WIG20 jak zapałki łamie kolejne okrągłe poziomy i w czwartek notowany jest już poniżej 1400 pkt. Czy waszym zdaniem nastąpi spadek do trzycyfrowych wartości? Zapraszamy do udziału w naszej ankiecie.
[Aktualizacja]: Głosowanie zostało zamknięte. Wyniki ankiety publikujemy w tym artykule.
WIG20 notowany poniżej poziomu 2000 punktów budzi historyczne analogie, poziomy indeksu mogą być bowiem łatwo przyrównane do dat. W czwartek indeks błyskawicznie przemknął przez 1410 pkt., czyli symboliczne czasy bitwy pod Grunwaldem. W ten sposób zmaterializowały się krążące wśród inwestorów powiedzenia o "jeździe na Grunwald". Wcześniej na indeksie przeżyliśmy także potop (okolice 1660 pkt.), który okazał się momentem zwrotnym podczas wyprzedaży w 2016 roku.
We wspomnianym 2016 roku, gdy mocne spadki wróciły na GPW, pytaliśmy was także o potencjalny zasięg bessy i "czy WIG20 pójdzie na Grunwald?". Wśród ankietowanych przeważał strach, ale co ciekawe trafiliśmy niemal idealnie w moment odwrócenia trendu i indeks ruszył w górę, by rok później notowany być w okolicach 2400 pkt.
Obecne spadki są jednak inne. Oczywiście, mówi się, że każda bessa jest taka sama, ale to co dzieje się w 2020 roku - pod względem skali spadków - może się równać z paniką kryzysu 2008 roku. Wówczas spadaliśmy jednak z wysokiego konia, byliśmy po mocnej hossie, a WIG20 w 2007 roku dobijał się do poziomu 4000 pkt. Teraz spadamy jak kamień, choć hossy na GPW nie było. W 2008 roku WIG20 spadł o blisko 70 proc. od maksimów z 2007 roku. Teraz, jeżeli scenariusz miałby się powtórzyć i odniesiemy się do maksimów z 20018 roku (2420 pkt), WIG20 zatrzymałby się... na 769 pkt.
Trzycyfrowy WIG20 może wydawać się czymś, co ciężko objąć wyobraźnią. Od dołka po pęknięciu bańki internetowej w 2001 roku (977 pkt.) przez blisko 20 lat WIG20 pozostaje czterocyfrowy. Spadku poniżej 1000 pkt. uniknęliśmy nawet podczas panicznej wyprzedaży 2008-09. Tymczasem teraz to wcale nie jest scenariusz niemożliwy. W momencie pisania artykułu WIG20 notowany jest na poziomie 1357 pkt. A przecież jeszcze trzy tygodnie temu byliśmy notowani na poziomie 2088 pkt. 2/3 drogi do tysiąca zostało pokonane. Z ważnych poziomów po drodze zostały nam minima z 2009 roku (1253 pkt.), kolejna mocno działająca na wyobraźnie granica to zaś wspomniany 1000 pkt.
WIG20 odbył błyskawiczną podróż z czasów "Cyberpunka" do ery Kazimierza Wielkiego. Czy jednak to koniec? Dla Polski zakres historycznych analogii kończy się w X wieku, którego najbardziej pamiętnym wydarzeniem był chrzest naszego kraju. 966 pkt. na WIG20 - czy to w ogóle możliwe? Zapraszamy do naszej ankiety oraz zostawiania komentarzy na temat możliwej skali dalszych spadków.
Adam Torchala
































































