Zdecydowanie negatywna dla spółki rekomendacja, która została opublikowana w kilka minut po otwarciu poniedziałkowych notowań dolała oliwy do ognia spekulacji na temat przyszłości Elektrimu. Spółka musi do połowy grudnia wyłożyć 440 mln euro, aby wykupić swoj obligacje zamienne. Tymczasem już od połowy ubiegłego tygodnia mówi się, że Elektrimowi nie uda się zgromadzić całej kwoty a to może grozić wnioskami o ogłoszenie upadłości spółki, które mogą złożyć wierzyciele. W opinii większości pytanych przez PG specjalistów, dalsze funkcjonowanie spółki, stoi pod dużym znakiem zapytania. Analitycy nie dają wiary zeszłotygodniowym zapewnieniom spółki, że jest w trakcie rozmów z konsorcjum bankowym, dzięki któremu uda się zrestrukturyzować zadłużenie. Elektrim nie ma już gdzie pożyczyć tej kasy
Coraz bardziej prawdopodobna staje się zatem krążąca po rynku plotka, że banki, a zwłaszcza BRE Bank jest zainteresowany upadłością Elektrimu. Dzięki temu BRE Bankowi udałoby się przejąć 21,7-proc. pakiet akcji Elektrimu Telekomunikacja, który stanowi zastaw dla obligacji zamiennych Elektrimu kupionych za 220 mln zł od PZU Życie. Przy takim scenariuszu (zmowa banków) los Elektrimu byłby właściwie przesądzony. Zdaniem Radosława Solana,
Zamieszanie wokół Elektrimu trwające już od kilku dni spowodowało, że tylko w zeszłym tygodni akcje Elektrimu straciły na wartości 14 proc. Wczorajsza przecena sprowadziła kurs do poziomów ostatnio oglądanych w styczniu 1996 r. Zdaniem specjalistów nie jest to koniec spadków. Spodziewam się, że do ING dołączą wkrótce kolejne zachodnie biura maklerskie i również będą zalecać wyprzedaż akcji ELektrimu
DARIUSZ WOLAK





























































