Przed wyborami do Dumy władze nasiliły naciski na opozycję i niezależnych obserwatorów wyborczych – informują niezależne media. Wybory w Rosji przebiegają w warunkach niedemokratycznych i są uznawane za formalność. Nie dopuszczono żadnej partii realnie opozycyjnej wobec Kremla.


„Siłownicy (funkcjonariusze służb bezpieczeństwa – PAP) kontynuują nacisk na partię Jabłoko (największa opozycyjna partia polityczna w Rosji – PAP). W Kazaniu członków partii próbowano usunąć z biura (…) 16 września, po spotkaniu ze zwolennikami, w biurze partii wyłączono prąd” – napisał niezależny rosyjski portal Ważnyje istorii.
Jak poinformował portal DW.com, na wniosek prokremlowskiej partii Rodina (ros. Ojczyzna) cofnięto rejestrację federalnego spisu kandydatów partii Jabłoko do wyborów do Dumy Państwowej. Ta decyzja nie dotyczy kandydatów w okręgach jednomandatowych, z których wybierana jest połowa deputowanych (225 z 450). Według informacji, jakie przekazała 11 września niezależna Nowaja Gazieta, na listach wyborczych pozostało 103 ze 137 zgłoszonych kandydatów z partii Jabłoko.
KE o wyborach do Dumy: Kreml pozbawił Rosjan możliwości prawdziwego wyboru
- Sposób przeprowadzenia wyborów do rosyjskiej Dumy pokazuje erozję demokracji w Rosji. Kreml pozbawił wyborców możliwości prawdziwego wyboru - powiedział w piątek rzecznik Komisji Europejskiej Christian Wigand. KE potępiła też organizację głosowania na okupowanych terytoriach Ukrainy.
- Władze rosyjskie nadal nasilają systematyczne i zinstytucjonalizowane represje, aby uniemożliwić jakimkolwiek demokratycznym siłom opozycyjnym podważenie status quo - powiedział Wigand podczas piątkowego briefingu prasowego w Brukseli.
Rzecznik dodał, że wyraźnym przykładem takich działań są wykluczenie z wyborów krytyków wojny, czyli kandydatów opozycyjnych z partii Jabłoko oraz stosowanie nieproporcjonalnie wysokich kar pozbawienia wolności za wyrażanie sprzeciwu politycznego. - W ten sposób Kreml pozbawia wyborców w Rosji prawdziwego wyboru co do przyszłości ich kraju. Poważnie ogranicza też ich dostęp do niezależnych informacji - podkreślił rzecznik.
Zapowiedział, że UE i jej państwa członkowskie będą nadal wspierać rosyjskie społeczeństwo obywatelskie, organizacje pozarządowe, obrońców praw człowieka oraz niezależne media. Wyraził też ubolewanie, że sytuacja w Rosji uniemożliwiła wysłanie na wybory niezależnych obserwatorów.
Wigand odniósł się również do przeprowadzenia głosowania na okupowanych przez Rosję terytoriach Ukrainy. - Jednoznacznie potępiamy nielegalną organizację tzw. wyborów przez Federację Rosyjską na tymczasowo okupowanych terytoriach Ukrainy. Te fikcyjne wybory stanowią kolejne rażące naruszenie prawa międzynarodowego - powiedział.
Rzecznik podkreślił, że UE nie uznaje i nie uzna ani przeprowadzenia głosowania na okupowanych terenach Ukrainy, ani jego wyników. Zapowiedział też, że osoby zaangażowane w jego organizację lub startujące w tych wyborach „zostaną pociągnięte do odpowiedzialności za swoje działania”.
Rosyjskie władze prowadzą działania także wobec obserwatorów wyborczych. W obwodzie rostowskim zamaskowane osoby wywiozły jednego z obserwatorów partii Jabłoko w nieznanym kierunku – prawdopodobnie na komisariat policji – poinformowała służba prasowa partii Jabłoko. Z kolei niezależny portal informacyjny Wiorstka powiadomił o niedopuszczeniu 400 obserwatorów z Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej (KPRF) do lokali wyborczych w obwodzie woroneskim.

Naciski są realizowane także wobec pracowników sektora budżetowego: jak informuje kanał Telegram 7x7, w Kraju Ałtajskim, obwodach biełgorodzkim i samarskim oraz w Nowosybirsku i Swierdłowsku zarejestrowano przypadki zmuszania do podpisywania zobowiązań do głosowania na partię Jedna Rosja (formacja ta jest politycznym zapleczem rosyjskiego przywódcy Władimira Putina) pod groźbą zwolnienia z pracy.
Są to pierwsze wybory parlamentarne w Rosji od czasu rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji tego kraju na Ukrainę. Analitycy podkreślają, że głosowanie odbywa się w warunkach niedemokratycznych, a jego wynik można z góry przewidzieć niemal z całkowitą pewnością. W warunkach nasilonej kontroli państwa, represji wobec niezależnych mediów i bezwzględnego tłumienia krytyki, zwłaszcza tej związanej z prowadzoną wojną, zwycięstwo partii władzy ma być plebiscytem poparcia dla obecnych władz, potwierdzeniem stabilności systemu i zdyscyplinowania elit polityczno-gospodarczych.
Poprzednie wybory do Dumy odbyły się w 2021 roku. Jak zauważa New York Times w artykule poświęconym wyborom, od tego czasu z rosyjskiego systemu politycznego praktycznie zniknęły siły polityczne reprezentujące punkt widzenia odmienny od oficjalnego stanowiska władz. Większość antyrządowych mediów została zmuszona do zakończenia działalności lub przeniesienia swojej aktywności za granicę. Równolegle, większość liderów i aktywistów środowisk opozycyjnych wyjechała z kraju. Pomimo tego, dla rosyjskich władz wybory są istotne z punktu widzenia ich dalszej legitymizacji i zaprezentowania wysokiego poparcia społecznego dla trwającej piąty rok wojny z Ukrainą.
Głosowanie w wyborach do Dumy trwa od piątku do niedzieli; zostanie przeprowadzone również na obszarach Ukrainy zajętych i nielegalnie wcielonych do Rosji.
Oprócz rządzącej partii Jedna Rosja, w głosowaniu na federalne listy partyjne bierze udział dziewięć lojalnych wobec Kremla ugrupowań: Liberalno-Demokratyczna Partia Rosji (LDPR), Partia Demokracji Bezpośredniej, Zieloni, Sprawiedliwa Rosja, Ojczyzna (Rodina), Komunistyczna Partia Federacji Rosyjskiej (KPRF), Partia Emerytów, Komuniści Rosji i Nowi Ludzie.
Federacja Rosyjska nie zaprosiła na wybory obserwatorów OBWE, co jest niezgodne ze zobowiązaniami przyjętymi przez wszystkie państwa należące do tej organizacji. (PAP)
mad/ kj/



























































