Wczoraj zielone światło dla rozpoczęcia procesu łączenia zapaliło Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Wólczanki. Zgodnie z przewidywaniami, na posiedzeniu zrezygnowano z podwyższenia kapitału firmy i emisji nowej serii akcji. Tym samym udziałowcy - przeważają wśród nich duże fundusze inwestycyjne, te same, które kontrolują Vistulę - wskazali, że w przyszłości Wólczanka nie będzie się rozwijała sama, tylko wspólnie z firmą z Krakowa.
Na 29 marca zwołano rady nadzorcze obu spółek. Według sygnałów płynących ze strony udziałowców, akceptacja fuzji będzie formalnością. Potem pozostanie jedynie podjęcie stosownych decyzji przez zarządy spółek. Cały proces scalania ma się zakończyć w czerwcu.
Nowa firma będzie miała kapitał przekraczający 300 milionów złotych (dziś Wólczanka ma 100 mln zł, a Vistula - 200 mln zł), a tym samym dużo większe możliwości rozwoju. Szefowie obu spółek liczą też, że fuzja pozwoli zwiększyć rentowność sklepów, które sprzedawałyby zarówno koszule Wólczanki, jak i garnitury Vistuli. Dzięki redukcji kadry kierowniczej niższe mają być też koszty zarządzania. Jak mówi prezes łódzkiej spółki Rafał Bauer, nowa firma będzie się nazywała Vistula-Wólczanka. Nie wiadomo jeszcze, gdzie będzie miała siedzibę.
Dziennik Łódzki
(pb)
































































