REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

ME liczy na produkcję 100 tys. samochodów elektrycznych rocznie

2017-03-06 14:42
publikacja
2017-03-06 14:42
Dodaj Bankier.pl w Google

Ministerstwo Energii liczy, że polscy przedsiębiorcy przedstawią projekt rodzimego samochodu elektrycznego, a następnie wyprodukują 100 tys. takich samochodów rocznie - poinformował minister energii Krzysztof Tchórzewski. Resort nie zakłada, żeby Skarb Państwa lub spółki energetyczne dokładały się do budowy fabryki samochodów elektrycznych.

fot. vladacanon / / YAY Foto

"Ogłaszamy dzisiaj konkurs na projekt karoserii małego samochodu elektrycznego. Zapraszamy do udziału w nim polskich przedsiębiorców" - powiedział na poniedziałkowej konferencji prasowej minister Tchórzewski.

W kolejnym etapie, po zbudowaniu prototypów, konieczna będzie budowa nowej fabryki samochodów elektrycznych.

"Chcemy, by odbywało się to na zasadach rynkowych. Liczymy, że pojawią się przedsiębiorcy, którzy zdecydują się zbudować fabrykę. Skarb Państwa mógłby mieć w niej udziały, np. 49 proc., ale nie zakładamy, żeby państwo miało produkować samochody. To jest rola rynku" - powiedział minister energii.

ME nie zakłada też, żeby Skarb Państwa lub spółki energetyczne dokładały się do budowy fabryki samochodów elektrycznych.

Wakacje na giełdzie

"To nie jest rola spółek energetycznych. One mają inwestować w energetykę" - powiedział Tchórzewski.

"Zakładamy, że Skarb Państwa będzie miał mniejszościowe udziały w przedsięwzięciu. Prywatni udziałowcy będą mogli po np. 5 latach odkupić udziały Skarbu Państwa" - dodał.

Celem byłaby produkcja 100 tys. małych samochodów elektrycznych rocznie. Mają one mieć zasięg około 250 km i służyć głównie do przejazdów miejskich.

Samochody mogłyby być ładowane z gniazdek elektrycznych, a koszt przejazdu 100 km nie powinien być wyższy niż cena jednego litra benzyny.

Zgodnie z planami, prototypy samochodów elektrycznych mają powstawać w latach 2018-2019. Rozpoczęcie produkcji krótkich serii miałoby nastąpić już w 2018 roku.

Do wiosny 2018 na polskie drogi trafią prototypy aut elektrycznych

Do wiosny przyszłego roku na polskie drogi trafią krótkie serie prototypów krajowych samochodów elektrycznych - zapowiedział w poniedziałek dyrektor zarządzający spółką ElectroMobility Poland Krzysztof Kowalczyk.

W poniedziałek w Warszawie spółka ElectroMobility Poland ogłosiła konkurs na karoserię polskiego samochodu elektrycznego. Ma to być niewielki, miejski pojazd - tzw. klasy A, czyli do 3,7 m długości, który na jednym ładowaniu powinien przejechać ok. 250 km.

ElectroMobility Poland to spółka, którą w październiku ub.r. powołały do życia: PGE, Tauron, Enea oraz Energa. Każda z firm objęła po 25 proc. jej kapitału akcyjnego, który wynosi 10 mln zł. Spółka planuje - przy wsparciu polskiego rządu - stworzyć podstawy dla nowego rynku w Polsce i stać się częścią globalnego przemysłu pojazdów elektrycznych.

Jak mówił Kowalczyk, do maja br. profesjonalne jury wyłoni pięć wizualizacji, które posłużą do budowy prototypu. Każdy z pięciu laureatów otrzyma po 50 tys. zł nagrody. Następnym etapem będzie konkurs na prototyp, przewidywany na wiosnę 2018 r. Na podstawie pięciu zwycięskich koncepcji z pierwszego etapu, kolejny konkurs wyłoni prototypy aut, które trafią na polskie drogi, a twórca prototypu spełniającego minimalne wymagania otrzyma nagrodę w wysokości 100 tys. zł.

W 2018 roku i później przewidywana jest homologacja, wyprodukowanie i przetestowanie krótkich serii samochodów. Najlepiej ocenione pojazdy przejdą procedurę homologacyjną i będą wyprodukowane w krótkiej serii, do 100 sztuk. Po wyborze modelu rozpocznie się produkcja seryjna polskiego "elektryka".

Konkursy są adresowane do profesjonalistów zajmujących się projektowaniem, a docelowo i wytwarzaniem samochodów. "Każdy, kto chce wystartować w tym konkursie, musi być motywowany tym, że na końcu tej drogi ma szansę zrobić coś, czego normalnie by nie miał (...), czyli powołać do życia dużą firmę produkującą te pojazdy, z istotnym wsparciem kapitałowym państwa" - mówił prezes ElectroMobility Poland.

Jednak - jak podkreślał obecny na ogłoszeniu konkursu szef resortu energii Krzysztof Tchórzewski - państwo nie chce uczestniczyć w tym, co powinien załatwić rynek, czyli w budowie samochodu elektrycznego. "Chcemy, by budowali go przedsiębiorcy. Jednak nasi przedsiębiorcy nie są w stanie wyłożyć tak dużych pieniędzy na taką inwestycję" - mówił.

Dlatego państwo mogłoby wejść kapitałowo w pierwszą fabrykę, która byłaby w stanie wybudować 100 tys. samochodów elektrycznych rocznie, "np. na 49 proc. udziałów w przedsięwzięciu, ale pozostałe 51 proc. należałoby do prywatnej firmy. Wtedy wystarczy 5, 10 proc. udziałów plus kredyt, by taka fabryka została wybudowana" - przekonywał minister.

Wiceminister energii Michał Kurtyka mówił, że rewolucja na rynku pojazdów, której jesteśmy świadkami, to szansa dla nowych podmiotów na rzucenie rękawicy dużym firmom. Mamy przykłady, że jest to możliwe - podkreślił. Wskazywał na dane, z których wynika, że w 2040 r. na Ziemi będzie jeździło 2 mld pojazdów, z czego ok. jedną czwartą będą stanowiły pojazdy elektryczne.

Krzysztof Kowalczyk wskazał z kolei na potencjał polskiego przemysłu motoryzacyjnego, którego wartość eksportu w ub. roku wyniosła 100 mld zł. "Z taką branżą grzechem byłoby nie spróbować doprowadzić do powstania mocnego polskiego gracza w branży motoryzacyjnej" - powiedział.

We wrześniu ub. roku resort przedstawił plan rozwoju elektromobilności i krajowe ramy polityki rozwoju infrastruktury paliw alternatywnych. Zakłada on m.in., że do 2025 r. po polskich drogach będzie jeździć milion samochodów elektrycznych. Zaproponowane rozwiązania mają z jednej strony poprawić bezpieczeństwo energetyczne kraju, z drugiej przyczynić się do zmniejszenia zanieczyszczeń emitowanych przez transport. Plan uwzględnia też elektryfikację transportu publicznego. Jego uzupełnieniem są rozwiązania dotyczące budowy infrastruktury do ładowania pojazdów elektrycznych, które zostały zdefiniowane w krajowych ramach polityki rozwoju infrastruktury paliw alternatywnych.

W ramach Programu "Elektromobilność", czyli stymulowaniu rozwoju rynku na rzecz zwiększenia udziału pojazdów o napędzie elektrycznym, wskazano na dwa projekty. Projekt "E-bus" dotyczy projektowania i produkcji polskich pojazdów elektrycznych na potrzeby komunikacji miejskiej koncentruje się na wsparciu firm na wszystkich etapach produkcji taboru komunikacji miejskiej, takich jak autobusy elektryczne i tramwaje. Projekt "Samochód elektryczny" ma stymulować rozwój technologii, produkcji i rynku indywidualnych samochodów na prąd.

Wiceminister rozwoju Jadwiga Emilewicz powiedziała w lutym PAP, że do 2020 roku rząd planuje przeznaczyć na program 19 mld zł.

(PAP)

pr/ osz/ drag/ pad/ dym

Źródło:PAP Biznes
Tematy

Komentarze (47)

dodaj komentarz
~Majson
Oczywiście, że jak na razie hybrydy, potem elektryki. Z tego co słyszałem to właśnie hybrydowe pojazdy w Warszawie będzie można od kwietnia wynająć bezobsługowo dzięki wypożyczalni Panek.
~Piotr
Oczywiście Kodziarstwo w całej swej okazałości, totalny pojazd, aby się tylko nic nie udało.
Wszystko co jest działaniem na rzecz rozwoju wyśmiać i sponiewierać.
I wspierać co anty polskie.
~PISOUT
Ja tam się nie będę rozdrabniał i wysyłam od razu projekt Gwiazdy Śmierci! Trzeba się dostosować do ego prezesa, a nie jakieś karoserie...
~jj
Dlaczego nie zacząć od razu od budowy kosmodromu pod Radomiem i produkcję seryjną wahadłowców ?
W ten sposób przeskoczymy technologicznie przynajmniej Niemców, zdusimy Ruskich i Chińczyków i byłoby wyjście na rynek amerykański.
~obywatel
karoseria to ostatnia rzecz, jaka jest potrzebna do prawidłowego funkcjonowania elektryka... oczywiście najważniejsza jest pojemność baterii i zasięg samochodu, ale pajace z PiS-u uważają za oczywistość że te kwestie będą po stronie przedsiębiorców... a jak się nie uda to wina przedsiębiorców bo sabotowali cudowne pomysły cudownej partii
~ahim
Tych samochodów nikt nie kupi, bo będą awaryjne. Większość woli dołożyć i zakupić sprawdzoną markę.
~nat11
To jak ursus leci na pińcet? ;)
~PISOUT
A nawet 500+:) Też będzie potrzebował socjalu...
~Hairy_Portier
Akumulatory za 2 lata będzie produkował pod Wrocławiem LG. W Polsce jest kilka tysięcy firm automotive, będą części. Pod Jelenią Górą jest firma, która buduje linie produkcyjne dla producentów samochodów. Polscy projektanci projektują dla Pininfariny i Jaguara. Potrzebny jest tylko integrator.
~Deja
Beskid, Mikrus, autobus z Sanoka (projekt Beksińskiego) ,Syrena Sport - ZNAMY TO! DEJA VU

Powiązane: Motoryzacja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki