Zarzuty nieumyślnego doprowadzenia do śmierci 35-letniej pracownicy usłyszeli dwaj koordynatorzy ds. BHP w starachowickim zakładzie MAN. Kobieta została przygnieciona przez autobus na linii montażowej i zmarła w szpitalu. Podejrzanym grozi do pięciu lat pozbawienia wolności.


Do tragicznego wypadku doszło 17 października 2025 r. na linii montażowej w hali zakładu działającego na terenie Starachowic. 35-letnia pracownica uległa ciężkiemu wypadkowi, zostając przygnieciona przez autobus. Wezwane na miejsce służby medyczne przetransportowały kobietę do szpitala, jednak mimo udzielonej pomocy medycznej poszkodowana zmarła.
Śledztwo w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Starachowicach. Jak poinformował w poniedziałek rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Kielcach Daniel Prokopowicz, zebrany materiał dowodowy – obejmujący wyniki oględzin miejsca zdarzenia, dokumentację zakładową, zeznania świadków oraz opinie biegłych – wykazał odpowiedzialność dwóch innych pracowników fabryki.
Z ustaleń śledczych wynika, że koordynatorzy odpowiedzialni za bezpieczeństwo i higienę pracy „nie dopełnili ciążących na nich z tego tytułu obowiązków”. W konsekwencji narazili pokrzywdzoną na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i nieumyślnie doprowadzili do jej śmierci.
Podejrzanym przedstawiono zarzuty oraz przesłuchano ich we wrześniu i październiku. Żaden z mężczyzn nie przyznał się do zarzucanych czynów i obaj skorzystali z prawa do odmowy składania wyjaśnień.

Za zarzucane przestępstwa grozi im kara do pięciu lat pozbawienia wolności. Prokopowicz zaznaczył, że prokuratura prowadzi obecnie końcowe czynności śledcze zmierzające do sfinalizowania postępowania przygotowawczego. (PAP)
wdz/ joz/
































































