REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Tusk traci cierpliwość do ochrony zdrowia. Żąda rewolucji i grozi konsekwencjami

2026-07-04 08:06, akt.2026-07-04 09:30
publikacja
2026-07-04 08:06
aktualizacja
2026-07-04 09:30
Dodaj Bankier.pl w Google

Premier Donald Tusk do wtorku czeka na propozycje rozwiązań systemowych w ochronie zdrowia. Ich brak ma oznaczać „decyzje personalne”. Szef rządu wskazał obszary do poprawy. W każdym z nich resort zdrowia już komunikował przygotowywane zmiany. Większość to plany.

Tusk traci cierpliwość do ochrony zdrowia. Żąda rewolucji i grozi konsekwencjami
Tusk traci cierpliwość do ochrony zdrowia. Żąda rewolucji i grozi konsekwencjami
/ Kancelaria Prezesa Rady Ministrów

Do wtorku Ministerstwo Zdrowia ma przygotować pakiet systemowych rozwiązań, by przedstawić je premierowi. Donald Tusk powiedział w piątek, że oczekuje „precyzyjnych rekomendacji” w związku nieprawidłowościami w ochronie zdrowia. Problemy, które wymienił, to tzw. saloniki VIP w szpitalach, omijanie kolejek do świadczeń oraz bardzo wysokie zarobki niektórych medyków.

Systemowe zmiany do wtorku albo dymisje

Sam premier wskazał, że odpowiedzią na omijanie kolejek i dostawanie się do specjalistów „po znajomości” ma być centralna e-rejestracja. Oczekuje, że zacznie ona działać najpóźniej do końca roku. Jeśli ministerstwo stanie na wysokości zadania, już w przyszłym roku do ortopedy, okulisty czy psychiatry będzie można zapisać się, używając aplikacji w telefonie komórkowym.

Ale to oznacza, że ministerstwo będzie musiało skrócić prace o trzy lata, bo planowany termin pełnego wdrożenia centralnej e-rejestracji to koniec 2029 roku.

Jej uruchomienie miałoby uniemożliwić korzystanie z publicznej ochrony zdrowia w sposób uprzywilejowany, z pominięciem kolejki, bo będzie to system elektroniczny, w którym mają być zebrane wszystkie terminy do specjalistów w całym kraju. Pacjent będzie mógł zarezerwować wizytę przez aplikację mojeIKP, czy też przez Internetowe Konto Pacjenta. Zapisać się będzie można także za pośrednictwem przychodni oraz przez telefon.

Wakacje na giełdzie

Aktualnie centralna e-rejestracja działa, ale w ograniczonym zakresie. Obejmuje zapisy na mammografię, test HPV HR i wizyty u kardiologa. Od 1 sierpnia ma być poszerzona o zapisy do kilku kolejnych specjalistów.

Koniec dyżurów bez końca

Co do kominowych zarobków lekarzy resort zapowiadał, że pierwszym krokiem do uporządkowania tej kwestii jest ustalenie, ile medycy faktycznie zarabiają. Teraz resort tego nie wie, bo dane o wynagrodzeniach, które szpitale i przychodnie przekazują Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, są zanonimizowane. Tym samym Agencja nie może przypisać zarobków z różnych form zatrudnienia lub w różnych podmiotach do jednej osoby.

Ustawa, która to zmienia, czeka na podpis prezydenta. Nowelizacja pozwoli na zbieranie danych o wynagrodzeniach w ochronie zdrowia w powiązaniu z numerem PESEL lub numerem prawa wykonywania zawodu (PWZ). Jeśli prezydent jej nie zawetuje, pierwsze informacje w poszerzonej formule AOTMiT ma zbierać jesienią, a dane posłużą do prac analitycznych.

Naczelna Rada Lekarska apelowała do prezydenta, by jej nie podpisywał. Odwrotnie premier - w piątek nawoływał do poparcia rozwiązania.

Bardzo proszę wszystkich, żeby zaakceptowali prosty zamysł rządu, żeby odpowiednia instytucja w Ministerstwie Zdrowia miała wgląd w to, kto i gdzie zarabia z publicznych pieniędzy - powiedział Tusk.

Wysokie zarobki medyków są ściśle związane z pracą na kontraktach. Te zaś nie wiążą się z ograniczeniem czasu pracy, ani też ograniczeniem liczby miejsc pracy. To znaczy, że lekarz, ratownik medyczny czy pielęgniarka może w ramach prowadzonej przez siebie firmy świadczyć usługi w kilku placówkach i przemieszczać się z dyżuru na dyżur. Stąd kontrole NIK wykazały przypadki pracy medyków przez 120 godzin bez przerwy czy 488 godzin w miesiącu.

Teraz resort zdrowia nie ma też informacji, ile godzin w miesiącu pracuje medyk na kontrakcie, ani też, jeśli pracuje w kilku placówkach, czy te godziny się nie pokrywają. Ewidencja czasu pracy to kolejne rozwiązanie już zapowiadane przez resort.

Lekarze nie będą mogli pracować 120 godzin bez przerwy

W czwartek wiceminister Tomasz Maciejewski powiedział w Sejmie, że MZ będzie miało dane o czasie pracy personelu medycznego.

NFZ mocą swoich przepisów będzie wyrażać konieczność sprawozdawczości grafików godzinowej pracy w obrębie podmiotów szpitalnych i w ten sposób będziemy mogli zweryfikować czas pracy i rzeczywistą obecność personelu medycznego w konkretnym miejscu pracy - wyjaśnił wiceminister. Wskazał, że ma to uniemożliwić nakładanie się godzin pracy.

To rozwiązanie zapowiedział również prezes AOTMiT Daniel Rutkowski. - Planujemy też poszerzyć zakres zbieranych danych o liczbę przepracowanych godzin oraz wymiar czasu pracy — powiedział w ubiegły czwartek podczas konferencji w Ministerstwie Zdrowia.

Maciejewski w Sejmie odnosił się także do kwestii wprowadzenia ograniczenia czasu pracy medyków. Powiedział, że resort pracuje nad ustaleniem takiego limitu. Przypomniał postulaty NIL, żeby lekarze nie mogli miesięcznie pracować więcej niż 332 godziny. Zaznaczył, że ograniczenie miałoby też dotyczyć lekarzy pracujących poza publiczną ochroną zdrowia.

- Zaangażowanie w pracę wpływa na sprawność psychofizyczną personelu medycznego w każdej jednostce, czy jest publiczna, czy niepubliczna, ma to znaczenie dla bezpieczeństwa pacjentów - podkreślił wiceszef MZ.

Zapowiadała to też minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda: - Zasadnym jest i rozważamy opcję, by postawić górny limit przepracowanych godzin — powiedziała w ubiegły czwartek.

Jednak zarówno ewidencja czasu pracy, jak i limit godzinowy to rozwiązania, które nie zostały dotąd sprowadzone do rozporządzeń, ani projektów, które je poprzedzają. Wydział prasowy resortu na pytanie PAP, na jakim etapie są prace nad kontrolowaniem rzeczywistego czasu pracy w placówkach medycznych mających kontrakt z NFZ odpisał: „Ministerstwo Zdrowia pracuje nad rozwiązaniami umożliwiającymi ewidencję czasu pracy w placówkach ochrony zdrowia. Będziemy o tych propozycjach dokładniej informować w późniejszym czasie”.

Resort wziął na celownik „lekarzy walizkowych” 

Resort ma też pomysł (także jeszcze nie projekt) na ograniczenie zjawiska tzw. „lekarzy walizkowych”, czyli pracy medyków w wielu placówkach jednocześnie, często odległych od siebie, przy jednoczesnym braku jednego stałego miejsca zatrudnienia. Powiedziała o tym wiceminister Katarzyna Kęcka w Senacie pod koniec czerwca. Wskazała, że trwają prace nad rozwiązaniem, które miałoby skutkować „przywiązaniem” osoby pracującej na kontrakcie z podmiotem medycznym. Kontrakt miałby być realizowany w wymiarze przynajmniej 50 procent pełnego etatu. Ponadto pomiot musiałby wyrazić zgodę na podpisanie przez medyka umowy z inną placówką medyczną.

Ministerstwo przygotowuje się także do ograniczenia zarobków lekarzy. Miałby to być tzw. CAP (czyli limit) indywidualny i podmiotowy. Indywidualny miałby dotyczyć zarobków medyków. Przedstawiciele resortu wymieniali go wielokrotnie, kiedy mówili o planowanych zmianach, ale nie padały szczegóły, jak miałby być skonstruowany. Podmiotowy natomiast oznaczałby procentowy udział wynagrodzeń w budżetach szpitali. W kwietniu minister zdrowia wskazywała, że jest on rozważany. W maju powiedziała, że mogłoby to być 60-70 proc. W późniejszych wypowiedziach szefowej resortu powracał wątek limitu podmiotowego, ale już bez wyraźnego wskazywania granicy, na której miałby być postawiony.

Zarówno premier, jak i minister zdrowia w czerwcu wskazali, że jeśli chodzi o jawność wynagrodzeń, to elementem, który od 1 lipca wchodzi w grę, jest centralny rejestr umów. Są w nim publikowane wszystkie umowy, które zawierają jednostki sektora finansów publicznych. Należą do nich Samodzielne Publiczne Zakłady Opieki Zdrowotnej. Oznacza to, że w rejestrze można znaleźć umowy, które SP ZOZ-y podpiszą z medykami na kontraktach, czyli z ich firmami.

Rejestr jednak nie jest precyzyjnym narzędziem, bo widać w nim całościową wartość umowy, ale nie wiadomo, czy umowa obejmuje tylko usługi, czy także np. udostępnianie sprzętu. A jeśli usługi, to czy jednej osoby, czy też firma zatrudnia ich kilka.

Centralny rejestr umów nie obejmuje ponadto szpitali, które są spółkami. To ma się zmienić. W ubiegły czwartek Sobierańska-Grenda powiedziała, że w resorcie trwają także prace nad przepisami, które obejmą obowiązkami jawności również spółki prowadzące szpitale.

Pokłosie wielkiego skandalu w szpitalu

Przed ubiegłotygodniowym posiedzeniem rządu premier stwierdził, że ujawniane nieprawidłowości w ochronie zdrowia są wynikiem złych rozwiązań systemowych, braku nadzoru. Przywołał dane dotyczące długości dyżurów medyków. - Mamy na przykład w jednej z wojewódzkich stacji pogotowia 488 godzin. W ciągu miesiąca prawie 17 godzin na dobę, każdej doby. I to jest płacone - zaznaczył. Podał też przykład lekarza, który pracował 120 godzin non stop. Zaznaczył, że ma to wpływ na bezpieczeństwo pacjentów.

Tusk zapowiedział wówczas „poważną rozmowę” z prezesem NFZ. Spotkanie premiera z minister zdrowia, prezesem NFZ i ministrem finansów odbyło się we wtorek. Dotyczyło mi.in finansowania świadczeń.

Działania związane z pilnym reformowaniem ochrony zdrowia są pokłosiem ujawnionych przez portal zero.pl nieprawidłowości w Warszawskim Szpitalu Południowym, w którym lekarz bez specjalizacji był koordynatorem SOR. W ubiegłym roku medyk, pracując w kilu placówkach, zarobił 1,6 mln zł., a tylko w Szpitalu Południowym w 2025 roku wypracował łącznie 3 976 godzin, co daje średniomiesięcznie 331 godzin na podstawie umów cywilnoprawnych/kontraktowych. Lekarz był także radnym dzielnicy Ursus z ramienia KO. Na prowadzonym przez niego oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.

Aneta Pawłowska-Krać (PAP)

kra/ akar/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (34)

dodaj komentarz
jojo72
Tusk jest patologicznym kłamcą i zaleca się w takim wypadku: unikanie konfrontacji, zachowanie dystansu i zaproponowanie pomoc specjalisty przede wszystkim jego fanatykom ;)
j2oen
Tusk jak Putin :) Dobry car źli bojarzy. A zadłużenie rośnie o 1.5 miliarda złoty dziennie, czyli 39,40zł na głowę. Za poprzedniego rządu to było ze średniej na rok, dziennie poniżej złotówki...
electronicbodymusic242
Zestawiasz Putina z Tuskiem pod artykułem o… ochronie zdrowia. Już tu widać, że nie wiesz, o czym mówisz.
Te „1,5 mld dziennie”, którymi machasz, nie mają absolutnie nic wspólnego z NFZ, szpitalami, lekarzami ani reformą zdrowia. To emisje obligacji Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, czyli finansowanie zbrojeń, nie kolejek do
Zestawiasz Putina z Tuskiem pod artykułem o… ochronie zdrowia. Już tu widać, że nie wiesz, o czym mówisz.
Te „1,5 mld dziennie”, którymi machasz, nie mają absolutnie nic wspólnego z NFZ, szpitalami, lekarzami ani reformą zdrowia. To emisje obligacji Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, czyli finansowanie zbrojeń, nie kolejek do ortopedy.
Czyli w skrócie:
mylisz zdrowie z wojskiem, NFZ z FWSZ, a fakty z memami.
A bajka o „poniżej złotówki za poprzedniego rządu” jest równie poważna jak Twoje porównanie „Tusk jak Putin”. Poprzedni rząd też zadłużał państwo, tylko chował to w funduszach, kreatywnej księgowości i parabudżetach. Różnica jest taka, że dziś widać realne koszty zbrojeń, a nie tabelkę po liftingu.
prawnuk
jak odliczysz wydatki zbrojeniowe - to nie ma deficytu
to_i_owo
Koleś jest premierem 3 lata, nie zrobił nic
Tzn zrobił, ale tak że jest gorzej niż było

I teraz z powodu afery w swojej parti każe ministerce przygotować reformę całej służby zdrowia w 3 dni (do wtorku)

On jest normalny?
electronicbodymusic242
Twój komentarz to klasyczny przykład trollowej narracji, w której fakty nie mają żadnego znaczenia, a liczy się tylko wrzucenie emocjonalnego hasła. Premier „nic nie zrobił”, choć w tym czasie przeszły największe od dekady zmiany w finansowaniu ochrony zdrowia, wprowadzono ustawę o jakości, ruszyły podwyżki dla personelu, zwiększono Twój komentarz to klasyczny przykład trollowej narracji, w której fakty nie mają żadnego znaczenia, a liczy się tylko wrzucenie emocjonalnego hasła. Premier „nic nie zrobił”, choć w tym czasie przeszły największe od dekady zmiany w finansowaniu ochrony zdrowia, wprowadzono ustawę o jakości, ruszyły podwyżki dla personelu, zwiększono wyceny świadczeń, a NFZ dostał realne narzędzia do kontroli. Mówienie, że „jest gorzej niż było”, kiedy kolejki zaczęły się skracać w kilkunastu województwach, jest po prostu powtarzaniem gotowych sloganów.
A co do „reformy w trzy dni”, to nie jest pisanie konstytucji od zera, tylko oczekiwanie, że ministerstwo w końcu przedstawi konkretny plan działań zamiast kolejnych prezentacji o „wyzwaniach systemu”. Po latach chaosu, marnotrawstwa i fikcyjnych zakupów respiratorów za miliony, oczekiwanie szybkiej reakcji to nie jest oznaka braku normalności, tylko próba przerwania wieloletniej stagnacji.
Trollowe komentarze jak twój udają, że wszystko da się sprowadzić do mema o „nic nie robieniu”, ale rzeczywistość jest bardziej skomplikowana niż ich wasze dwuzdaniowe narracje.
stain odpowiada electronicbodymusic242
Łubu dubu. Opisz jeszcze realizację pozostałych 99 konkretów rudego łgarza. Tak dobrze ci idzie.
stain odpowiada stain
No i nie zapomnij zapisać się na kolonoskopię. Jeśli jesteś poniżej 30 to na pewno załapiesz się jeszcze przed emeryturą. No chyba, żeś z tej kacprzykowej młodzieżówki, wtedy co innego
to_i_owo odpowiada electronicbodymusic242
Sądząc z doniesień medialnych kolejki raczej wzrosły
Tomografie i obrazowanie obcięto, ogólnie jest gorzej niż było
Zmiany były złe, pogorszyły sytuację

I jak ta i tak niekompetentna ministerka ma przygotować reformę całej służby zdrowia w 3 dni???
prawnuk odpowiada stain
? w zeszłym roku mieliśmy 3 badania kolonoskopii w rodzinie.
1. Tata - w zasadzie w 72 godziny,
2. siostra - musiała iść na badanie w sobotę /2 tygodnie oczekiwania/
3. ja - 6 tygodni - bo tak wynikało z trybu pracy

z własnych doświadczeń: telefon 2 dni wcześniej: czy możesz być o 13.20 a nie o 14.00?

oczywiście.
? w zeszłym roku mieliśmy 3 badania kolonoskopii w rodzinie.
1. Tata - w zasadzie w 72 godziny,
2. siostra - musiała iść na badanie w sobotę /2 tygodnie oczekiwania/
3. ja - 6 tygodni - bo tak wynikało z trybu pracy

z własnych doświadczeń: telefon 2 dni wcześniej: czy możesz być o 13.20 a nie o 14.00?

oczywiście......

pracowały 2 zespoły - byłem 34. Zostałem przyjęty 5 minut wcześniej.
Co ciekawe połowa ludzi bierze znieczulenie....

Oczywiśce są regiony gdzie badanie nie jest od...... ręki.

Swoją drogą poproś o skierowanie i sprawdz

Powiązane: Ochrona zdrowia pod kroplówką

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki