Bariera w postaci poziomu 4,25 zł wciąż obowiązuje. Kurs euro próbował ją kilkukrotnie przełamać w tym tygodniu, ale bez większego powodzenia. W ostatnich dniach zyskiwał za to funt brytyjski, którego notowania dotarły w rejon 5 złotych.


W piątek o poranku za jedno euro trzeba było zapłacić 4,2608 zł. W grze cały czas pozostaje wsparcie zlokalizowane w okolicach 4,25 zł, którego kurs euro nie potrafił przełamać ani w maju, ani w kwietniu.
Możliwe, że do przełamania linii 4,25 zł na kursie EUR/PLN potrzebujemy bardziej zdecydowanych rozstrzygnięć na najważniejszej parze walutowej świata. Kurs euro do dolara od kilku dni koryguje majowe zwyżki, ale nadal znajduje się w średniookresowym trendzie spadkowym. Siła dolara zwykle nie służy walutom rynków wschodzących.
W rezultacie sytuacja na parze dolar-złoty wygląda nieco podobnie jak w przypadku kursu euro do złotego. W piątek rano kurs USD/PLN wynosił 3,9378 zł. W pierwszej części tego tygodnia kurs dolara bez powodzenia atakował strefę 3,90-3,91 zł wyznaczającą tegoroczne minima z marca, kwietnia i maja.
Za funta brytyjskiego płacono 4,9989 zł po tym, jak w poprzednich dniach notowania pary funt-złoty ponownie znalazły się powyżej 5 złotych. Szterling od połowy kwietnia umacniał się względem dolara, co zawdzięczał nieco bardziej „jastrzębiej” retoryce przedstawicieli Banku Anglii. Stopy procentowe zarówno w USA jak i w Zjednoczonym Królestwie utrzymywane są na wieloletnich maksimach.

Frank szwajcarski wyceniany był na 4,3053 zł, a więc o pół grosza niżej niż dzień wcześniej. We wtorek i w środę helwecka waluta kosztowała niespełna 4,30 zł i była najtańsza od lutego 2022 roku.
KK





























































