REKLAMA
FORUM FINANSÓW

Prawie pół miliona za dziurę w drodze. Przejazd McLarena wykasował polisę gminy

2026-10-12 13:30
publikacja
2026-10-12 13:30
Dodaj Bankier.pl w Google

Jeden przejazd supersamochodu po dziurawej drodze wystarczył, by nadwyrężyć finanse jednej z polskich gmin. Łączny koszt szkody wyniósł aż 450 tys. zł, a lokalny samorząd musiał dopłacić do odszkodowania z własnej kieszeni. Sprawa pokazuje, jak złudne bywają oszczędności na dobrowolnych polisach OC.

Prawie pół miliona za dziurę w drodze. Przejazd McLarena wykasował polisę gminy
Prawie pół miliona za dziurę w drodze. Przejazd McLarena wykasował polisę gminy
/ McLaren

O ile kierowcy przyzwyczajeni są do sztywno określanych przez ustawodawcę minimalnych sum gwarancyjnych w obowiązkowym OC (sięgających milionów euro), o tyle w przypadku dobrowolnych polis dla firm czy samorządów panuje pełna dowolność. Zależność jest prosta: im niższa suma gwarancyjna, tym niższa składka. Problem pojawia się wtedy, gdy dojdzie do zdarzenia przekraczającego szacunki ryzyka.

Samorząd, jako zarządca infrastruktury drogowej, odpowiada za szkody powstałe w wyniku zaniedbań technicznych na podległych mu odcinkach. W standardowym scenariuszu wpadnięcie w dziurę kończy się na uszkodzonej feldze czy pękniętej oponie, a roszczenia opiewają na kilkaset złotych. Tym razem pech chciał, że na wyrwę w jezdni najechał McLaren 570 GT - podaje portal Interia Motoryzacja.

W tym przypadku, jak relacjonuje Małgorzata Czekuć z TU Warta przypadek kierowcy wyglądał następująco:

Jadąc z prędkością ok. 30-40 km/h nagle poczuł on uderzenie i wstrząs. Po przejechaniu ok. 50 metrów samochód wyświetlił błąd ciśnienia w oponach. Kierujący zatrzymał się. Jak się okazało, z przedniej i tylnej prawej opony zeszło powietrze a osłona pod zderzakiem była urwana. Uszkodzeniu uległo też podwozie samochodu. Przyczyną szkody okazał się być ubytek w asfalcie - dość głęboka dziura w gminnej drodze.

Uszkodzone koło w aucie za milion złotych

W przypadku ekskluzywnych pojazdów rachunek za naprawę szybko rośnie do absurdalnych rozmiarów, a sama naprawa to dopiero początek kosztów. Łączna kwota likwidacji szkody sięgnęła 450 tys. zł. Na końcowy rachunek złożyły się:

Scammingout
  • naprawa w autoryzowanym serwisie: rachunek z oficjalnego serwisu McLarena w Polsce oraz transport samochodu na lawecie,
  • utracone korzyści (utrata przychodu): odszkodowanie z tytułu braku możliwości podnajmu auta, które było wykorzystywane do celów komercyjnych (np. imprezy okolicznościowe),
  • wynajem auta zastępczego: konieczność zapewnienia pojazdu tej samej klasy wygenerowała koszt ponad 200 tys. zł.

Za błędne szacunki zapłacą podatnicy

W zdarzeniu nikt nie ucierpiał – nie doszło do wypadku z uszczerbkiem na zdrowiu, które zazwyczaj stanowią główną przyczynę wypłaty wielomilionowych zadośćuczynień. Wystarczyła jednak sama szkoda rzeczowa w supersamochodzie, by w mgnieniu oka wyczerpać całą sumę gwarancyjną wykupioną przez gminę.

Różnicę między kwotą ubezpieczenia a faktyczną wartością szkody samorząd musiał pokryć ze środków własnych. W efekcie za zbyt niską polisę OC i dziurę w jezdni bezpośrednio zapłacili lokalni podatnicy.

Oprac. JM

Najlepsze produkty finansowe znajdziesz w naszej porównywarce - SPRAWDŹ
Źródło:
Tematy

Komentarze (4)

dodaj komentarz
exciterek
Taa nie ma to jak jednostronni podejść do tematu:))) Idąc tym tropem to teraz każda gmina itp. powinna wykupić XXrazy droższą polisę od wspaniałomyślnych firemek ubezpieczeniowych. Jako Państwo/Społeczeństwo na pewno byśmy na tym zaoszczędzili.
Może warto by było się przyjrzeć bliżej temu przypadkowi i innym podobnym które były
Taa nie ma to jak jednostronni podejść do tematu:))) Idąc tym tropem to teraz każda gmina itp. powinna wykupić XXrazy droższą polisę od wspaniałomyślnych firemek ubezpieczeniowych. Jako Państwo/Społeczeństwo na pewno byśmy na tym zaoszczędzili.
Może warto by było się przyjrzeć bliżej temu przypadkowi i innym podobnym które były a po tym artykule to już spodziewam się wysypu:)
Najbardziej chory to jest system rozliczania takich szkód zwłaszcza jak ktoś ma dojścia i odpowiedne papugi. Ten przykład to dla mnie jawne naciągnięcie na kasę ubezpieczyciela a pośrednio skarbu państwa i kolejne przyzwolenie na tego typu proceder. Ubezpieczyciel to tam ma wywalone czy jak to się fachowo mówi wkalkulowane w ryzyko ale my realnie już dopłacamy w postaci rosnącego długu publicznego i ubezpieczeń indywidualnych.
jojo72
No na badania bo jak dużej dziury nie wiedział jadąc 40km/h to pewnie ślepy ;)
jojo72
Sprawdziłbym czy te felgi były oryginalne bo nie takie wałki się robiło na ubezpieczeniach. Ale jak płaci podatnik czyli my wszyscy to ubezpieczyciel machnie pewnie ręką ;)
derper
"My" tylko jeśli jesteś mieszkańcem tej gminy - każda gmina ma własny budżet i w tej po prostu nie powstanie nowy plac zabaw albo remontu w szkole nie zrobią.
Nie zmienia to faktu, że te "supersamochody" to z plastiku robią pewnie właśnie po to, żeby przy najmniejszym uszkodzeniu posypało się najwięcej "superdrogich"
"My" tylko jeśli jesteś mieszkańcem tej gminy - każda gmina ma własny budżet i w tej po prostu nie powstanie nowy plac zabaw albo remontu w szkole nie zrobią.
Nie zmienia to faktu, że te "supersamochody" to z plastiku robią pewnie właśnie po to, żeby przy najmniejszym uszkodzeniu posypało się najwięcej "superdrogich" rzeczy, bo jak widać te parę kawałków blachy i trochę "superspecjalistycznej" pracy to kopalnia złota.

Powiązane: Ubezpieczenia

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki