Z początkiem roku weszła w życie akcyza na węgiel i koks do celów opałowych. Jej wysokość zależy od wartości opałowej: średnio będzie to 30 zł na tonie. Zwolniony jest m.in. węgiel do produkcji prądu, dla gospodarstw domowych, organów administracji publicznej, żłobków, szkół oraz jednostek Sił Zbrojnych Rzeczpospolitej.
Podstawą opodatkowania wyrobów węglowych jest ich wartość opałowa wyrażona w gigadżulach i wynosi 1,28 zł/1 GJ. Do celów poboru akcyzy zostały ustalone wartości opałowe dla poszczególnych rodzajów wyrobów węglowych, np. 23,8 GJ/1000 kg dla węgla, czyli ok. 31 zł. W teorii nie jest to dużo. Przyjmując, że tona węgla kosztuje ok. 900 zł, to po nałożeniu akcyzy średnia cena tego surowca wzrośnie o ok. 3%.
Eksperci są jednak zgodni, że sposób pobierania akcyzy na węgiel to typowy przykład bubla prawnego, który bardziej organizacyjnie niż finansowo utrudni życie przedsiębiorcom. Chodzi o regulację, zgodnie z którą akcyza ma być pobierana nie od producentów czy importerów węgla, ale jego sprzedawców, którzy będą musieli prowadzić specjalną ewidencję.
Sprzedawca poborcą podatkowym
Z jednej strony wynika to ze stosunkowo licznej grupy podmiotów zwolnionych z płacenia akcyzy. W zasadzie to sprzedawca staje się okazjonalnym poborcą podatkowym. Gdy jego klientem będzie gospodarstwo domowe lub urząd miejski, wówczas nie naliczy akcyzy. Gdy przyjdzie do niego przedstawiciel firmy X, wówczas do ceny surowca będzie musiał dodać kwotę podatku. W tym celu wymaga się od sprzedawcy prowadzenia specjalnej ewidencji.
Całość można porównać do sprzedaży papierosów w kiosku, gdzie pewna grupa klientów byłaby zwolniona z płacenia akcyzy - np. kobiety. Wówczas one otrzymywałyby paczkę za mniejszą kwotę, a mężczyźni za wyższą. Następnie to kiosk, a nie producent papierosów wpłacałby podatek do urzędu skarbowego, którego wysokość uzależniona byłaby od tego, jaką część jego klientów stanowią mężczyźni, a jaką kobiety. Dodatkowo przy każdej sprzedanej paczce papierosów należałoby wypełnić specjalny dokument - jest to uciążliwa strata czasu zarówno dla klienta jak i sprzedawcy.
Ceny węgla wzrosną
Obowiązek ewidencjonowania sprzedaży z pewnością wpłynie na wzrost ceny tego surowca. Na koszt złoży się nie tylko konieczność zakupu papieru, oprogramowania i sprzętu do drukowania dokumentów, ale często także zatrudnienie dodatkowego pracownika potrzebnego do kontrolowania ewidencji. To wszystko przełoży się na wzrost ceny węgla nie tylko dla przedsiębiorców, ale także dla gospodarstw domowych i innych podmiotów zwolnionych z akcyzy.
Warto przy tym zaznaczyć, że wg szacunków Ministerstwa Finansów dochody do budżetu z tego tytułu wyniosą ok. 150 mln zł. Będą to pieniądze bezpośrednio wytransferowane z kieszeni przedsiębiorców. Dodatkowe koszty poniesione przez sprzedawców węgla i pozostałych klientów trudno oszacować, ale niewykluczone, że mogą sięgnąć nawet połowy tej kwoty.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl































































