Tydzień na giełdach upłynął pod znakiem panicznej wyprzedaży, którą zdążono już ochrzcić mianem „AI Scare Trade”. Inwestorzy przestali koncentrować się na przyszłych zwycięzcach wyścigu sztucznej inteligencji, a zamiast tego w strachu szukają sektorów, które staną się kolejnymi ofiarami tej technologii. Największe banki z Wall Street mają jednak kilka rad, jak odnaleźć się w tym chaosie.


Początkowo ofiarą padły firmy z branży oferującej oprogramowanie, ale strach szybko przeniósł się na sektor finansowy i firmy zarządzające aktywami, by ostatecznie zainfekować także rynek nieruchomości komercyjnych. Wyprzedaż w tych segmentach napędzana jest obawą, że nowe narzędzia zwiększające produktywność, prezentowane przez start-upy takie jak OpenAI czy Anthropic, pozbawią pracy całe branże.
Zjawisko „AI Scare Trade” (można je przetłumaczyć jako „gra na strach przed AI”) charakteryzuje się postawą spanikowanych inwestorów działających w myśl zasady „najpierw strzelaj, potem zadawaj pytania”. Akcje spółek są wyprzedawane masowo, bez głębszej analizy przyczyn.
JPMorgan: Ryzyko przechyla się na stronę odbicia
Jednym z segmentów, który najbardziej ucierpiał na obawach związanych ze sztuczną inteligencją, jest oprogramowanie, zwłaszcza tzw. model SaaS (Software as a Service – oprogramowanie jako usługa). Zdaniem strategów z JPMorgan akcje z tego sektora, po spadkach o historycznej skali, mają obecnie przestrzeń do odbicia. Ich zdaniem obecne wyceny uwzględniają nierealistyczny scenariusz szkód wyrządzonych przez AI.
„Biorąc pod uwagę pozycjonowanie rynku, przesadnie sceptyczne podejście do wpływu sztucznej inteligencji na biznes oprogramowania oraz solidne wyniki tych spółek, uważamy, że bilans ryzyka przechylił się na korzyść odbicia” – piszą stratedzy największego amerykańskiego banku w notatce do klientów.
Wywołana panika otwiera okazję do zakupów w tym sektorze, pod warunkiem selekcji firm odpornych na konkurencję ze strony AI i mogących na niej skorzystać. Odporność zapewniają m.in. wysokie koszty zmiany dostawcy usług oraz długoterminowe kontrakty z klientami. Wśród takich podmiotów JPMorgan wymienia Microsoft, CrowdStrike Holdings, ServiceNow, Palo Alto Networks, Datadog oraz Zscaler.

Morgan Stanley: To atrakcyjne punkty wejścia
Strategowie z Morgan Stanley wtórują konkurentom, twierdząc, że przecena akcji spółek software'owych otworzyła „atrakcyjne punkty wejścia”. Pozytywnie oceniają również producentów mikroprocesorów, sprzętu technologicznego oraz akcje tzw. Magnificent 7, które ostatnio także potaniały.
„Takie okresy jak w zeszłym tygodniu nie są czymś niezwykłym w trakcie wielkich cykli inwestycyjnych. Naszym zdaniem impet dla firm wdrażających sztuczną inteligencję utrzymuje się na wysokim poziomie, podczas gdy akcje spółek wykorzystujących sztuczną inteligencję pozostają niedowartościowane” – twierdzą eksperci Morgan Stanley.
Wśród spółek, dla których po wyprzedaży w sektorze oprogramowania nadszedł dogodny moment na zakup, bank wyróżnia Microsoft oraz Intuit.
Goldman Sachs: Krótkie pozycje pojawiły się jak grzyby po deszczu
Podczas gdy na giełdach trwa wyprzedaż wywołana strachem przed AI, fundusze hedgingowe zajmują krótkie pozycje na amerykańskich akcjach w tempie niewidzianym od blisko dekady – wyliczyli maklerzy z Goldman Sachs.
Analizując ruchy funduszy w pierwszym tygodniu lutego, specjaliści banku zauważyli, że w tym okresie krótkie pozycje (short sell) zajmowane przez fundusze hedgingowe przewyższały pozycje długie w stosunku 2:1. Gra na krótko ma na celu zarabianie na spadkach cen aktywów.
Wartość krótkich pozycji na amerykańskim rynku akcji przewyższała wartość pozycji długich przez cztery tygodnie z rzędu. Najchętniej obstawiano spadki spółek z branży IT. Jedynie w przypadku producentów mikroprocesorów i sprzętu do ich produkcji przeważały zlecenia kupna. Fundusze hedgingowe chętniej kupowały także akcje z sektora ochrony zdrowia.
Michael Burry: Dobra passa Palantira nie potrwa długo
W tym tygodniu akcje spółki Palantir znalazły się pod silną presją sprzedających po tym, jak Michael Burry, gwiazda filmu „The Big Short”, podzielił się w swoim najnowszym wpisie w serwisie Substack wątpliwościami co do cyklu inwestycyjnego w sektorze AI. Burry ponownie zakwestionował perspektywy jednej z najgorętszych spółek w branży. Sugeruje on, że akcje Palantira mogą spaść do 46 USD, co oznaczałoby przecenę o ponad 60% od obecnych poziomów.
Sądzę, że ostatnia dobra passa Palantira nie potrwa długo – stwierdził inwestor.
Burry wspomniał, że przygląda się firmie, jednak nie podał więcej szczegółów na ten temat.
David Einhorn: To jedno z najlepszych zagrań w tym momencie
David Einhorn, założyciel funduszu Greenlight Capital, stawia na scenariusz, w którym Rezerwa Federalna (Fed) obniży w tym roku stopy procentowe znacznie mocniej, niż wycenia to obecnie rynek. Aktualnie inwestorzy spodziewają się dwóch cięć stóp.
Uważam, że jednym z najlepszych zagrań w tym momencie jest obstawianie większej liczby obniżek stóp procentowych, niż się oczekuje. Myślę, że pod koniec roku zobaczymy znacznie więcej niż dwa cięcia – powiedział Einhorn w wywiadzie dla CNBC.
Zarządzający jest przekonany, że Kevin Warsh, wybrany przez Donalda Trumpa na następcę Jerome’a Powella na stanowisku szefa Fedu, ostatecznie zrealizuje wolę prezydenta USA i obniży stopy.
Opierając się na założeniu szybszych cięć stóp, Einhorn decyduje się na trzymanie w portfelu złota. Cena kruszcu wzrosła w obliczu niepokoju inwestorów o niezależność Fedu, niepewności co do działań Trumpa oraz osłabienia dolara.
– Amerykańska polityka handlowa jest bardzo niestabilna, co zmusza inne kraje do rozmów o rozliczeniach w czymś innym niż dolar amerykański – zauważył Einhorn. – Istnieją pewne problemy z niektórymi głównymi walutami, które zmaterializują się w przyszłości.
BNP Paribas: Posiadanie złota ma większy sens niż srebra
Do końca roku cena złota może wzrosnąć do 6000 USD za uncję przy utrzymującym się ryzyku gospodarczym i geopolitycznym – prognozują stratedzy z banku BNP Paribas.
Eksperci powołują się na relację ceny złota do srebra. Choć wskaźnik ten wzrósł w ostatnich dniach z ok. 45 do 65, to wciąż pozostaje poniżej średniej z ostatnich dwóch lat, wynoszącej około 80.
Uważam, że istnieje przestrzeń do dalszego rozchodzenia się tych cen. Posiadanie złota wydaje mi się bardziej sensowne, ponieważ srebro nie zapewnia takiego samego poziomu ochrony przed ryzykiem – powiedział David Wilson, strateg ds. surowców w BNP Paribas, w wywiadzie dla telewizji Bloomberg.
Prognozę dalszego wzrostu cen złota stratedzy banku opierają na utrzymujących się silnych zakupach przez banki centralne oraz rosnącym napływie środków do funduszy ETF opartych na złocie.



























































