Żyjemy w epoce dwóch wielkich ekonomicznych trendów – odwrotu rządów i banków centralnych od złota oraz wzmożonego rozdawnictwa. Sprawdziliśmy, co wyszłoby z ich połączenia, czyli rozdania rezerw złota obywatelom poszczególnych państw.


W latach 50., kiedy złoto coś jeszcze znaczyło w międzynarodowych rozliczeniach finansowych, władze Kanady dysponowały ponad 1000 ton żółtego metalu. Gdyby wówczas rozdać je pomiędzy 15 mln mieszkańców, to każdy otrzymałby monetę o wadze 2 uncji. Obecnie, po ostatecznym wyczyszczeniu skarbca w grudniu i styczniu, Kanada nie ma rezerw złota już w ogóle.
Kraj Klonowego Liścia to jeden z najbardziej ekstremalnych przykładów odwrotu od złota. Zjawisko to w ostatnich dekadach naznaczyło finansowy krajobraz świata. Po tym, jak w 1971 r. USA zamknęły „złote okno”, żółty metal stracił na znaczeniu i przestał pełnić rolę kotwicy trzymającej w ryzach kursy walut. Chociaż w ostatnich latach zachodnie banki centralne, które wcześniej ochoczo wyprzedawały złoto, nieco powściągnęły swoje zapędy, to i tak nie brak opinii, że złoto w skarbcach banków centralnych to relikt przeszłości, którego utrzymywanie jedynie generuje koszty.
Puśćmy więc wodze fantazji i wyobraźmy sobie, że złoto spoczywające w skarbcach (gdziekolwiek są one ulokowane) zostaje równo rozdzielone między mieszkańców poszczególnych państw.
Niemcy za Libanem, Aruba przed USA
Zdecydowanym liderem zestawienia złota per capita jest Szwajcaria. 1040 tony złota podzielone na 8,3 mln ludności przełożyłoby się na ok. 4 uncje kruszcu na głowę. Przy obecnych cenach na światowych rynkach sam metal wart byłby blisko 20 000 zł. Kilka pozycji w pierwszej dziesiątce może zaskakiwać – jak się okazuje, niepozorne kraje wyprzedzają „złote potęgi”. Druga lokata przypada Libanowi, który swoje 289 ton złota – zgromadzone w czasach, gdy kraj ten był finansowym centrum Bliskiego Wschodu - musiałby rozdzielić na niespełna 5 mln obywateli. Magia licznika i mianownika działa także w przypadku 124-tysięcznej Aruby, która oficjalnie raportuje 3,1 ton złota. W przeliczeniu na głowę mieszkańca daje to więcej niż w USA, które posiadają nominalnie największe rezerwy na świecie.

Przeczytaj także
Złote 400+ lub 500+
Wśród 96 krajów o największych rezerwach złota Polska plasuje się w środku stawki pod względem wskaźnika per capita. Fizyczne rozmiary naszych rezerw nie zmieniają się od lat – NBP utrzymuje 102,9 ton kruszcu, z czego większość spoczywa w Banku Anglii. Dzieląc to złoto na 38,48 mln Polaków (załóżmy, że nierejestrowani przez GUS emigranci dostaną je pocztą), otrzymujemy 2,67 grama na głowę. Przy obecnej cenie złota i kursie dolara wartość takiego prezentu wyniosłaby 423 zł.
Chcąc osiągnąć taki sam wskaźnik per capita jak w Szwajcarii, NBP musiałby zwiększyć rezerwy do, bagatela, blisko 5000 ton. Z kolei, aby w Chinach osiągnąć stan taki jak w Polsce, należałoby dwukrotnie zwiększyć rozmiar rezerw.
Rezerwowe złoto znajduje się nie tylko w posiadaniu instytucji państwowych, lecz także instytucji międzynarodowych, takich jak MFW, EBC czy BIS. To, ile złota przypadłoby poszczególnym krajom, mogłoby zależeć od liczby głosów w danej instytucji czy udziale w dywidendzie. W przypadku Polski przełożyłoby się to na dodatkowe 23,9 ton z MFW (0,62 g per capita) oraz 1,5 t tony z BIS (0,04 g per capita). Łącznie 3,33 grama złota dla każdego Polaka, które dziś warte byłyby około 528 złotych.
Oczywiście wszystkie powyższe wyliczenia to ekonomiczno-matematyczna zabawa. Po czasie wzmożonej wyprzedaży w okresie niskich cen, najwięksi posiadacze złota na świecie (z wyjątkiem Rosji i Chin) w większości wcisnęli przycisk „pauza” – ani nie kupują, ani nie sprzedają. Tego, jak długo stan "złotego zawieszenia" będzie trwał, oczywiście nie wiemy.
W kryzysowych momentach pojawiają się pomysły jego powrotu do światowego systemu finansowania, jednak nadal wydaje się to odległą perspektywą. Nawet gdyby „złoty” scenariusz miał się zrealizować, to kruszec zgromadzony w skarbcach banków centralnych zapewne posłużyłby jako zabezpieczenie (lub jedno z zabezpieczeń) nowego pieniądza papierowego.
Konferencja WallStreet 20
Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych zaprasza na dwudziestą, jubileuszową konferencję WallStreet - największe spotkanie inwestorów indywidualnych w Polsce.
Gościem specjalnym konferencji będzie Dariusz Miłek, założyciel oraz prezes CCC SA. Na konferencji wystąpią także: Joe DiNapoli - światowej sławy trader, prof. zw. dr hab. Małgorzata Zaleska – prezes Giełdy Papierów Wartościowych, Wojciech Białek - główny analityk CDM Pekao SA, Sebastian Buczek - Prezes Zarządu Quercus TFI S.A., Grzegorz Zalewski - Dom Maklerski BOŚ S.A.
Dowiedz się więcej na temat konferencji oraz możliwości uczestnictwa w niej.
Bankier.pl jest głównym partnerem medialnym konferencji.



























































