REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Zaczepki Erdogana. Z Niemcami nie wyszło, udało się z Holandią

Robert Szklarz2017-03-15 12:50redaktor
publikacja
2017-03-15 12:50
Dodaj Bankier.pl w Google

W ostatnich dniach na linii Ankara-Amsterdam doszło do poważnych napięć, których efektem było m.in. zamknięcie holenderskich misji dyplomatycznych w Turcji. Na całym zamieszaniu najbardziej korzysta prezydent Recep Tayyip Erdoğan, który może dzięki niemu umocnić swoją władzę. 

fot. Osman Orsal / / Reuters

16 kwietnia Turcy pójdą do urn, aby w drodze referendum zdecydować o zmianie konstytucji kraju i zastąpieniu systemu gabinetowo-parlamentarnego prezydenckim. Jeżeli zmiany zostaną zaakceptowane przez naród, prezydent Recep Tayyip Erdoğan zyska ogromną władzę.

Liczy się każdy głos, więc politycy rządzącej krajem partii AKP prowadzą intensywną kampanię zachęcającą do głosowania na "tak", także wśród europejskiej diaspory, która może liczyć nawet 3 mln osób z prawem głosu. W tym celu planowane są publiczne wiece w wielu miastach.

Emocje ponad rozumem

Na turecką agitację na swoim terytorium nie chciała się zgodzić Holandia, gdzie mieszka około 300 tys. uprawnionych do głosowania obywateli tego kraju. W tym kraju 15 marca odbywają się wybory parlamentarne, a debata publiczna z nimi związana skupia się tematach dotyczących migracji oraz islamu w przestrzeni publicznej. W związku wysokim poziomem emocji w ostatnich tygodniach przed wyborami, władze nie zezwalały na publiczne wystąpienia tureckich polityków, tłumacząc się względami bezpieczeństwa.

Turecki minister spraw zagranicznych Mevlüt Çavuşoğlu 11 marca, czyli 4 dni przed wyborami w Holandii, uznał, że nie potrzebuje niczyjej zgody, żeby przemówić do swoich rodaków. Ogłosił, że będzie lądował, bez wcześniejszej zapowiedzi wizyty.

Wakacje na giełdzie

Decyzja o braku pozwolenia na lądowanie samolotu Çavuşoğlu została podjęta przez sam szczyt władzy, czyli premiera Marka Rutte. Poza wyrażeniem obaw o bezpieczeństwo stwierdził, że holenderska przestrzeń publiczna nie jest odpowiednim miejscem na kampanie polityczne obcych państw.

Niedługo później do tureckiego konsulatu nie została wpuszczona turecka minister rodziny i polityki społecznej Fatma Betul Sayan Kaya, skąd chciała przemawiać do zgromadzonych na ulicy ludzi. Przed budynkiem wybuchły zamieszki, w których wzięło udział około 1000 osób, rozpędzonych następnie przez policję. Sama minister została wydalona z kraju.

Paliwo dla Erdoğana

Zdaniem tureckich władz postępowanie wobec minister stanowiło pogwałcenie Konwencji Wiedeńskiej o stosunkach dyplomatycznych z 1961 r. i spotkało się z ostrym sprzeciwem. Holenderscy dyplomaci z placówek w Ankarze i Stambule zostali wydaleni, a samemu krajowi zagrożono nałożeniem sankcji.

Prezydent Erdoğan w licznych przemówieniach krytykował postawę premiera Rutte. Uznał te działania za dowód, że Holandia jest krajem faszystowskim, a także na wzbierającą w Europie falę rasizmu i islamofobii, w czym akurat trudno mu całkowicie odmówić racji, choć jego słowa są mocno przesadzone. Zdaniem tureckiego prezydenta "zachód pokazał swoją prawdziwą twarz".

Taki kryzys, jak ten w relacjach z Holandią, jest dokładnie tym, czego Erdoğan potrzebował, by skupić elektorat wokół siebie i idei zmiany konstytucji. Opozycja zarzuca prezydentowi, że planowana reforma jest niedemokratyczna i zaburza trójpodział władzy. Atak na jeden z krajów o dojrzałej demokracji liberalnej rzekomo demaskujący jego niedemokratyczne standardy znacznie podkopuje postulaty republikańskiej partii CHP, która bazuje na tzw. zachodnich wartościach i stanowi główną siłę przeciwstawiającą się systemowi prezydenckiemu

Jednocześnie turecki rząd konsoliduje elektorat poprzez wykorzystanie jednej z najstarszych i najskuteczniejszych metod, czyli konfliktu z kimś z zewnątrz, znalezienie wspólnego wroga. Na razie wydaje się, że ta taktyka zdaje egzamin. Turcy nie byli tak zjednoczeni od próby nieudanego zamachu stanu 15 lipca 2016 r. Nawet lider głównej opozycyjnej partii CHP Kemal Kılıçdaroğlu popierał ostrą reakcję rządu wobec Holandii i wzywał do nałożenia sankcji.

Oceniając reakcję Turcji należy jednak wziąć pod uwagę, że ona także postępowała podobnie. Oskarża Holandię o brak wolności słowa, podczas, gdy sama trzyma w więzieniach i aresztach ponad 150 dziennikarzy. Także zgody na niewygodne dla rządu zgromadzenia publiczne często były niewydawane z uwagi na zagrożenie terrorystyczne, które jednak nie istniało podczas prorządowych demonstracji odbywających się w podobnym czasie i warunkach.

Szukanie zaczepki

O tym, że kryzys holenderski jest dla Turcji korzystny, świadczyć mogą także inne działania tureckiego rządu. Mniej więcej tydzień przed wydarzeniami z Rotterdamu podobne zdarzenia miały miejsce w Niemczech. Tam jednak to władze lokalne nie wydawały zgody na wiece polityków AKP, a rząd federalny się do ich kompetencji nie mieszał. Także, gdy w reakcji na odwołanie kilku spotkań z wyborcami, prezydent Erdoğan oświadczył, że "nazizm się w Niemczech nie skończył", reakcja Angeli Merkel była stanowcza, ale stonowana. Wydaje się, że Turcja szukała zwady z jednym z europejskich państw.

Idealną ofiarą była Holandia, z której przedwyborcza debata skupiona wokół imigracji czyniła kraj podatny na prowokacje. I tak wysoki poziom emocji związany z rosnącymi słupkami antyislamskiej Partii Wolności Geerta Wildersa wystarczyło trochę podkręcić, by spotkać się z oczekiwaną reakcją rządu.

Rychły koniec

Kryzys w relacjach pomiędzy Turcją i Holandią może trwać aż do referendum 16 kwietnia, ponieważ jego eskalacja pozwala na jednoczenie elektoratu. Także premier Niderlandów, Mark Rutte, nie powinien być skłonny do ustępstw, nawet już po wyborach 15 marca, które dopiero rozpoczną długotrwały proces zawiązywania koalicji. Na napięciach korzysta także on, skupiając na sobie kamery i kreując się na silnego lidera.

Po zakończeniu sezonu wyborczego należy jednak spodziewać się załagodzenia stosunków. Holandia jest dla Turcji jednym z najważniejszych partnerów gospodarczych. To z niej pochodzi 23,6 proc. wszystkich bezpośrednich inwestycji zagranicznych nad Bosforem, o łącznej wartości 19,6 mld dolarów. W kraju działa 2440 holenderskich przedsiębiorstw, a handel między obydwoma krajami ma wartość 7 mld dolarów.

Z drugiej strony możliwe jest, że Erdoğan już teraz szykuje się na długotrwały konflikt z Unią Europejską, co mocno zagraża porozumieniu w sprawie migrantów. Wszystko zależy od tego, co w głowie ma jeden człowiek i czy jego działania są podporządkowane jakiejś przemyślanej koncepcji.

Źródło:

Tematy

Komentarze (51)

dodaj komentarz
~Polishtoshine
Zapraszam wszystkich ktorzy posluguja sie epitetami i wyrazaja swoje zdanie o innych jako stwierdzenie faktu do ... spojrzenia sobie samemu w oczy przy uzyciu lustra ... przypuszczam ze bedziecie przerazeni tym co w sobie zobaczycie. Dobranoc!
~Stara_emigracja
Wy w tej Polsce odliczajcie lepiej dni do kolejnej okrągłej miesięcznicy "ZAMACHU" zamiast komentować za dużą dla was politykę.. Wasz rząd pokazał swoje możliwości polityczne ws. Tuska, chyba najlepiej wychodzi im modlenie się. Przed II wojną światową też się wszyscy w Polsce modlili. Inni w tym czasie budowali armie.
~Stanley
27:1 przegrała banda niedorozwiniętego
~antyall
Pytanie retoryczne, jak nas NATO będzie bronić jeżeli NATO miedzy sobą zacznie walczyć?
Czas chyba na zmianę doktryny obronnej, organizacja na której władza PL opiera od zawsze, kwestie bezpieczeństwa naszego kraju, może się rozpaść jeszcze szybciej niż UE..
Obecne zyganie do Rosji chyba nam również nie pomoże?
~StanRS
Ale bzdury. Widać że przed wyborami polskojęzyczne politruki w służbie szkopów dostały odpowiedni "prikaz" i nawet klęski Niemiec zamieniają w "sukcesy". To Erdogan kręci Mumią Europejską jak chce, a nie odwrotnie. To Makrela jeździła i negocjowała z Turcją w sprawie powstrzymania uchodźców i teraz UE płaci z Ale bzdury. Widać że przed wyborami polskojęzyczne politruki w służbie szkopów dostały odpowiedni "prikaz" i nawet klęski Niemiec zamieniają w "sukcesy". To Erdogan kręci Mumią Europejską jak chce, a nie odwrotnie. To Makrela jeździła i negocjowała z Turcją w sprawie powstrzymania uchodźców i teraz UE płaci z tego powodu turasom haracz kilku miliardów euro. Turasy kręcą i szantażują niemiecką fuhrerzycę jak chcą.
Poczekajmy jeszcze z 30 lat i w niemczarni będzie niezła zabawa. Jak przeciętna niemiecka rodzina ma 2+1 kota i psa, a turecka rodzina średnio 2+6, to wynik będzie oczywisty.
~pomocny
Amsterdam nie jest stolicą Holandii!!! Rażący błąd w lidzie! Proszę poprawić bo wstyd...
~wi
Amsterdam (konstytucyjna)
Haga (administracyjna)
~ajwaj
Kto jeszcze w normalnym swiecie szanuje UE ???

Nawet Le Pen & Co twierdza: "UE to trup, chociaz jeszcze w smiertelnych drgawkach"
~Arbeitloser
Absolutnie jednym głosen Europa powinna wesprzeć Holendrów - turecki obwieś z amnezją historyczną (bo to Turki wchodzili w czasie wojny wazeliniarsko nazistom w d*&^) jest nadal w NATO i trzeba mu dać szansę, żeby się wycofał z tych retorycznych głupot i tweetów z kanapy, choć jego przewidywalność jako partnera nie wiem jak jest Absolutnie jednym głosen Europa powinna wesprzeć Holendrów - turecki obwieś z amnezją historyczną (bo to Turki wchodzili w czasie wojny wazeliniarsko nazistom w d*&^) jest nadal w NATO i trzeba mu dać szansę, żeby się wycofał z tych retorycznych głupot i tweetów z kanapy, choć jego przewidywalność jako partnera nie wiem jak jest oceniana, ale coś chyba szwankuje.
Powinniśmy jako Europa spójnie powiedzieć, tu jest EUROPA = STREFA WOLNA OD SZARIATU - PRZESTAWIAMY ZEGARKI O 500LAT DO PRZODU.
~Polishtoshine
Turcy poza granicami Turcji maja prawa wyborcze i my tez tylko z jedna roznica. Po wyborach w Polsce partie polityczne tego okresu dazyly do odciecia Poloni od glosowania i tworzyly rozne zapory. Tego nie ma w tureckiej polityce. Stad ministrowie tureccy jada do SWOICH poza granicami kraju aby agitowac. A nas poza granicami Polski Turcy poza granicami Turcji maja prawa wyborcze i my tez tylko z jedna roznica. Po wyborach w Polsce partie polityczne tego okresu dazyly do odciecia Poloni od glosowania i tworzyly rozne zapory. Tego nie ma w tureckiej polityce. Stad ministrowie tureccy jada do SWOICH poza granicami kraju aby agitowac. A nas poza granicami Polski nikt tak formalnie nie agituje ... chcesz to glosuj .... albo lepiej nie glosuj ... bo kto wie kto toba rzadzi i kogo sluchasz ??? DUZO NAS DUZO NAS DO PIECZENIA CHLEBA A CIEBIE COS WYJECHAL TUTAJ NAM NIE TRZEBA ... TYLKO PRZYSYLAJ PIENIADZE !!!!!!!

Powiązane: Holandia

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki