Państwa UE w piątek uzgodniły stanowisko w sprawie opóźnienia wejścia w życie rozporządzenia metanowego o rok. Ostateczny kształt przepisów zostanie ustalony w negocjacjach z Parlamentem Europejskim, który chce odroczenia o trzy lata.


Prace nad odroczeniem rozporządzenia metanowego wynikają z obaw o bezpieczeństwo dostaw surowców i stabilność cen energii w Europie. Chodzi o przepisy, które weszły w życie w 2024 r., a które były jednym z elementów Europejskiego Zielonego Ładu. Nakładają one na importerów surowców obowiązek raportowania o emisjach metanu.
Zgodnie z rozporządzeniem od 1 stycznia 2027 r. importerzy będą zmuszeni do wykazania, że kontrakty na dostawy surowców takich jak ropa czy gaz obejmują wyłącznie paliwa wyprodukowane z wyśrubowanymi unijnymi standardami.
Komisja Europejska zaproponowała 14 października odroczenie wejścia w życie nowych obowiązków o rok. Oznacza to, że obowiązki raportowania dla importerów paliw w UE nie wejdą w życie od 1 stycznia 2027 r., lecz 12 miesięcy później.
W piątek na propozycję KE przystały państwa członkowskie. Stolice chcą jednak, by do końca września przyszłego roku KE oceniła, czy spełnione są wszystkie elementy niezbędne do wdrożenia rozporządzenia w kolejnym roku. Chodzi m.in. o sprawdzenie dostępności podmiotów, które będą przeprowadzać niezależną weryfikację emisji.
Teraz stolice reprezentowane przez irlandzką prezydencję przystąpią do rozmów z negocjatorami Parlamentu Europejskiego. Izba będzie bronić swojego stanowiska, przyjętego 22 października, zgodnie z którym unijna legislacja ma zostać opóźniona o trzy lata. (PAP)
mce/ mal/

































































