Warszawski sąd rejonowy uznał, że to sąd okręgowy powinien zająć się sprawą Krzysztofa A. oskarżonego o napaść w 2014 r. na ówczesnego wiceszefa KNF Wojciecha Kwaśniaka. – Obraz zdarzenia można rozpatrywać na gruncie usiłowania zabójstwa – uzasadnił sąd.


Środowa decyzja Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa o przekazaniu procesu warszawskiemu sądowi okręgowemu jest nieprawomocna. Obrońca Krzysztofa A. już zapowiedział zażalenie.
Krzysztof A. ps. Twardy - według oskarżenia bezpośredni sprawca napadu w 2014 r. na ówczesnego wiceszefa Komisji Nadzoru Finansowego - zniknął z kraju w 2022 r.; ponad rok temu został zatrzymany w Kirgistanie i trafił do Polski na skutek ekstradycji.
O przekazanie do sądu okręgowego sprawy tego oskarżonego jeszcze w maju br. wnioskował Kwaśniak oraz jego pełnomocnik.
Sąd rejonowy na środowej rozprawie rozpatrzył ten wniosek. Sąd stwierdził, że nie jest właściwym w sprawie i zdecydował o przekazaniu procesu Sądowi Okręgowemu w Warszawie.

Jak powiedział w uzasadnieniu postanowienia sędzia Jakub Iwaniec, „obraz zdarzenia można i należy rozpatrywać na gruncie usiłowania zabójstwa”. Zastrzegł, że nie przesądza tej sprawy, jedynie „przyjmuje wersję usiłowania zabójstwa za prawdopodobną”.
- Możliwym jest przyjęcie, że oskarżony, zadając ciosy, liczył się z możliwością, że kierowanie ich w newralgiczne miejsca ciała, jakimi są głowa i twarz w okolicznościach zdarzenia spowoduje śmierć pokrzywdzonego – mówił sędzia Iwaniec.
Zaznaczył, że w związku z tym można mówić o usiłowaniu zabójstwa „w zamiarze ewentualnym”. Tymczasem – jak dodał – „sprawy o zbrodnie” należą do właściwości SO.
W 2014 r. ówczesny wiceszef KNF Wojciech Kwaśniak został napadnięty i brutalnie pobity przed swoim domem w warszawskim Wilanowie. Kwaśniak nadzorował kontrolę w Spółdzielczej Kasie Oszczędnościowo-Kredytowej w Wołominie, z której – według prokuratury – wyprowadzono trzy miliardy złotych.
Marcin Jabłoński, Ewa Fiutka (PAP)
mja/ ef/ mok/































































