Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz podziękował ambasadorowi USA w Polsce Tomowi Rose'owi za „zaangażowanie we wzmacnianie naszego sojuszu oraz za to, jak aktywnie wspiera wysiłki Polski w zapewnieniu bezpieczeństwa całej wschodniej flanki NATO”. Wcześniej Rose podkreślił zasługi ministra dla współpracy z USA.


Ambasador Rose zamieścił w piątek na X wpis, w którym stwierdził, że Kosiniak-Kamysz jest kluczowym architektem rozbudowy polsko-amerykańskiego partnerstwa w dziedzinie obronności.
„Jego niezachwiane zaangażowanie na rzecz bezpieczeństwa Polski wynosi nasze więzi wojskowe na nowy poziom. Jedynym problemem, jaki mamy z tym wspaniałym człowiekiem, jest to, że ma nazwisko, którego nie da się wymówić! Dlatego dla nas to po prostu «K2». Dla K2 kraj jest ważniejszy od polityki, obowiązek ważniejszy od podziałów, a wyniki ważniejsze od retoryki. Lojalnie służy swojemu rządowi, ściśle współpracując z prezydentem Karolem Nawrockim i nigdy nie pozwalając, by różnice polityczne zakłóciły ich wspólną misję wzmacniania Polski” - napisał ambasador o Kosiniaku-Kamyszu.
Jak dodał, polski minister „ucieleśnia te cechy, które prezydent Donald Trump ceni najbardziej u silnych, wspaniałych sojuszników”. „To zaszczyt pracować z K2 i mam szczęście, że mogę go nazwać swoim przyjacielem - nawet jeżeli wciąż nie potrafię wymówić jego nazwiska!” - napisał Rose.
Za słowa pod swoim adresem podziękował Kosiniak-Kamysz. „Bardzo dziękuję za Pana słowa! Każdego dnia wspólnie pracujemy na rzecz bezpieczeństwa naszych krajów. Dziękuję za Pana zaangażowanie we wzmacnianie naszego sojuszu oraz za to, jak aktywnie wspiera Pan wysiłki Polski w zapewnieniu bezpieczeństwa całej wschodniej flanki NATO” - zwrócił się szef MON do ambasadora we wpisie na X.
W ostatnich dniach politycy związani z opozycją, m.in. europoseł PiS Adam Bielan, oraz z Kancelarią Prezydenta, w tym prezydencki minister Marcin Przydacz, apelowali do Kosiniaka-Kamysza, by ten ujawnił tematy, które poruszył podczas swojego spotkania z prezydentem USA Trumpem w marcu tego roku, przy okazji uroczystości nadania Medalu Honoru amerykańskiemu żołnierzowi Michaelowi Ollisowi, który zginął podczas misji w Afganistanie ratując przy tym polskiego oficera Karola Cierpicę.
W miniony piątek Bielan mówił w RMF24, że był jednym z organizatorów spotkania Kosiniaka-Kamysza z Trumpem. Według niego rozmowa „służyła temu”, żeby „odblokować” negocjacje w sprawie bazy wojskowej w Polsce. Zdaniem Bielana wcześniej „negocjacje praktycznie w ogóle nie posuwały się do przodu”.

Wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski przekazał w poniedziałek, że „z tak ważnej rozmowy organizator miał obowiązek sporządzić notatkę”, a taka do MSZ „nie dotarła”. „Czyżby dlatego, że spotkanie służyło też próbie zaangażowania obcego państwa w naszą wewnętrzną politykę?” – napisał na X.
Premier Donald Tusk powiedział, że został poinformowany przez Kosiniaka-Kamysza o rozmowie, i była ona „zbyt ciekawa, żeby o niej publicznie mówić”. - Rozmowa miała dyskrecjonalny charakter i dlatego czuję się zobowiązany do dyskrecji. Dotyczyła raczej sytuacji wewnętrznej w Polsce, tak bym powiedział najdelikatniej – mówił w poniedziałek premier.
W mediach pojawiły się nieoficjalne sugestie, wedle których podczas spotkania Trump miał przekonywać Kosiniaka-Kamysza do opuszczenia koalicji rządzącej w Polsce i dołączenia do prawicy.
Podczas poniedziałkowego briefingu w Ciechanowie Kosiniak-Kamysz - pytany o temat rozmowy z prezydentem USA - podkreślił, że podczas marcowego spotkania jego „najważniejszym przekazem” było podziękowanie prezydentowi Trumpowi „za obecność amerykańskich żołnierzy w Polsce”.
Podkreślił też, że podczas rozmowy z Trumpem „nie było jeszcze tematu amerykańskiej bazy” w Polsce. Jak mówił, deklaracja w tej sprawie ze strony Trumpa padła dopiero we wrześniu.(PAP)
mml/ rbk/
































































