Przedstawiciele „zagrożonych” deregulacją zawodów właśnie rozpoczynają masową akcję lobbystyczną. Na razie ustawa deregulacyjna, która ma na celu złagodzenie i uwolnienie dostępu do zawodów dla 49 profesji, jest na etapie uzgodnień międzyresortowych. Rząd jeszcze jej nie zaakceptował. Najwcześniej trafi ona do Sejmu dopiero w czerwcu.
Ministra Sprawiedliwości czeka ciężka batalia. Przede wszystkim większość grup zawodowych, których profesje przeznaczone są do deregulacji, ma swoich przedstawicieli w szeregach koalicji PO-PSL. Mamy posłów-prawników, sportowców, ekonomistów – projekt ustawy bezpośrednio narusza ich interesy. Niewykluczone, że liczba deregulowanych zawodów zmniejszy się nawet o kilkanaście pozycji.
Co się zmieni po uwolnieniu zawodów?
![]() | Łukasz Piechowiak: Czy grozi nam wysyp lewych biur rachunkowych? |
Dodatkowo – zmniejszy się poziom biurokratyzacji – brak egzaminów państwowych dla części profesji wpłynie na obniżenie kosztów funkcjonowania państwa. Nie wiadomo dokładnie o ile, bo też trudno oszacować straty, jakie osiągamy z powodu nadmiernej biurokracji. Nie chodzi tu tylko o zbędne etaty egzaminatorów i koszty druku, ale przede wszystkim o tysiące studentów, którzy po zakończeniu nauki finansowanej przez państwo nie mają szans na pracę w zawodzie, do którego się przygotowywali.
W sprawie deregulacji wypowiedziało się także Ministerstwo Finansów. Zgadza się ona na częściowe lub całkowite zliberalizowanie dostępu do 12 licencjonowanych w tym ministerstwie zawodów. Biura rachunkowe będzie mógł prowadzić każdy komu zaufa klient. Niepotrzebny będzie także egzamin by zostać maklerem papierów wartościowych oraz maklerem giełd towarowych. Pozostałe 9 zawodów ulegnie częściowej deregulacji. Dotyczy to m.in. doradców podatkowych, aktuariuszy, agentów celnych i ubezpieczeniowych, biegłych rewidentów i brokerów ubezpieczeniowych.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl





























































