W obecnej sytuacji geopolitycznej publikowanie jakichkolwiek raportów dotyczących działalności służb jest po prostu absurdem - ocenił w piątek szef MS, prokurator generalny Waldemar Żurek, mówiąc o ewentualnym odtajnieniu aneksu do raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych.


W czwartek rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz powiedział, że prezydent Karol Nawrocki przekazał marszałkom Sejmu i Senatu do zaopiniowania aneks do raportu w sprawie WSI. Podał wówczas, że prezydent przeszedł do formalno-prawnego etapu „bezpośrednio zmierzającego do odtajnienia i podania do publicznej wiadomości Aneksu do Raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych”. Wcześniej prezydent Karol Nawrocki zadeklarował, że „jak nie będzie przeciwwskazań prawnych”, to upubliczni aneks.
O te zapowiedzi pytany był w piątek rano w TVN24 minister Żurek. Jego zdaniem w obecnej sytuacji geopolitycznej publikowanie „jakichkolwiek raportów”, dotyczących działalności polskiej służby „w różnych okresach funkcjonowania polskiej państwowości jest po prostu absurdem”.
- Jeżeli w Moskwie teraz siedzą, to zacierają ręce. Mówią „znowu mamy pożytecznych idiotów” – stwierdził Żurek. Dodał, że „nie ma nic gorszego, niż tego typu polityczne hucpy”, które - jego zdaniem - kończą się „fatalnie”. Jak stwierdził, ujawnianie tego rodzaju dokumentów „groziło bezpośrednio życiu różnych polskich współpracowników, agentów (…) rozsianych po całej części świata”.
- Jeżeli słyszę, że znowu ktoś chce publikować w takiej sytuacji, jaką mamy teraz, wojennej, to naprawdę gratuluję. Obywatele powinni to ocenić. To jest niepoważne – stwierdził. - Widzieliśmy już ujawniane plany obronne, przy których pan Sławomir Cenckiewicz również grzebał, ujawniając to. To jest coś niebywałego – mówił Żurek.

Cenckiewicz, gdy był jeszcze szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego, zapowiedział, że prezydent jeszcze w marcu otrzyma taką wersję aneksu do raportu weryfikacyjnego WSI, która pozwoli mu podjąć decyzję o ujawnieniu aneksu.
W środę Cenckiewicz złożył rezygnację ze stanowiska szefa BBN, do czego również odniósł się w rozmowie szef MS. - Widać, że jest pęknięcie w kancelarii prezydenta i że sama osoba Cenckiewicza w jakiś sposób obciążała (KPRP – przyp. PAP) – ocenił Żurek. - Być może prezydent zrozumiał, że spadają mu sondaże (…) czy też właśnie tego, że Cenckiewicz nie ma do niczego dostępu, a pełnił tak ważną funkcję, spowodowały tą dymisję – ocenił.
Cenckiewicz, gdy informował o swojej rezygnacji napisał na portalu X, że zrobił to „wobec bezprawnych działań rządu Donalda Tuska, który nie szanuje prawomocnych wyroków sądów i bezpodstawnie odbiera mu prawo dostępu do informacji niejawnych”.
Odejście Cenckiewicza w cieniu sporu o Aneks do raportu WSI
Chodzi o kwestię cofnięcia Cenckiewiczowi poświadczeń bezpieczeństwa w zakresie do informacji niejawnych, co było kwestią rozstrzyganą przez sądy. 15 kwietnia NSA oddalił skierowane w 2025 roku skargi kasacyjne kancelarii premiera od wyroków Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, w których to WSA uchylił decyzję o cofnięciu Cenckiewiczowi tych poświadczeń.
Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński wskazywał wówczas, że wyrok NSA nie oznacza, że Cenckiewicz „automatycznie odzyskał on dostęp do informacji niejawnych”, a „w okresie od wydania wyroków NSA do dnia zakończenia kontrolnego postępowania sprawdzającego szef BBN nie posiada dostępu do informacji niejawnych i nie ma prawa posługiwać się wydanymi mu poświadczeniami bezpieczeństwa”.
Po wyroku NSA szef SKW gen. bryg. Jarosław Stróżyk powiedział w ubiegłym tygodniu PAP, że Cenckiewicz w dalszym ciągu nie posiada dostępu do informacji niejawnych, a sprawa jego poświadczeń będzie ponownie rozpatrzona.
Z kolei kwestia dotycząca aneksu do raportu WSI sięga 2007 roku. Wtedy to upubliczniony został raport tzw. komisji weryfikacyjnej Antoniego Macierewicza. Komisja ta zajmowała się badaniem działającej w latach 1991-2006 służby specjalnej, czyli Wojskowych Służb Informacyjnych, które w jesienią 2006 r. zostały zlikwidowane przez rząd PiS.
WSI zarzucano wiele nieprawidłowości, m.in. brak weryfikacji z lat PRL, tolerowanie szpiegostwa na rzecz Rosji, udział w aferze FOZZ, nielegalny handel bronią. W lutym 2007 r. prezydent Lech Kaczyński upublicznił sygnowany przez szefa komisji weryfikacyjnej Antoniego Macierewicza raport z weryfikacji WSI. Na podstawie raportu wszczynano śledztwa ws. przestępstw WSI; większość umorzono.
W 2008 r. Trybunał Konstytucyjny uznał, że samo opublikowanie raportu w 2007 r. przez prezydenta Kaczyńskiego było legalne. Za sprzeczne z konstytucją TK uznał natomiast pozbawienie osób z raportu – przed jego publikacją – prawa do wysłuchania przez komisję weryfikacyjną WSI, dostępu do akt sprawy oraz odwołania do sądu od decyzji o umieszczeniu ich w raporcie. Za zbyt niejasny TK uznał też zwrot ustawy o umieszczeniu w raporcie osób, których „działania wykraczały poza obronność”.
Po tym ostatecznym wyroku TK prezydent Kaczyński nie opublikował gotowego aneksu do raportu. Mówił, że „zbyt wiele jest tam fragmentów, w których fakty zastąpiono interpretacjami”. To stanowisko podtrzymał prezydent Bronisław Komorowski. Podobnie Andrzej Duda, który mówił, że „nie widzi powodów do jego ujawnienia”. Z kolei współpracownicy prezydenta Nawrockiego zapowiadali, że prezydent podejmie decyzje o ewentualnym odtajnieniu aneksu; na taką możliwość wskazywał np. rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz niedługo po objęciu przez Nawrockiego urzędu.(PAP)
nl/ sdd/































































