowerów miejskich.

biedronka we Wrocławiu

Dyskont spożywczy Biedronka na skrzyżowaniu Świdnickiej i Kościuszki we Wrocławiu; foto: Justyna Niedbał, Bankier.pl

21 maja tego roku pojawił się projekt ustawy o wzmocnieniu narzędzi ochrony krajobrazu. Firmy reklamowe, które działają na polskim rynku już ponad 20 lat, wystraszyły się konsekwencji nowego prawa i już zaapelowały do zespołu prezydenckiego o konsultacje. W projekcie znalazł się bowiem zapis o tym, że kto umieszcza tablicę lub urządzenie reklamowe z naruszeniem warunków ich sytuowania, o gabarytach większych niż dopuszczalne lub wykonane z wyrobów innych niż dopuszczalne, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny. Nieprzemyślane i zbyt pochopne decyzje ustawodawców mogą zaszkodzić gospodarce, gdyż branża reklamowa korzysta z rozbudowanego łańcucha dostawców i daje pracę tysiącom osób. Propozycje zmian popiera jednak poseł PO Jerzy Fedorowicz, który w jednej ze swoich wypowiedzi twierdzi, że w końcu trzeba zrobić porządek z billboardowym chaosem.

Katarzyna Obara-Kowalska twierdzi, że problemem w miejskiego tej sprawie jest… swoboda działalności gospodarczej oraz wysoki czynsz. Jak mówi, miesięczna opłata za wynajem lokalu w rynku to wydatek rzędu 70 tys. zł. Zważywszy na to, że we Wrocławiu nie ma aż tak rozwiniętej kultury chodzenia na lunch, a następnie wieczorną kolację, jak ma to miejsce w Warszawie, mało która restauracja może się utrzymać. W konsekwencji ich miejsca zajmują dyskonty i lumpeksy.

W jeszcze gorszej sytuacji są kawiarnie. Rada miejska planuje jednak uchwalenie wyższego podatku od nieruchomości dla niektórych typów działalności, które nie będą odpowiednio komponowały się z przyjętym wizerunkiem miasta. Czy nie spowoduje to przesytu punktów gastronomicznych? Radna twierdzi, że to już ureguluje rynek. Obecnie w centrum jest ponad 240 takich lokali, ale zaciętą konkurencję wytrzymują tylko najlepsi. Radni chcą przez takie działania uniknąć sytuacji, z którą borykają się zachodni sąsiedzi w mieście Münster. Lokale w rynku wydzierżawiono tam instytucjom finansowym, przez co praktycznie zlikwidowano życie towarzyskie mieszkańców i turystów, mimo licznych zabytków i wyjątkowego klimatu zabytkowego miasta.

Justyna Niedbał
Bankier.pl

j.niedbal@bankier.pl

 

Źródło:
Tematy
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.

Komentarze (4)

dodaj komentarz
~--88

Kiedys rynek był miejscem dla wrocławian a teraz jest dla turystów. Jest drogo nie można dojechać. Nie można zaparkować. Urzędnicy myślą ,że bede drałował piechotą albo jechał tranwajem z dziewczyną do miasta . :)
~xyz
Rozumiem, że to pomysł na zmniejszenie obrotów i osób wizytujących okolice rynku? Jestem mieszkańcem Wrocławia i powiem tyle - nigdy nie widziałem tylu ogłoszeń dotyczących wynajmu/sprzedaży powierzchni dla sklepów w okolicach rynku, co teraz. Zabronić i co dalej? Co w zamian? Rynek zauważalnie się wyludnia - widać to nawet na mapie Rozumiem, że to pomysł na zmniejszenie obrotów i osób wizytujących okolice rynku? Jestem mieszkańcem Wrocławia i powiem tyle - nigdy nie widziałem tylu ogłoszeń dotyczących wynajmu/sprzedaży powierzchni dla sklepów w okolicach rynku, co teraz. Zabronić i co dalej? Co w zamian? Rynek zauważalnie się wyludnia - widać to nawet na mapie przedstawiającej demografię miasta. Zresztą w czym niby przeszkadzają lumpeksy w okolicach rynku, których też aż tak dużo nie ma? Jeśli już to należy dbać o to, by wystrój witryny był dopasowany do reszty architektury, a nie zabraniać działalności. Różnorodność okolicy jest czymś pozytywnym i napędzającym handel...
~pomidor
jak tak dalej bedzie rządzić banda urzędasów z wroclawia to rynek i okolice umra i sie wyludnia już w tej chwili powstaje pustynia sklepowo-usługowa, to nie jest folwark prywatny panie kredyciarzu dutkiewicz !!! lepiej sie zając prawdziwymi problemami takimi jak fatalna droga"reprezentacyjna" powstańców śląskich...
~ble
Zdaje się, że w Krakowie to już funkcjonuje, więc dlaczego inne miasta mają iść za Wrocławiem?

Powiązane: Prawo przedsiębiorcy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki