Piece gazowe biły w ostatnich latach rekordy popularności. Stare „kopciuchy” stały się passe, a gaz miał uratować Europę od trującego węgla… Jednak drogi gaz, drogi węgiel i inne surowce energetyczne pokazały, że Unia Europejska w swej zielonej transformacji zapędziła się w kozi róg. Idzie jednak dalej i szykuje zakaz montażu nie tylko pieców węglowych czy olejowych, ale i gazowych.


Unijna polityka klimatyczna, słynny już pakiet Fit for 55 mający na celu ograniczenie emisji CO2 o 55 proc. do 2030 r., zakłada wprowadzenie zakazu montowania w nowych budynkach nie tylko pieców węglowych czy olejowych, ale także gazowych. I to już od 2027 r. w przypadku nowych domów i od 2030 r. w przypadku domów modernizowanych (gruntownie remontowanych).
Piece gazowe stały się popularną alternatywą w krucjacie przeciw „kopciuchom”. W ramach programu "Czyste powietrze" realizowanego w Polsce wymieniono do tej pory ponad 388 tys. źródeł ciepła. Największą popularnością cieszyły się kotły gazowe (42 proc. wszystkich wniosków).
Szacuje się, że w 2021 r. w Polsce było ponad 410 tys. kotłów gazowych. Rynek jest praktycznie zdominowany przez kotły gazowe wiszące, których było ponad 397 tys. A tylko w rok ich liczba powiększyła się o 63 tys.
Branża przeżywała rozkwit od około 2018 r., były nawet kolejki oczekujących na wymianę pieca. Wszystko za sprawą lokalnych uchwał antysmogowych – wymiana pieca w województwach śląskim i podkarpackim była koniecznością, by uniknąć wysokich kar. Dziś branża z niepokojem patrzy w przyszłość.

Ciepło bez węgla i gazu? Wyjściem pompa ciepła
W styczniu 2022 roku Polska Spółka Gazownictwa ogłosiła, że w 2022 i 2023 r. nie będzie przyłączać do sieci nowych klientów. Upatrywano w tym szansy do zwiększenia popularności alternatyw dla gazu z sieci, np. kotłami na gaz płynny albo pompami ciepła, ale ze względów ekonomicznych, czyli wzrostu cen prądu i konieczności przeprowadzania w szybkim czasie głębokich termomodernizacji nie będzie to takie proste. Ostatecznie PSG pozyskało środki na nowe przyłączenia w 2022 i 2023 r.
Obecnie nie ma tanich metod ogrzewania – borykamy się z rekordowymi cenami węgla, a do tego dochodzą problemy z jego dostępnością. Ceny gazu również znacznie wzrosły rok do roku, a będzie jeszcze drożej. Nie wiadomo również, czy będzie go wystarczająco dużo. Inwestycje w energooszczędność z kolei do tanich nie należą, ale przy termomodernizacji domu można skorzystać z ulgi podatkowej w wysokości 53 tys. zł.
Być może najlepszym rozwiązaniem, a na pewno w tę stronę zmierza polityka klimatyczna UE, byłaby pompa ciepła połączona z fotowoltaiką. W ramach programu "Moje ciepło" można dostać nawet 21 tys. zł dofinansowania na pompę ciepła. Niestety jest to rozwiązanie tylko dla nowych domów.
Przeczytaj także
W większych miastach jest możliwosć podpięcia domu do miejskiej sieci ciepłowniczej. Nie zawsze będzie to jednak możliwe z przyczyn technicznych lub urbanistycznych. Ciepło z sieci także zdrożeje, a ciepłownie mają przed sobą trudny finansowo sezon grzewczy - wiele może zbankrutować.
Osoby które ogrzewają domy gazem, będą mogły z niego korzystać nawet po 2027 r., o ile instalacja była założona wcześniej. Nie wiadomo, czy i kiedy Unia Europejska wprowadzi całkowity zakaz używania kotłów gazowych. Jednak unijny pakiet RePowerEU zakłada, że po roku 2029 w Unii Europejskiej nie będzie już sprzedaży pieców gazowych. Problem w największym stopniu dotyczy więc osób, które zamierzają rozpoczynać budowę domu lub dokonać jego generalnego remontu.
"Polska będzie musiała zmierzyć się z wyzwaniami, jakie stawia Unia Europejska, ale i jakie przynosi sytuacja geopolityczna. – Możemy wykorzystać okres przejściowy, trwający do zakazu zakupu nowych instalacji grzewczych na paliwa kopalne, na rozwój rynku zrównoważonych źródeł, takich jak pompy ciepła i kolektory. Z punktu widzenia branży to wyzwanie, ale i szansa, którą można wykorzystać na zwiększenie produkcji pomp w Polsce" – zauważa Magdalena Maj, kierowniczka zespołu klimatu i energii w Polskim Instytucie Ekonomicznym.
Pożegnanie z „kopciuchami”
Coraz więcej o wymianie starego pieca węglowego powinni myśleć mieszkańcy województw: łódzkiego, małopolskiego i mazowieckiego. Od 1 stycznia 2023 r. używanie „kopciuchów” będzie zakazane. Więcej czasu mają mieszkańcy województwa świętokrzyskiego – do lipca 2023 r.
Od 1 stycznia 2024 r. stare piece mają wyjść z użytku w województwach: kujawsko-pomorskim, lubelskim, wielkopolskim, zachodniopomorskim. Do 1 lipca 2024 r. czas ma woj. dolnośląskie, a od 1 września 2024 r. zmiany zaczną obowiązywać także w województwie pomorskim. Jako ostatni „kopciuchów” pozbędą się mieszkańcy województwa – mają czas do 1 stycznia 2027 r.
Z raportu Polskiego Alarmu Smogowego wynika, że od 2014 r. z polskich domów zniknęło już około 850 tys. „kopciuchów”. To sporo, ale wciąż są one w użyciu w 3 mln gospodarstw domowych. Liczbę starych kotłów na węgiel szacuje się za na nieco ponad 2 mln.



























































