Nawet sam prezes Rezerwy Federalnej przyznał, że nie ma bladego pojęcia, co dzieje się na rynku złota. A mówi to człowiek, który „niedosłownie” drukuje biliony dolarów dające potencjalne paliwo dla aprecjacji żółtego metalu.
„Nikt tak naprawdę nie rozumie cen złota i ja także nie udaję, że je rozumiem” – odpowiedział Ben Bernanke na pytanie o niedawną zmienność cen złota zadane mu na forum senackiej komisji ds. bankowości.
Słowa te brzmią co najmniej dwuznacznie w ustach człowieka, który w ciągu ostatnich pięciu lat zaordynował trzy programy „ilościowego poluzowania monetarnego” (QE), w ramach których baza monetarna Stanów Zjednoczonych wzrosła czterokrotnie (z 800 mld do 3,2 bln USD).
Źródło: Fed z St. Louis.

Dzień wcześniej – tym razem odpytywany przez kongresmanów z Izby Reprezentantów – Bernanke został zapytany wprost: „Czy drukujesz pieniądze?”.
- Niedosłownie – odpadł prezes banku centralnego Stanów Zjednoczonych.
Złośliwi internauci dodawali hipotetyczne (i nigdy nie wypowiedziane) frazy, których mógłby użyć Bernanke. „Bo nie ma takiej liczby drzew na świecie” – mógłby powiedzieć szef Rezerwy Federalnej.
Zobacz także
Ktoś policzył, że chcąc fizycznie wydrukować bilion dolarów w studolarówkach potrzebne byłoby zużycie dwuletniej amerykańskiej produkcji bawełny, co kosztowałoby ok. 15 mld dolarów. Na szczęście dla Fed-u, teraz pieniędzy nie trzeba już drukować. Wystarczy jedno kliknięcie w fedowskim systemie transakcyjnym powiększające saldo dowolnego banku o dowolną ilość wirtualnych dolarów.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl































































