Równe szanse na rynku pracy pomiędzy kobietami i mężczyznami, zmniejszenie liczby posłów, wyższe wynagrodzenia i emerytury oraz wsparcie medyków i rolników. Sprawdziliśmy, co chcą zmienić na rynku pracy kandydaci startujący w najbliższych wyborach prezydenckich.


Wyścig o fotel Prezydenta RP nabiera tempa. Kandydaci biorący w nim udział mają w swoich programach wyborczych wiele postulatów, którymi chcą zachęcić do oddania głosu właśnie na nich. Sprawdziliśmy, którzy z nich wzięli pod uwagę również kwestie związane z rynkiem pracy.
W planie i wspieranie rolników
Rafał Trzaskowski w swoim programie wyborczym proponuje tworzenie nowych miejsc pracy w ramach Prezydenckiego Funduszu Inwestycyjnego, którego zadaniem miałoby być wsparcie regionów borykających się z długotrwałymi problemami gospodarczymi. Miałby on dysponować kwotą 2 miliardów złotych rocznie. Proponuje też ochronę polskich rolników przed nieuczciwym importem oraz utworzenie centrum "Druga Misja", które pozwoli zaangażować weteranów i byłych funkcjonariuszy służb do szkolenia kolejnych specjalistów dla państwa.
Weterani do pracy?
Z kolei Karol Nawrocki chce wpłynąć na zarobki Polaków dzięki niepodpisywaniu żadnej podwyżki podatków. Zamierza też wspierać rolników poprzez: „nie” dla umowy Mercosur, „nie” dla likwidacji budżetu UE na rolnictwo, „nie” dla zielonego ładu w rolnictwie, nie dla ustawy łańcuchowej, nie dla niekontrolowanego napływu żywności z Ukrainy. Zapowiada także waloryzację emerytur minimum o 150 zł lub więcej i zawsze powyżej wskaźnika inflacji.
Precz z biurokracją!
Tymczasem Sławomir Mentzen planuje ograniczenie biurokracji. Domaga się także likwidacji zbędnych państwowych instytucji i urzędów, które są wykorzystywane do kontroli obywateli i marnotrawstwa publicznych pieniędzy.

– Zakończę także bezkarność urzędników, za których błędy, Polacy nierzadko płacą swoim majątkiem i zdrowiem – zapowiada Sławomir Mentzen.
Jeśli to on zostanie prezydentem, ZUS będzie dla przedsiębiorców dobrowolny, wróci też składka zdrowotna sprzed Nowego Ładu. Również on zamierza zatroszczyć się o rolników, uwalniając ich od zbędnych regulacji i niepotrzebnej biurokracji.
Równe płace dla kobiet i mężczyzn
Z kolei Adrian Zandberg zapowiada równość kobiet i mężczyzn wyrażającą się w równych płacach, równym dostępie do ochrony zdrowia oraz równym traktowaniu w pracy, urzędach i sądach. Jednym z jego postulatów jest też koniec „koryciarstwa”.
– Spółki samorządowe i spółki Skarbu Państwa to od zawsze ciepłe posadki dla tych, którzy są u władzy. To sprawia, że publiczny majątek jest zarządzany źle, przez ludzi bez kompetencji zainteresowanych wyłącznie pobieraniem wysokich pensji. Tak partie opłacają lojalność polityków – twierdzi w swoim programie Adrian Zandberg, który planuje ukrócić takie praktyki.
Dlatego zamierza złożyć prezydencki projekt ustawy likwidującej rady nadzorcze w spółkach samorządowych. Ich funkcję miałby przejąć sprofesjonalizowany nadzór właścicielski. Zdaniem tego kandydata, samorządowców i parlamentarzystów powinien obowiązywać zakaz zasiadania w organach państwowych spółek przynajmniej przez dwa lata po zwolnieniu mandatu.
Lepsze warunki pracy w służbie zdrowia
Natomiast Grzegorz Braun zamierza uwolnić kreatywność i innowacyjność polskich inżynierów, również w dziedzinie tzw. sztucznej inteligencji i nowoczesnych technologii oraz skończyć z dyktatem agentów i lobbystów dzięki ustawie o obcych agentach. Poprze także każde rozwiązanie, które poprawi warunki pracy w ratownictwie medycznym i systemie ochrony zdrowia bez dodatkowych podatków. Chciałby też usunąć przeszkody w kształceniu większej liczby lekarzy i personelu medycznego, eliminować przyczyny ich wyjazdów do stałej pracy za granicą oraz zapobiec wypieraniu ich przez niewykwalifikowany personel obcojęzyczny.
Grzegorz Braun uważa też, że w państwie powinny obowiązywać takie rozwiązania ekonomiczne, żeby matka lub ojciec mieli realny wybór – pójść do pracy czy zaopiekować się dzieckiem, bez załamania finansów rodziny. Jest zwolennikiem dobrowolnego ZUS dla wszystkich i stopniowego zastąpienia go malejącym podatkiem emerytalnym.
– Chcę także zahamować dalsze rozmywanie odpowiedzialności pomiędzy anonimowymi urzędnikami schowanymi za szyldami licznych instytucji dublujących swoje kompetencje i przerzucających się wzajemnie winą za zaniedbania, jak to było podczas powodzi w 2024 r. – twierdzi Braun.
Walka nierównościami dochodowymi
Z kolei Magdalena Biejat chce wprowadzenia w życie konstytucyjnej zasady sprawiedliwości społecznej i aktywnej walki z nierównościami dochodowymi. Zamierza chronić prawa pracowników oraz wspierać działania na rzecz poprawy warunków pracy osób zatrudnionych w budżetówce. Jeśli zostanie prezydentem, planuje wetować wszelkie ustawy szkodliwe dla pracowników i zwiększające nierówności społeczne.
– Polacy to jeden z najciężej pracujących narodów w Europie. Zasługują na dobre płace, dostępne mieszkania i dostęp do sprawnych usług publicznych, niezależnie od miejsca swojego zamieszkania – uważa kandydatka na stanowisko głowy państwa.
Mniej posłów i niższe pensje dla ministrów
Tymczasem Marek Jakubiak zamierza wspierać rolników poprzez zapewnienie im udziału w przetwórstwie i handlu, by „czerpali pełne korzyści z owoców swojej pracy”. Planuje też podwyższenie kwoty wolnej od podatku do 12-krotności płacy minimalnej oraz zwolnienie emerytur z podatku.
Natomiast Artur Bartoszewicz proponuje ograniczenie wynagrodzenia Rady Ministrów, zakaz pracy członków partii politycznych i ich rodzin w radach nadzorczych i zarządach oraz w całych strukturach spółek Skarbu Państwa. Odnosi się to zarówno do obecnych członków partii politycznych, jak i tych, którzy w ostatnich trzech latach byli ich członkami.
Uważa też, że liczba posłów powinna być powiązana z liczbą obywateli - na 37,6 mln Polaków jego zdaniem powinno przypadać jedynie 376 miejsc w Sejmie. Zmniejszenie liczby obywateli RP o 100 tys. powoduje likwidację jednego miejsca poselskiego w kolejnych wyborach, wzrost o 100 tys. dodaje jedno miejsce i prawo do wyboru kolejnego posła w okręgu wyborczym o największym wzroście.
Nie wszyscy mają pomysł na rynek pracy
Niestety w programie wyborczym Szymona Hołowni opublikowanym na jego stronie internetowej nie widnieją żadne konkretne zapisy dotyczące spraw pracowniczych.
Natomiast sloganem wyborczym Krzysztofa Stanowskiego jest "zero konkretów". Dlatego i u niego próżno szukać jakichkolwiek propozycji dla wyborców – również, jeśli chodzi o rynek pracy.





























































