REKLAMA

Władysław Kosiniak-Kamysz pozostanie ministrem pracy

2014-09-19 12:23
publikacja
2014-09-19 12:23
Dodaj Bankier.pl w Google
Władysław Kosiniak-Kamysz pozostanie ministrem pracy
Władysław Kosiniak-Kamysz pozostanie ministrem pracy
fot. M. Śmiarowski/KPRM / / Kancelaria Premiera RP

Najmłodszy minister w gabinecie Donalda Tuska, Władysław Kosiniak-Kamysz, zostanie w nowym rządzie. Jako minister pracy i polityki społecznej musiał bronić trudnych reform, np. podniesienia wieku emerytalnego, ale wprowadzał też oczekiwane zmiany, np. roczne urlopy dla rodziców.

Choć kieruje resortem pracy, z wykształcenia jest lekarzem internistą, doktorem nauk medycznych. Ministrem jest od listopada 2011 r., a od stycznia 2012 r. również przewodniczącym Trójstronnej Komisji ds. społeczno-gospodarczych.

"Pełen dobrych pomysłów, młody, energiczny. Wyzwania rynku pracy potrzebują takiej osobowości. Bardzo na niego liczę, bo wyzwania są spore, ale wierzę, że sprosta" - mówiła o nim premier Ewa Kopacz, przedstawiając skład swojego rządu.

Kosiniak-Kamysz urodził się w 1981 r. w Krakowie; w 2006 r. ukończył medycynę w Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Do 2011 r. był lekarzem w uniwersyteckiej Klinice Chorób Wewnętrznych i Medycyny Wsi. Badania naukowe do pracy doktorskiej prowadził w Emory University School of Medicine w Atlancie w USA.

Wakacje na giełdzie

W latach 201011 r. był krakowskim radnym, zajmował się problematyką polityki społecznej oraz ochrony zdrowia. Od 2000 r. związany z PSL, był jednym z założycieli Stowarzyszenia Forum Młodych Ludowców.

Jak sam podkreśla, został wychowany w tradycjach ruchu ludowego. Jego ojciec Andrzej Kosiniak-Kamysz jest obecnie szefem ludowców w Małopolsce, był ministrem zdrowia i opieki społecznej w rządzie Tadeusza Mazowieckiego.

Od grudnia 2012 r. Kosiniak-Kamysz jest wiceprezesem PSL, wcześniej, w latach 2008-12, pełnił funkcję sekretarza Naczelnego Komitetu Wykonawczego.

Propozycję objęcia resortu pracy usłyszał od Waldemara Pawlaka już w 2007 r., ale wówczas odmówił. "Brakowało mi jeszcze doświadczenia zawodowego. Chciałem zrobić doktorat" - mówił PAP. Miał wtedy 26 lat. Po czterech latach propozycję przyjął, tym razem tłumacząc, że takiej propozycji dwa razy się nie odrzuca, jeśli traktuje się politykę poważnie. Na stanowisku ministra zastąpił Jolantą Fedak, również związaną z PSL.

Przewidywano, że będzie ministrem, którym łatwo kierować, w przeciwieństwie do swojej poprzedniczki. Miał opinię polityka wyważonego, słuchającego argumentów, bezkonfliktowego. Okazało się jednak, że jeśli trzeba, potrafi stanowczo bronić swojego stanowiska.

Jedną z pierwszych ważnych reform, której musiał bronić, było podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat i zrównanie go dla kobiet i mężczyzn. Była to sztandarowa reforma rządu, ale przeprowadzał ją jego resort. Przekonując do poparcia reformy, wskazywał na zmiany demograficzne, których nie da się zatrzymać, mówił, że ustawa jest wyrazem odpowiedzialności za bezpieczeństwo finansowe obywateli i gospodarki, obiecywał też, że rząd będzie pracował nad programem wspierającym aktywność zawodową osób starszych.

Z tej obietnicy się wywiązał - wspieranie aktywności osób starszych i szeroko pojęta polityka senioralna to jeden z priorytetów jego resortu. Jak podkreśla, nie bez znaczenia są jego doświadczenia z pracy w szpitalu, dzięki którym lepiej rozumie starszych ludzi i zna ich potrzeby.

MPiPS pod jego kierownictwem powołało Departament Polityki Senioralnej oraz Radę ds. Polityki Senioralnej, przygotowało założenia Długofalowej Polityki Senioralnej w Polsce na lata 20142020, Program Solidarność Pokoleń i Program na rzecz Aktywności Społecznej Osób Starszych. Polska aktywnie włączyła się też w obchody Europejskiego Roku Aktywności Osób Starszych i Solidarności Międzypokoleniowej 2012, za co została doceniona na arenie międzynarodowej.

Kolejnym priorytetem ministra jest polityka rodzinna. To jego resort odpowiedzialny był za wydłużenie urlopów rodzicielskich do roku. Choć zmiana była oczekiwana przez większość młodych rodziców, towarzyszyły jej duże kontrowersje. Pierwotnie planowano, że zmiany obejmą rodziców dzieci urodzonych po 17 marca 2013 r., co spowodowało protesty tzw. matek pierwszego kwartału. Kosiniak-Kamysz bronił tej decyzji, tłumacząc, że przygotowując ustawę, rząd poszedł bardzo daleko i rozszerzył przepisy tak, aby wszyscy, którzy w momencie wejścia zmian w życie będą mieć prawo do urlopu, mogli skorzystać z niego w wersji wydłużonej, choć koszty dla budżetu są bardzo wysokie. Ostatecznie premier uległ jednak "matkom pierwszego kwartału" i wygospodarowano środki na to, by zmianami objąć rodziców wszystkich dzieci urodzonych w 2013 r.

Oprócz wydłużenia urlopów, MPiPS pod kierownictwem Kosiniaka-Kamysza wprowadziło m.in. urlopy wychowawcze dla samozatrudnionych, pracujących na umowach cywilno-prawnych, rolników i bezrobotnych. Minister był także wielkim orędownikiem wprowadzenia Karty Dużej Rodziny, dzięki której wielodzietne rodziny zyskały różnego rodzaju ulgi i zniżki. Obecnie w jego resorcie przygotowywana jest ustawa o Karcie Dużej Rodziny.

Choć minister wprowadza rozwiązania, które mają zachęcać Polaków do prokreacji, sam nie ma dzieci. Wielokrotnie zapowiadał jednak, że gdy zostanie ojcem, skorzysta z uprawnień, jakie z tego tytułu przysługują mężczyznom.

Pod koniec zeszłego roku resort Kosiniaka-Kamysza musiał przeprowadzić kolejną kontrowersyjną reformę - zmiany w systemie emerytalnym, wprowadzające możliwość wyboru, czy część składki ma być nadal przekazywana do OFE, czy też jej całość ma trafiać do ZUS. Zmiany te budziły wiele zastrzeżeń, prezydent Bronisław Komorowski podpisał ustawę, ale skierował do TK wniosek o zbadanie, czy jest ona zgodna z ustawą zasadniczą. Minister bronił konstytucyjności ustawy, przekonywał też, że bez względu na to, jakiego wyboru dokonamy, wysokość naszej emerytury będzie zależała przede wszystkim od tego, jak długo będziemy pracować i odprowadzać składki. Sam deklarował, że w kwestii przyszłej emerytury ma zaufanie do ZUS.

Urzędowanie Kosiniaka-Kamysza obfitowało w burzliwe wydarzenia. W czerwcu 2013 r. związkowcy opuścili Komisję Trójstronną i zwiesili swój udział w jej obradach, żądając m.in. dymisji ministra oraz odwołania go z funkcji przewodniczącego komisji. Argumentowali, że prowadzony w komisji dialog jest pozorowany, a postulaty związkowe nie są brane pod uwagę. Mimo zachęt ministra i jego deklaracji, że jest otwarty na dialog, związki zawodowe wciąż nie wróciły do rozmów.

Wiosną tego roku rodzice niepełnosprawnych dzieci zaczęli okupację Sejmu, domagając się podwyższenia świadczenia pielęgnacyjnego do wysokości płacy minimalnej. Rząd już wcześniej zapowiadał, że świadczenie wzrośnie do tego poziomu w 2016 r. Protestujący jednak domagali się podwyżek natychmiastowych. Z protestującymi spotykali się i premier Donald Tusk, i minister. Ostatecznie premier zadeklarował, że spełni żądania okupujących Sejm rodziców i obiecał podwyżkę świadczenia od maja. MPiPS przygotowało stosowną nowelizację ustawy, którą w ekspresowym tempie przeprowadzono przez parlament.

Mniej więcej w tym samym czasie przed Sejmem protestowali opiekunowie dorosłych osób niepełnosprawnych, którzy domagali się, by traktowano ich tak, jak rodziców niepełnosprawnych dzieci. Po zmianie przepisów w zeszłym roku opiekunowie dorosłych stracili prawo do świadczenia pielęgnacyjnego, przysługiwał im specjalny zasiłek opiekuńczy, jednak niższy od świadczenia i uzależniony od dochodu. TK uznał pozbawienie prawa do świadczenia za niezgodne z konstytucją, w kwietniu MPiPS przywrócił uprawnienia tym, którzy mieli je przed zmianą przepisów, jednak nie rozwiązało to problemów opiekunów dorosłych. Przyznawana im pomoc jest znacznie niższa niż ta, która otrzymują rodzice niepełnosprawnych dzieci, a wielu opiekunów wciąż pozostaje bez żadnego wsparcia.

Kosiniak-Kamysz od początku jednak bronił stanowiska, że sytuacja opiekunów dorosłych jest inna niż sytuacja rodziców niepełnosprawnych dzieci, więc i pomoc finansowa, którą dostają od państwa jest różna. Obiecał jednak kompleksowe zreformowanie systemu wsparcia osób niepełnosprawnych. W tym celu zorganizował okrągły stół, który rozpoczął prace nad reformą. Nie zostały one jeszcze zakończone.

Obecnie MPiPS pracuje m.in. na zmianą sposobu waloryzowania rent i emerytur - wprowadzony ma zostać system procentowo-kwotowy, na czym skorzystają najbiedniejsi. Przygotowywane są również zmiany w zasadach zatrudniania na umowy terminowe; w Sejmie są przygotowane w resorcie pracy projekty zakładające oskładkowanie tzw. umów-zleceń oraz oskładkowanie wynagrodzeń członków rad nadzorczych. W planach na przyszły rok resort ma m.in. reformę systemu pomocy społecznej.(PAP)

akw/ itm/ ura/ mag/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Rząd Ewy Kopacz

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki