Co ma rosnąć, nie spadnie, można powiedzieć po poniedziałkowej sesji na GPW. Indeks największych spółek zaliczył spektakularny wzrost przy słabszym otoczeniu rynkowym związanym z atakiem Hamasu na Izrael. Wzrosty cen ropy napędziły popyt na akcje Orlenu, a silny sektor bankowy nie cofa się od decyzji RPP o mniejszym cięciu stóp procentowych.


Sesja zakończyła się wzrostem WIG20 o 2,08 proc., WIG był wyżej o 1,73 proc. Z kolei mWIG40 poszedł do góry o 1,59 proc. i tylko sWIG80 był notowany nieznacznie niżej o 0,15 proc. Obroty wyniosły 1,14 mld zł, z czego 1 mld dotyczyło WIG20.
Konflikt zbrojny pomiędzy palestyńską organizacją zbrojną Hamas a Izraelem trwa już trzeci dzień, ale poniedziałek był pierwszym, w którym zareagować mogły rozpoczynające tygodniowy handel światowe giełdy. W niedzielę spadły notowania indeksów giełdy w Tel Awiwie innych krajów regionu, które pracują w innym harmonogramie. Ich reakcję oraz deprecjację izraelskiego szekla wraz z interwencją banku centralnego opisał Michał Misiura w artykule „Rynki po ataku Hamasu na Izrael”.
Reakcja pozostałych rynków była jednak dość spokojna i nie przejawiała się gwałtownością, także na rynku walutowym. Na większości indeksów w Europie i USA po starcie sesji obserwowane były spadki, które jednak nie przekraczały 1 proc. i były głównie związane z proinflacyjną presją ze strony rosnących cen ropy, które tylko wzmacniają komunikat Fedu o wyższych stopach na dłużej, zwłaszcza po mocnych na pierwszy rzut oka piątkowych danych z amerykańskiego rynku pracy, które jednak przed weekendem rynek zignorował lub dokładnie przeanalizował, dostrzegając ich niejednoznaczny charakter.
Na ich tle wyróżnił się rodzimy parkiet, a zwłaszcza mocny wzrost WIG20, który relatywną siłę wykazywał już w piątek. Tym razem wzrosty były szerokie, napędzane przez reagujący na skokowy wzrost cen ropy kurs Orlenu, dalej świetną postawę banków i odbijające po wyprzedaży kursy pojedyńczych spółek. Okazuje się, że jeśli kupujący mają wystarczająco dużo determinacji, żeby nie napisać wiedzy (?), to wzrosty na GPW odbywają się pomimo trudności na rynkach bazowych. Warto pamiętać, że to ostatni tydzień przed wyborami w Polsce, czynnik nie bez znaczenia w giełdowej układance, chociaż bez wpływu na pojedyńcze powyborcze sesje.
Najmocniejszy wśród blue chipów był kurs Orlenu (6,41 proc.), który wzrósł przy największych obrotach wynoszących blisko 230 mln zł. Cena akcji zachowała się tak jak innych międzynarodowych koncernów paliwowych reagujących na wzrost cen baryłki ropy. Nie przeszkadzały nawet ostatnie przedwyborcze deklaracje prezesa Obajtka, że w najbliższych tygodniach koncern nie podniesie cen na stacjach.
Mocny był sektor bankowy, którego indeks zyskał 1,94 proc., po tym jak w piątek poszedł do góry o 3,58 proc. W koszyku największych banków najmocniej zyskał kurs Aliora (4,63 proc.), ale o 3,89 proc. wrosły jeszcze mBank, a o 2,69 proc. akcje Pekao, z kolei walory Santandera i PKO zyskały między 1,1 a 1,3 proc.
Ponadto odbicie po wyprzedaży z piątku zanotowały kursy PGE (1,46 proc.) czy przede wszystkim JSW (3,89 proc.) i CD Projektu (1,81 proc.).
Pod kreską były tylko wciąż słabe walory Allegro (-1,76 proc.), które nie mogą się podnieść po ogłoszonej w czwartek sprzedaż akcji w ABB i Pepco (-2,65 proc.), które jest w silnym trendzie spadkowym od wielu miesięc i na chwilę tylko odbija, jak miało to miejsce np. w piątek. Minimalnie pod kreską był też kurs Asseco (-0,47 proc.).
W drugiej linii całość spadków z czwartku i piątku odrobił kurs Budimeksu (10,85 proc.), a wzrosty poza bankami z tego segmentu (ING +4,28 proc.) zaliczyły także spółki węglowe jak Bumech (2,95 proc.) i Bogdanka (2,66 proc.), która w dodatku poinformowała o umowie z KGHM-em na realizację wspólnych projektów górniczych. Atmosfery nie popsuły doniesienia Onetu o wypłacie przez spółkę ponad 120 mln zł nagród dla załogi w dwóch transzach, z których jedna miałaby zostać przelana jeszcze przed wyborami i tym samym wspomóc notowania jednego z kandydatów PiS do Sejmu i najbliższych serwilistów Jarosława Kaczyńskiego.
Jak zawsze eskalacja jakiegokolwiek konfliktu zbrojnego została wykorzystana do podbitki na akcjach tzw. spółek z branży obronnej czy też militarnej obecnych na GPW, mimo że w większości są one w wyrażnym trendzie spadkowy. Rosły więc notowania Lubawy (6,51 proc.), Zrembu (6,16 proc.) czy nieco mniej Protektora (2,15 proc.).
Michał Kubicki


























































