Dwutygodniowe „zamknięcie rządu” w Stanach Zjednoczonych sprawiło, że Rezerwa Federalna będzie mniej skłonna, aby w tym roku ograniczyć program skupu obligacji (QE3), w ramach którego pompuje w rynek 85 mld dolarów miesięcznie.
Według różnych szacunków trwający od 1 do 16 października paraliż administracji federalnej (tzw. government shutdown”) obniżył dynamikę amerykańskiego produktu krajowego od 0,3 do 0,5 punktu procentowego . Choć oszczędności na biurokracji i dwutygodniowa przerwa w narastaniu długu publicznego powinny były wyjść gospodarce na dobre, to sposób liczenia PKB sprawia, że wskaźnik ten będzie niższy, niż gdyby machina rządowa funkcjonowała i zadłużała się z pełną mocą.
Ponieważ dla większości współczesnych ekonomistów PKB stał się fetyszem, a jego maksymalizacja jedynym słusznym celem, należy oczekiwać kontrposunięcia ze strony banku centralnego USA. W poniedziałek te przypuszczenia potwierdził Charles Evans. Szef Fed z Chicago powiedział, że „potrzeba kilku miesięcy, aby wyklarował się obraz sytuacji na rynku pracy” i że „bezrobocie jest zbyt wysokie”. Pan Evans nie pozostawił złudzeń oznajmiając, że graniczenie QE zajmie więcej czasu ze względu na toczone boje budżetowe.
Wnioskując po nowych rekordach hossy na Wall Street kilka dni temu, rynek obstawił właśnie taki scenariusz. W najnowszej ankiecie Bloomberga większość analityków uważa, że Rezerwa Federalna nie ograniczy QE3 do końca tego roku, choć dwa tygodnie temu oczekiwano takiego ruchu jeszcze w październiku. Zmiana oczekiwań jest wręcz rewolucyjna, ponieważ wrześniową decyzję Fedu o braku redukcji QE3 uznano za sensację .
Drukowana hossa wkroczy w 2014 rok
Dla inwestorów oznacza to, że do końca roku Rezerwa Federalna będzie pompować w rynek gotówkę w tempie 85 mld USD miesięcznie, sztucznie zaniżając długoterminowe stopy procentowe i podnosząc wyceny aktywów finansowych od obligacji przez akcje po złoto i surowce. Ten czynnik może zagwarantować kontynuację hossy na rynku akcji przynajmniej do wiosny przyszłego roku, kiedy to oczekiwana jest pierwsza (i raczej niewielka) redukcja QE3. Program, którego zakończenie pierwotnie przewidywano na połowę 2014 roku, zapewne zostanie utrzymany do końca przyszłego roku.
Za sprawą kolejnych QE baza monetarna USA (niebieska linia) rośnie w tempie wykładniczym (czarna wykładnicza linia trendu). Dane w miliardach dolarów.
Źródło: Fed z St. Louis.
Tę szansę zwiększa powołanie na fotel szefa Rezerwy Federalnej Janet Yellen, ekonomistki znanej ze swych „empatycznych” poglądów gospodarczych i skrajnie „gołębiego” nastawienia do polityki monetarnej. O ile Bernanke nosił przezwisko „helikopterowego Bena” , bo kiedyś zażartował, że Fed mógłby zrzucać pieniądze nawet ze śmigłowców, to pani Yellen zapewne jest gotowa użyć do tego celu wojskowych Herculesów C-130 .
Kto spekuluje, ten żyje
Kolejne kwartały radosnej kreacji pieniądza przez Fed i zawieszenie limitu zadłużenia publicznego pozwolą rządowi USA utrzymać iluzję ożywienia gospodarczego, bazującego na tanim kredycie i bilionowych deficytach budżetowych. Dług będzie narastał, giełdy powinny rosnąć, dolar tracić, a surowce drożeć, co będzie przez jakiś czas cieszyć inwestorów, ale na dłuższą metę tylko pogłębi kryzys nadmiernego zadłużenia , prowadząc do groźby zapaści systemu finansowego.
Ale to perspektywa dopiero przyszłoroczna, a kto by się przejmował tak długim horyzontem czasowym! Przecież guru współczesnej ekonomii mawiał, że „w długim terminie wszyscy będziemy martwi”. A na krótką metę najlepiej prosperować będą ci, którzy potrafią spekulować na rynkach finansowych.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl
























































