Jeden przejazd supersamochodu po dziurawej drodze wystarczył, by nadwyrężyć finanse jednej z polskich gmin. Łączny koszt szkody wyniósł aż 450 tys. zł, a lokalny samorząd musiał dopłacić do odszkodowania z własnej kieszeni. Sprawa pokazuje, jak złudne bywają oszczędności na dobrowolnych polisach OC.


O ile kierowcy przyzwyczajeni są do sztywno określanych przez ustawodawcę minimalnych sum gwarancyjnych w obowiązkowym OC (sięgających milionów euro), o tyle w przypadku dobrowolnych polis dla firm czy samorządów panuje pełna dowolność. Zależność jest prosta: im niższa suma gwarancyjna, tym niższa składka. Problem pojawia się wtedy, gdy dojdzie do zdarzenia przekraczającego szacunki ryzyka.
Samorząd, jako zarządca infrastruktury drogowej, odpowiada za szkody powstałe w wyniku zaniedbań technicznych na podległych mu odcinkach. W standardowym scenariuszu wpadnięcie w dziurę kończy się na uszkodzonej feldze czy pękniętej oponie, a roszczenia opiewają na kilkaset złotych. Tym razem pech chciał, że na wyrwę w jezdni najechał McLaren 570 GT - podaje portal Interia Motoryzacja.
Zobacz także
W tym przypadku, jak relacjonuje Małgorzata Czekuć z TU Warta przypadek kierowcy wyglądał następująco:
Jadąc z prędkością ok. 30-40 km/h nagle poczuł on uderzenie i wstrząs. Po przejechaniu ok. 50 metrów samochód wyświetlił błąd ciśnienia w oponach. Kierujący zatrzymał się. Jak się okazało, z przedniej i tylnej prawej opony zeszło powietrze a osłona pod zderzakiem była urwana. Uszkodzeniu uległo też podwozie samochodu. Przyczyną szkody okazał się być ubytek w asfalcie - dość głęboka dziura w gminnej drodze.
Uszkodzone koło w aucie za milion złotych
W przypadku ekskluzywnych pojazdów rachunek za naprawę szybko rośnie do absurdalnych rozmiarów, a sama naprawa to dopiero początek kosztów. Łączna kwota likwidacji szkody sięgnęła 450 tys. zł. Na końcowy rachunek złożyły się:

- naprawa w autoryzowanym serwisie: rachunek z oficjalnego serwisu McLarena w Polsce oraz transport samochodu na lawecie,
- utracone korzyści (utrata przychodu): odszkodowanie z tytułu braku możliwości podnajmu auta, które było wykorzystywane do celów komercyjnych (np. imprezy okolicznościowe),
- wynajem auta zastępczego: konieczność zapewnienia pojazdu tej samej klasy wygenerowała koszt ponad 200 tys. zł.
Za błędne szacunki zapłacą podatnicy
W zdarzeniu nikt nie ucierpiał – nie doszło do wypadku z uszczerbkiem na zdrowiu, które zazwyczaj stanowią główną przyczynę wypłaty wielomilionowych zadośćuczynień. Wystarczyła jednak sama szkoda rzeczowa w supersamochodzie, by w mgnieniu oka wyczerpać całą sumę gwarancyjną wykupioną przez gminę.
Różnicę między kwotą ubezpieczenia a faktyczną wartością szkody samorząd musiał pokryć ze środków własnych. W efekcie za zbyt niską polisę OC i dziurę w jezdni bezpośrednio zapłacili lokalni podatnicy.
Oprac. JM


































































