W czwartek kurs euro do złotego miał idealne warunki ku temu, aby wreszcie przełamać barierę 4,30 zł. I tym razem się jednak nie udało. Strefa 4,29-4,30 zł urasta do rangi silnej linii wsparcia.


W piątek o 9:51 kurs euro kształtował się na poziomie 4,3049 zł i był o przeszło grosz wyższy niż na zakończeniu czwartkowych notowań. Dzień wcześniej kurs EUR/PLN po raz kolejny w ostatnich tygodniach śmiało zaatakował tegoroczne minima, osiągając poziom 4,29 zł.
Ale znów atak na strefę 4,29-4,30 zł okazał się nieudany. Było to tym bardziej frustrujące, że złoty miał wszystkie atuty na swoim ręku. Po pierwsze, szef Fedu w zasadzie wprost zapowiedział przynajmniej jedną obniżkę stóp procentowych w tym roku. Wtórowała mu szefowa EBC, który zdaniem analityków stopy zacznie ciąć już w czerwcu. Po drugie, prezes NBP Adam Glapiński stóp procentowych obniżać w najbliższym czasie nie zamierza (tak, wiem, formalnie decyzja należy do całej RPP) i podoba mu się mocny złoty (bo działa antyinflacyjnie).
Po trzecie, złotemu sprzyjało otoczenie zagraniczne. Na Wall Street padły nowe rekordy wszech czasów, sygnalizujące potężny apetyt wielkiego kapitału na ryzykowne aktywa. Dolar wydatnie osłabiał się względem euro – kurs EUR/USD osiągnął najwyższe wartości od połowy stycznia. I wreszcie po czwarte, złoty ma w średnim terminie bardzo mocne fundamenty w postaci zmasowanego napływu do kraju unijnych euro (oraz innych walut obcych finansujących gigantyczny deficyt budżetowy) przy w tej chwili wyraźnie dodatnich realnych stopach procentowych.
W takich warunkach sforsowanie linii 4,30 zł za euro nie powinno być problemem. - Złoty pozostaje konsekwentny w walce o zejście poniżej poziomu 4,30 za EUR - skwitował ekonomista Banku Millennium, Mateusz Sutowicz. W tym tygodniu w grze pozostały już tylko dane z amerykańskiego rynku pracy, oczekiwane o 14:30 czasu polskiego. Rynkowy konsensus zakłada, że w lutym przybyło 200 tysięcy nowych etatów w sektorach pozarolniczych. Odczyt znacznie niższy od tego poziomu może bardzo negatywnie wpłynąć na dolara i wzmocnić złotego.

Tymczasem w piątek rano amerykańska waluta była wyceniana na 3,9361 zł, a więc o ponad grosz wyżej niż dzień wcześniej. Na parze dolar-złoty teoretycznie mamy do czynienia z wybiciem dołem z trwającego od początku stycznia trendu bocznego w zakresie 3,94-4,06 zł. Na gruncie analizy technicznej możemy się teraz spodziewać zejścia kursu USD/PLN do 3,87 zł – czyli przeszło dwuletniego minimum wyznaczonego pod koniec grudnia.
Z tegorocznego dna odbiły się za to notowania franka szwajcarskiego. W piątek o poranku helwecka waluta była wyceniana na 4,4929 zł – czyli o dwa grosze wyżej niż dzień wcześniej. Jeszcze w środę frank kosztował mniej niż 4,46 zł i był najtańszy od czerwca 2022 roku.





























































