REKLAMA

Rzecznik PSP: 80 ton śniętych ryb odłowili strażacy na Odrze

2022-08-15 14:11, akt.2022-08-15 16:28
publikacja
2022-08-15 14:11
aktualizacja
2022-08-15 16:28
Rzecznik PSP: 80 ton śniętych ryb odłowili strażacy na Odrze
Rzecznik PSP: 80 ton śniętych ryb odłowili strażacy na Odrze
/ Twitter

Aż 80 ton śniętych ryb odłowili strażacy na Odrze od piątku – poinformował w poniedziałek PAP rzecznik komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej bryg. Karol Kierzkowski.

W zwalczanie skutków katastrofy ekologicznej na Odrze zaangażowanych jest 450 strażaków. Działają oni głównie w woj. lubuskim i zachodniopomorskim. "Cały czas rozstawiają zapory, odławiają martwe ryby. Od minionego piątku zebrali ok. 80 ton martwych ryb" – powiedział Kierzkowski.

W sobotę strażacy zostali również zawiadomieni o śniętych rybach na rzece Ner na pograniczu woj. wielkopolskiego i łódzkiego. Odłowili tam ok. 250 kg martwych ryb. "Sytuacja jest już stabilna" – ocenił rzecznik PSP.

W sumie 2500 policjantów i strażaków jest zaangażowanych w działania związane z monitorowaniem sytuacji wzdłuż biegu Odry w związku ze skażeniem rzeki - poinformowało w niedzielę w mediach społecznościowych Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. 

Strażacy: w niedzielę zebrano 10 ton śniętej ryby z lubuskiego odcinka Odry

Strażacy Państwowej Straży Pożarnej w Słubicach wraz z żołnierzami od kilku dni regularnie sprawdzają stan Odry na wysokości miejscowości Górzyca (powiat słubicki). W niedzielę zebrano niemal 10 ton śniętej ryby z lubuskiego odcinka Odry - powiedział Maciej Iwko, zastępca lubuskiego komendanta Komendy Wojewódzkiej PSP.

Od rana do zmierzchu w okolicach Górzycy pracuje 150 żołnierzy i niemal 150 strażaków, którzy do dyspozycji mają 50 pojazdów strażackich, 30 łodzi, 2 drony. Wraz z wojskiem monitorują zakola rzeki, w których zbiera się największa ilość śniętych ryb. Rozstawione są też dwie zapory wodne. Strażacy ubrani w wodery, wyławiają podbierakami śnięte ryby. Jak mówią, często ryby "muszą wyciagać ręcznie, ponieważ ze względu na znaczny stopień rozkładu rozpadają się w podbieraku".

Następnie ryby pakowane są do worków i wywożone do utylizacji. Wokół rzeki unosi się fetor.

"Każdego dnia patrolujemy cały odcinek Odry na terenie naszego województwa aż do województwa zachodniopomorskiego. Są to patrole piesze, wodne za pomocą łodzi oraz patrole przy użyciu dronów i quadów" – powiedział w rozmowie z PAP Maciej Iwko, zastępca lubuskiego komendanta Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej.

W jego ocenie, nadal po prawej i lewej stronie Odry obserwowana jest podobna znacząca ilość śniętych ryb. "Zauważalna jest poprawa - jeżeli chodzi o pojedyncze sztuki, które jeszcze wczoraj płynęły środkiem nurtu rzeki, a dziś już takich sytuacji nie widzimy. Delikatnie możemy wnioskować, że tych śniętych ryb płynie mniej" – wyjaśnił i dodał, że przy brzegach i w zakolach nadal znajdują się ryby.

Działania strażaków podzielone są na odcinki w powiatach: nowosolskim, zielonogórskim, krośnieńskim i gorzowskim. "Tam, gdzie te odcinki są już posprzątane, a są to dziesiątki kilometrów, nie otrzymujemy wiadomości, żeby na nowo napływała śnięta ryba" – podkreślił.

Jak przekazał, w niedzielę strażacy zebrali 10 ton śniętej ryby z całego województwa. "Do oczyszczania Odry zaangażowaliśmy maksymalne siły. Bardzo dużym wsparciem są kadeci z Centralnej Szkoły Państwowej Straży Pożarnej z Częstochowy i ze Szkoły Aspirantów z Krakowa. To 63 osoby, które ubrane w długie wodery i wyposażone w niezbędny sprzęt pomagają wyławiać ryby" – powiedział.

Aspirant Krzysztof Wańka z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Słubicach przekazał, że strażacy pracują codziennie od godziny 9 do 18. "Warunki są trudne, jest upał a na tym odcinku Odry jest mnóstwo zakoli, w których zbiera się śnięta ryba. Dziś do zadań użyjemy łodzi patrolowych i drona, który pomoże zlokalizować skupiska ryb" - ocenił.

12 sierpnia został wprowadzony zakaz wstępu do Odry w województwach zachodniopomorskim, lubuskim i dolnośląskim. Trwa oczyszczanie rzeki z truchła ryb, co jest konieczne, by nie pogłębiły się skutki tej katastrofy ekologicznej.

Strażacy: ryby w zakolach Odry znajdują się w fazie znacznego rozkładu

Odcinek Odry na terenie województwa zielonogórskiego oczyszczany przez strażaków liczy około 60 kilometrów. Nie wypływają już nowe, śnięte ryby, ale te, które są w zakolach, znajdują się w fazie znacznego rozkładu - podkreślił Piotr Jankowiecki, komendant miejski Państwowej Straży Pożarnej w Zielonej Górze.

W województwie zielonogórskim 90 strażaków wraz z kadetami Centralnej Szkoły Państwowej Straży Pożarnej z Częstochowy i ze Szkoły Aspirantów z Krakowa pracuje na 30 kilometrze rzeki Odry od Cigacic do Pomorska. Z całego odcinka zebrano już rybie truchło i zawieziono do punktu zbiorczego w Krempie, z którego na bieżąco odbiera je firma utylizacyjna. "Odcinek rzeki na którym się znajdujemy jest bardzo trudny ze względu na starorzecze Odry i mnogość zakoli oraz zastoisk, do których jest bardzo ciężki dostęp na łodziach. Strażacy muszą te tereny oczyszczać ręcznie" - powiedział w rozmowie z PAP brygadier Piotr Jankowiecki, komendant miejski Państwowej Straży Pożarnej w Zielonej Górze.

W jego ocenie zmniejsza się liczba zbieranych ryb. "Mamy na pomostach zgromadzone worki z rybami, nie potrafię określić ich dokładniej ilości, ale myślę, że tendencja jest zmniejszająca się. Wcześniej jeszcze wypływały kolejne śnięte ryby, ale teraz już się nie pojawiają. Niestety większość ryb znajduje się w zakolach rzeki i są one w fazie znacznego rozkładu" - podkreślił. Dodał, że wszyscy strażacy są zabezpieczeni przed kontaktem z wodą, mają wodery, kapoki, rękawiczki i maseczki. "Dziś był wyjątkowo trudny dzień ze względu na upał i wzrastający fetor. Zaczęliśmy o godzinie 9, jest już po 15, a musimy wszystko jeszcze zwieźć do punktu utylizacji. Strażacy są naprawdę zmęczeni, co zresztą Pani sama widzi" - stwierdził. Jego zdaniem, nawet po zakończonych działaniach i oczyszczeniu rzeki strażacy będą monitorować teren prewencyjnie. "Kiedy stoi się na brzegu to widać skalę tych zniszczeń i nie wiemy kiedy nasza praca tu się skończy. T sytuacja to ogromna tragedia dla środowiska. Tyle śniętych ryb. Oprócz takich drobnych, znajdowaliśmy też metrowe sumy czy szczupaki" - powiedział.

Starszy kapitan Arkadiusz Kaniak, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Straży Pożarnej w Zielonej Górze, wyjaśnił że w rejonie Cigacic oba brzegi Odry są polskie. "Tak naprawdę kilkadziesiąt kilometrów od nas jest już Odra graniczna, gdzie strażacy zbierają ryby tylko po jednej, polskiej stronie. Po drugiej jest już niemiecki brzeg. Tutaj, gdzie my działamy to do oczyszczenia mamy dwa razy więcej linii brzegowej" - wyjaśnił.

Jego zdaniem, głównym narzędziem pracy strażaków pracujących na wodzie są łodzie. "Codziennie wykorzystujemy około siedmiu łodzi. Mamy też do dyspozycji statki turystyczne, które stacjonują w porcie Cigacice i to one rozwożą strażaków w odpowiednie miejsca. To są statki prywatne, ale właściciel bez żadnego problemu zgodził się na wykorzystanie ich do naszej pracy" - dodał.

Według Kaniaka pogarszają się warunki pracy strażaków. "Kiedy wracają na brzeg mówią, że na wodzie jest coraz gorzej, temperatura wzrasta, a okres, kiedy ryby są na powierzchni wody się wydłuża, a to powoduje szybsze psucie się mięsa. Nie ma jeszcze takiej sytuacji na tym odcinku, żeby ryby rozpadały się w rękach. Jednak największym utrudnieniem jest bardzo duży odór" - podkreślił.

Jak dodał, mimo, że okolice portu w Cigacicach są miejscem spacerów okolicznych mieszkańców, to wszyscy stosują się do rozwieszonych w okolicy portu kartek z apelem: "Nie wchodź do wody"."Jesteśmy w miejscu turystycznym, więc trudno zabronić, żeby ludzie tu nie przychodzili i nie spacerowali. Ale wszyscy stosują się do zakazu i nikt nie zbliża się do wody. Nikt się nie kąpie, nikt nie stoi przy brzegu, nie ma wędkarzy, łódki prywatne też nie wypływają" - podsumował.

12 sierpnia został wprowadzony zakaz wstępu do Odry w województwach zachodniopomorskim, lubuskim i dolnośląskim. Trwa oczyszczanie rzeki z truchła ryb, co jest konieczne, by nie pogłębiły się skutki tej katastrofy ekologicznej.(PAP)

Autorka: Agnieszka Gorczyca

ag/ tgo/

"Rz”: niemiecki minister twierdzi, że była rtęć w próbce z Odry, ale to nie ona spowodowała śmierć ryb

Minister rolnictwa, klimatu i środowiska Brandenburgii Axel Vogel, potwierdził na konferencji prasowej, że przekazał Elżbiecie Polak, marszałek województwa lubuskiego informację o wysokim stężeniu rtęci, jakie wykazało badanie próbki wody z Odry. Zastrzegł jednocześnie – jak podnosi "Rzeczpospolita”, że rtęć "na pewno nie była przyczyną śnięcia ryb w tak krótkim czasie”.

Redakcja przypomniała, że w niedzielę do Szczecina na polsko-niemieckie rozmowy w sprawie zanieczyszczenia Odry przyjechali ministrowie z Niemiec i Polski m.in. minister klimatu i środowiska Anna Moskwa oraz minister infrastruktury Andrzej Adamczyk, a także m.in. minister rolnictwa, klimatu i środowiska Kraju Związkowego Brandenburgia Axel Vogel.

W czasie konferencji prasowej minister z Brandenburgii został zapytany o wpis na Twitterze marszałek województwa lubuskiego Elżbiety Polak z 12 sierpnia. "Axel Vogel minister rolnictwa i środowiska landu Brandenburgia w bezpośredniej rozmowie ze mną potwierdził, że stężenie rtęci w Odrze było tak wysokie, że nie można było określić skali" – napisała wówczas Polak.

Vogel - jak podnosi "Rz" - udzielił odpowiedzi, ale nie na pytanie, które zostało mu zadane, tylko na to, co zostało mu przetłumaczone. "Zostałem zapytany przez tłumacza o rzekomy cytat, jakobym powiedział, że woda w Odrze może poparzyć ręce. Odpowiedziałem na to i mówiłem o wartości pH; Nie pytano mnie o poziomy rtęci" - napisał Vogel w poniedziałek na Twitterze.

"Rzeczpospolita" poinformowała, że minister do sprawy odniósł się ponownie w poniedziałek na konferencji prasowej w mieście Lebus w Brandenburgii, nad Odrą, w powiecie Märkisch-Oderland.

"Strona polska poszukuje 300 substancji. Szukamy w ciemności - insektycydy, pestycydy, wszystko jest teraz badane. I to właśnie robią Polacy ze swoim centralnym laboratorium. To samo robimy z naszym krajowym laboratorium" - tłumaczył.

"Wracając do tematu rtęci, a także aby to raz na zawsze wyjaśnić: mieliśmy sytuację w odniesieniu do rtęci, gdzie pierwsza próbka, która została przeanalizowana w laboratorium, wskazała wynik ponad skalę (...) I oczywiście nie mogliśmy z tego odczytać, jak wysoka jest zawartość rtęci. Oznaczało to, że trzeba było przeprowadzić dalsze dochodzenie" – podał.

"Rozmawiałem też o tym z marszałek województwa lubuskiego, panią Elżbietą Polak i poinformowałem ją o tym. Ale powiedziałem też bardzo wyraźnie, że może to być wartość odstająca, może to być anomalia, może to być wydarzenie lokalne, z którego nie możemy jeszcze wnioskować ogólnie" - tłumaczył Vogel, dodając, że zastrzegł, iż muszą zostać pobrane i zbadane próbki kontrolne, a pierwszy wynik nie może być podstawą do wyciągania wniosków dla całej Odry.

Minister zaznaczył, że choć rtęć została stwierdzona w Odrze, to otrzymano wartości, które mieszczą się w "ekologicznym zakresie tolerancji".

"Ale obecnie możemy wykluczyć, że ryby zdechły od rtęci, ponieważ rtęć kumuluje się powoli” - mówił. "Jak powiedziałem, do tej pory nie wiemy, co tak naprawdę spowodowało śmierć ryb. To jest podnoszone, a strony niemiecka i polska współpracują teraz intensywniej niż w przeszłości" – zaznaczył. (PAP)

Autorzy: Katarzyna Lechowicz-Dyl, Agnieszka Gorczyca

ag/ mrr/ ktl/ agz/

Źródło:PAP
Tematy
Przekonaj się, dlaczego warto wziąć kredyt gotówkowy w mBanku (RRSO 20,53%)

Przekonaj się, dlaczego warto wziąć kredyt gotówkowy w mBanku (RRSO 20,53%)

Komentarze (18)

dodaj komentarz
pippin
rzeki zatrute, morze zatrute, lasow coraz mniej.. ehh..
vacarius
Tak samo śnięci są polacy po 7 latach rządów pobożnych komuchów.
grzegorzkubik
Ani Niemcy ani strona polska nie wiedząco zaszkodziło rybom ale to nie jest rtęć. Kłamstw po stronie opozycji było i jest bez liku. Tusk nadal manipuluje i się ośmiesza. Zachowuje się jak niepolski agent.
300_pala
Masz już wyniki badań PiStacjo?
300_pala
Nie wiesz co zaszkodziło ale nie rtęć … znafca
prezestak
Polska w ruinie, obiecali, dotrzymali
mknowak
to wszystko wina Tuska, i Unii no i LGBT wszyscy to wiedzą więc przestańcie jątrzyć.
dr__house
Ta sprawa to pomnik nieudolności polskich władz.
Naprawdę przykro mi wodne stworzenia, po prostu trafiłyście na zły czas... teraz możecie już liczyć tylko na "utylizację" :(

"Gdyby to było szybko zdiagnozowane, że chodzi o duże stężenie soli, byłoby spuszczenie wody, być może z kilku zaporówek, które są również
Ta sprawa to pomnik nieudolności polskich władz.
Naprawdę przykro mi wodne stworzenia, po prostu trafiłyście na zły czas... teraz możecie już liczyć tylko na "utylizację" :(

"Gdyby to było szybko zdiagnozowane, że chodzi o duże stężenie soli, byłoby spuszczenie wody, być może z kilku zaporówek, które są również dopływami do Odry. Spowodowałoby to duże rozcieńczenie i uratowanie życia w Odrze. To pokazuje niedowład władzy i wszystkich osób zarządzających tym kryzysem — ocenił prof. Marcin Drąg z Wydziału Chemicznego Politechniki Wrocławskiej w radiu TOK FM".

Powiązane: Katastrofa ekologiczna na Odrze

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki