W warunkach bardzo dużych niepokojów wokół polskiej gospodarki i przy ekspansywnej polityce pieniężnej pożądane może być bardziej radykalne podejście do podnoszenia stóp proc. - powiedziała w podkaście "Subiektywnie o finansach" członkini RPP Joanna Tyrowicz. Jej zdaniem, podnoszenie stóp stopniowo mija się z celem.


Tyrowicz zaznaczyła, że RPP działa w warunkach dość dużej niepewności, związanej z otoczeniem wysokiej inflacji, przy ciągle przyzwoitej dynamice krajowego PKB i bardzo silnym rynku pracy. Niepewność wynika również z trwającego kryzysu energetycznego, a także z wojny przy granicy Polski i sytuacji geopolitycznej.
"Gdybyśmy mieli tylko do czynienia ze standardowymi wskaźnikami naszej gospodarki, a wszędzie indziej były spokój i porządek, to byłoby bardzo jasne, co należy zrobić. Ale w warunkach bardzo dużych niepokojów pożądane może być bardziej radykalne podejście do podnoszenia stóp procentowych. To wszystko jeszcze jest podlane sosem bardzo ekspansywnej polityki fiskalnej. (...) Ta ekspansywna polityka fiskalna czynni politykę pieniężną bezzębną, czy 'mniej zębną'. Skuteczność podnoszenia stóp procentowych jest niższa. (...) Biorąc to pod uwagę, znów - polityka pieniężna musi być jeszcze bardziej restrykcyjna niż byłaby w normalnych warunkach. (...) Stopy będą musiały być wyższe i będą musiały pozostać na wyższym poziomie przez dłuższy czas, żeby osiągnąć ten sam cel" - powiedziała Tyrowicz.
"Nie ma wątpliwości, że stopy trzeba podnosić. Czy trzeba je podnosić na najbliższym posiedzeniu - to jest zupełnie inna kwestia, ale nie ma wątpliwości, że stopy trzeba dzisiaj podnosić, że są zdecydowanie za niskie. Trwanie przy podnoszeniu o 0,25 pkt. proc. na kolejnych posiedzeniach nie byłoby rozsądną strategią" - dodała.
"Stopniowe podnoszenie stóp procentowych mija się z celem"
"Jeżeli uważasz i masz jasny pogląd, że stopy powinny wynosić 'ileś' - podnoszenie ich stopniowo mija się z celem. Jest tak dlatego, że efekty podnoszenia stóp dla gospodarki widziane są z odroczeniem w czasie. Więc takie 'drobienie kroczkami' odsuwa moment kiedy zobaczymy, jak skuteczna była pożądana podwyżka stóp. (...) Jeżeli mamy gdziekolwiek cień wątpliwości, że docelowa stopa referencyjna NBP powinna być wyższa, podnoszenie po 25 pb. po prostu nie ma sensu" - uważa członkini RPP.
"To nie jest bardzo fortunne, żeby podnosić wiele razy po ćwierć punktu procentowego, niż np. raz o cały punkt. Zresztą widać to dokładnie w decyzjach Fed i EBC, gdzie tzw. krok podnoszenia stóp, czyli o ile podnoszą na każdych kolejnych posiedzeniach, jest zdecydowanie wyższy, mimo że inflacja i w strefie euro i USA jest niższa i wolniej narasta niż w Polsce" - dodała.
Według Tyrowicz, tak silnie ujemnych realnych stóp procentowych jak Polska nie ma praktycznie żaden rozwinięty obszar walutowy na świecie.
Jej zdaniem, to oznacza między innymi, że Polska jest "wyjątkowo nieatrakcyjna dla inwestorów", co odbija się na kursie złotego, w szczególności w tych momentach, gdy inne obszary walutowe podnoszą stopy procentowe.
"Możliwe dalsze podwyżki stóp o 2-4 pkt. proc., po ocenie skuteczności dotychczasowych podwyżek"
"Nigdy w Polsce nie było 10-proc. ujemnych realnych stóp procentowych. Tamte czasy, o których mówimy, że Rada bardzo radykalnie interweniowała, by obniżyć stopę inflacji, to było plus 12 proc. realnych stóp proc. Teraz mówimy o minus 10 proc. Dla wszystkich (...), którzy się niepokoją, że podnoszenie stóp procentowych dzisiaj przypomina prowadzenie polityki pieniężnej w latach 90-tych - to jest 22 pkt. proc. różnicy. A mówimy o tym, żeby podnosić stopę procentową o 2-3, potencjalnie 4 pkt. proc. maksymalnie, na dzisiaj, przy dzisiejszych danych, po ocenie na ile skuteczne były wcześniejsze podwyżki" - powiedziała Tyrowicz.
RPP podwyższyła w obecnym cyklu stopy procentowe łącznie o 6,65 pkt. proc. do 6,75 proc. w przypadku stopy referencyjnej.
(PAP Biznes)
tus/ asa/






























































