Osoby, które zdecydują się na przejście na emeryturę po osiągnięciu obniżonego wieku emerytalnego, będą miały nawet o 30% niższe świadczenia, niż gdyby skorzystali z prawa do emerytury w wieku 67 lat – wynika z wypowiedzi ministra Henryka Kowalczyka. PiS przekonuje, że obniżając wiek emerytalny, daje Polakom wybór – mogą pracować krócej i mieć niższe świadczenie lub pracować dalej i w przyszłości odebrać wyższą emeryturę.


Pewne jest, że Prawo i Sprawiedliwość obniży wiek emerytalny do 60. roku dla kobiet i 65. roku dla mężczyzn. Szacowany koszt dla systemu emerytalnego waha się, w zależności od wyliczeń, od 10 mld do 25 mld zł rocznie. Część ekonomistów przekonuje, że w najbliższych latach konieczne będzie znaczne zwiększenie dotacji z budżetu państwa, nie wykluczają także zwiększenia składki emerytalnej. Część kosztów zostanie przerzucona na budżet, a to oznacza, że emerytury w większym stopniu będziemy finansować z podatków niż ze składek.
Przeczytaj także
Obniżenie wieku emerytalnego to jedna z głównych obietnic wyborczych Prawa i Sprawiedliwości. Jednak podobnie jak w przypadku podniesienia wieku emerytalnego przez Platformę Obywatelską, jego obniżenie równie trudno nazwać reformą.
Prognozy demograficzne wskazują jednoznacznie, że liczba osób w wieku produkcyjnym będzie maleć. Równocześnie wydłuża się średnia długość życia ludzi, a to oznacza, że w miarę upływu czasu, coraz mniejsza liczba pracujących będzie musiała finansować świadczenia coraz dłużej żyjących emerytów. Jeżeli prognozy te się sprawdzą, to bez kompleksowej reformy sposobu finansowania świadczeń emerytalnych, nie ma mowy, by system utrzymał się w niezmienionym kształcie.
W parlamencie dyskusja na temat systemu emerytalnego zwykle ogranicza się do jednego parametru – wieku emerytalnego. Jest on istotny, bo bezpośrednio zwiększa lub zmniejsza liczbę emerytów, ale nie jest on najważniejszy. Ważna jest też waloryzacja składek, współfinansowanie z budżetu, koszty obsługi systemu, liczba lat składkowych, struktura świadczeń oraz przywileje emerytalne różnych grup zawodowych, które co roku obciążają budżet państwa w kwocie co najmniej 25 mld zł.
Wiek emerytalny czy okres składkowy – co ważniejsze?
PSL proponowało, by przejście na emeryturę uzależniono od okresu składkowego (nie stażu pracy, bo ten liczony jest także np. osobom które się uczą). Takie rozwiązanie popierają związkowcy. Według ludowców warunkiem przejścia na emeryturę powinno być dożycie do określonego wieku lub osiągnięcie wymaganej liczby lat składkowych - PSL proponował, by było to 40 lat.
Przeczytaj także
Brzmi dobrze i rozsądnie, ale warto zwrócić uwagę, że w Polsce średni okres składkowy ledwo przekracza 32 lata! Przyczyn jest wiele – niektórzy dużo czasu spędzają na bezrobociu, inni pracują w szarej strefie, a jeszcze inni korzystając z przywilejów emerytalnych, otrzymywali świadczenia przed osiągnięciem ustawowego wieku emerytalnego. Efekt jest taki, że dzisiaj średni wiek przejścia na emeryturę wynosi 60 lat i to mimo że ustawowy wiek emerytalny od kilkudziesięciu lat wynosił 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn.
Senior przeciętnie szuka pracy 2 lata
W trakcie debaty publicznej na temat wieku emerytalnego praktycznie nie porusza się również zagadnień związanych z rynkiem pracy. Donald Tusk podniósł wiek emerytalny do 67 lat „bo tak trzeba”, ale w żaden sposób nie wyjaśnił Polakom, gdzie mają do niego dopracować.
Bezrobocie wśród osób powyżej 55. roku życia w teorii nie odbiega silnie od przeciętnego, ale głównie z uwagi na umiejętność Polaków do zdobywania wcześniejszych świadczeń rentowych, przechodzenia do szarej strefy, etc. Jeśli jednak spojrzymy na wskaźnik zatrudnienia, to wyraźnie zaczyna on maleć wśród osób, które przekroczyły 56. rok życia. Przeciętny okres poszukiwania pracy przez młodych wynosi 8 miesięcy, przez osoby w średnim wieku – do 10 miesięcy, a seniorzy w wieku przedemerytalnym muszą na to poświęcić prawie dwa lata.
Przeczytaj także
Jedynym sposobem państwa na przeciwdziałanie temu zjawisku, było wprowadzenie okresów ochronnych dla ludzi w wieku przedemerytalnym, co w opinii ekspertów jest jedną z głównych przyczyn problemów, ze znalezieniem zatrudnienia przez ludzi w tym właśnie wieku.
Zanim nazwiemy zmianę wieku emerytalnego reformą, warto się zastanowić, czym reforma powinna być. Głównym celem musi być wprowadzenie na rynek pracy takich mechanizmów, które będą ułatwiały zatrudnianie osób starszych (tak, by nie obciążało to zbytnio budżetu państwa) i zachęcały do pracy.
Konieczna jest reforma prawa pracy, wprowadzenie nowych kontraktów do kodeksu np. za zmniejszeniem czasu pracy dla starszych, wprowadzeniem ulg podatkowych dla pracodawców zatrudniających seniorów oraz zreformowanie urzędów pracy, które pomogą w zmianie zawodu. Jednak przede wszystkim potrzebna jest zmiana nastawienia do pracy samych zainteresowanych. Tego niestety nie da się osiągnąć bez działań na rzecz zwiększenia wynagrodzeń. W końcu nikomu nie uśmiecha się praca przez 40 lat za płacę minimalną, przez co większość wybiera nawet niskie świadczenie, byle już dłużej nie przychodzić do pracy.




























































