Teheran obawia się, że prezydent Donald Trump zdecyduje się wznowić wojnę z Iranem, a tamtejszy konserwatywny establishment przygotowuje się do ataków na aktywa i polityków USA - ocenia think tank Soufan Center.


Trump oznajmił w czwartek, że „świat bardzo szybko się dowie”, czy USA zawrą porozumienie z Iranem, czy też „zniszczą to, co pozostało” z tego kraju. Jednocześnie szef Pentagonu Pete Hegseth deklaruje, że będzie nadal prowadził wojnę z Republiką Islamską - relacjonuje w piątek CBS News.
„Guardian” zwraca tymczasem uwagę na atmosferę niepewności, jaka panuje w Iranie, gdzie mimo zadowolenia z wygranej Demokratów w wyborach do Kongresu USA w połowie kadencji prezydenta, rozmówcy dziennika mówią, że „przygotowują się na najgorsze”.
Soufan Center, nowojorski ośrodek badawczy specjalizujący się w zagadnieniach związanych z polityką zagraniczną, polityką bezpieczeństwa, terroryzmem, wywiadem oraz prawami człowieka, zamieszcza analizę zagrożeń związanych z Iranem, a zwłaszcza ryzykiem wznowienia wojny.
W piątkowym tekście think tank ocenia, że „fundamentalna architektura bezpieczeństwa” na Bliskim Wschodzie została zniszczona przez wojnę z Iranem i trudno zakładać, że uda się ją odbudować nawet w „nieprawdopodobnym przypadku”, w którym zawarto by porozumienie pokojowe.
Eksperci na całym świecie obawiają się, że głównym wnioskiem, jaki wyciągnął z wojny irański reżim, jest to, że jedyną gwarancją bezpieczeństwa jest przyjęcie „modelu północnokoreańskiego” - czytamy na stronach Soufan Center.
Irański establishment, zwłaszcza ten związany z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej, dąży do budowy broni nuklearnej, rozwoju programu rakiet i dronów, a nawet wzmocnienia sił lądowych.
W innym artykule eksperci Soufan Center informują, że najnowsze ustalenia amerykańskiego wywiadu wskazują, iż przywódcy Iranu przygotowują się na ewentualny atak USA, opracowując program agresywnych retorsji i ataków asymetrycznych, w tym nawet na amerykańskich dyplomatów.
Impulsem do takich przygotowań stały się ponawiane groźby Trumpa, a także założenie, że po wtorkowych wyborach prezydent może chcieć szybko zaatakować, zanim w styczniu zaprzysiężony zostanie nowy Kongres.
Plany reżimu obejmują ataki na aktywa USA i ich sojuszników w całym regionie. „Irańscy twardogłowi przywódcy nalegają na strategię, w myśl której Teheran nie pozostawiłby (Ameryce) wątpliwości co do intensywności i skali jego reakcji oraz wyboru celów (...), gdyby Trump zaatakował ponownie po wyborach połówkowych” - brzmi ocena think tanku.
Wysocy rangą przedstawiciele irańskich władz, w tym elita Strażników Rewolucji, zakłada więc możliwość atakowania w całym regionie celów wojskowych i cywilnych, amerykańskich i arabskich.
Soufan Center przytacza nawet listę celów, jaką opublikowały irańskie media: mosty, węzły kolejowe, lotniska w krajach Zatoki Perskiej; a także podwodne kable, firmy petrochemiczne, elektrownie, zakłady odsalania wody, firmy związane z AI i innymi zaawansowanymi technologiami, hotele i centra handlowe.
W październiku dwóch przedstawicieli Teheranu powiedziało dziennikowi „New York Times”, że celem ataku mogą być amerykańscy dyplomaci i inni pracownicy administracji, a szef Wywiadu Krajowego USA Jay Clayton ostrzegł, że Teheran wszedł w „zaawansowaną fazę” planowania ataków za granicą, w tym na terytorium Stanów Zjednoczonych - przypomina think tank.
„Foreign Policy” napisał w ubiegłym tygodniu, że Iran mówi o pokoju, ale przygotowuje się wojny. Świadczyć o tym ma wybór nowego ministra obrony Mehrdada Akhlaghiwego, co wskazuje - w ocenie magazynu - na zmianę strategii z defensywnej na ofensywną. (PAP)
fit/ mal/


































































