Niemcy mierzą się obecnie z „wojną cieni”, która wykracza daleko poza działania destabilizacyjne znane z czasów zimnej wojny – ostrzegł w poniedziałek niemiecki minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt. Jego zdaniem celem tych działań jest destabilizacja kraju.


– Zimna wojna – przynajmniej taka, jaką pamiętam – miała swoje granice. Istniały wyraźnie określone granice, podczas gdy dziś coraz bardziej się zacierają – powiedział Dobrindt.
Ostrzegł, że „wojna cieni, której dziś doświadczmy, ma cel wykraczający poza to, co obserwowaliśmy podczas zimnej wojny”. - Wyraźnie chodzi w niej o zdestabilizowanie nas, u samych podstaw - dodał szef MSW Niemiec. Jak podkreślił, celem jest nie tyle zwycięstwo militarne nad Niemcami, co „podporządkowanie (kraju - PAP) pod względem politycznym i społecznym”.
Jak przyznał, takie działania „nie są całkowicie nieskuteczne”.
Powodem takich ataków jest, według Dobrindta, zmiana, do jakiej dochodzi w Niemczech. - Nasz przełom nie może być projektem wyłącznie z zakresu polityki zagranicznej, musi oznaczać kompleksową transformację państwa, społeczeństwa i gospodarki – ocenił szef MSW Niemiec.

Podkreślił przy tym, że Niemcy „nie są w stanie wojny, ale są codziennym celem wojny hybrydowej”.
– Jeśli ktoś chce zdestabilizować Europę, bierze na cel Niemcy, ponieważ jesteśmy gwarantem stabilności Zachodu i Europy - ocenił Dobrindt. Ponownie wezwał przy tym do reformy niemieckich służb wywiadowczych.
Władze w Berlinie od tygodni ostrzegają przed prawdopodobną eskalacją konfliktu ze strony Rosji. Wstrząsem dla rządu kanclerza Friedricha Merza była próba dronowego zamachu na lotnisku w Lipsku na początku sierpnia. Niemcy przypisały odpowiedzialność za to zdarzenie Rosji. Dobrindt już wcześniej ocenił, że atak ten oznacza „nowy poziom” zagrożenia. (PAP)
mobr/ akl/






























































