REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Strajk przedsiębiorców na placu Zamkowym. Policja użyła gazu

2020-05-16 16:23, akt.2020-05-17 19:12
publikacja
2020-05-16 16:23
aktualizacja
2020-05-17 19:12
Dodaj Bankier.pl w Google

Na placu Zamkowym zakończył się w sobotę wieczorem tzw. strajk przedsiębiorców, którzy protestowali w związku z ich pogarszającą się sytuacją wynikającą z epidemii koronawirusa.

fot. Andrzej Hulimka / / FORUM

Protestujący na placu Zamkowym zebrali się około godziny 15 w związku z kolejnym tzw. strajkiem przedsiębiorców. W planach mieli przemarsz pod Pałac Prezydencki i pod Sejm, co się nie udało. Funkcjonariusze policji, którzy przybyli na miejsce, kierowali do zebranych komunikaty o zachowanie zgodne z prawem i apelowali o rozejście się.

Na miejscu działania podejmował m.in. zespół antykonfliktowy. Policja podkreślała, że zgromadzenie jest nielegalne. Funkcjonariusze w związku z tym, że uczestnicy zgromadzenia w ramach tzw. strajku przedsiębiorców, nie stosowali się do wezwań o rozejście się, otoczyli protestujących kordonem i zaczęli ich legitymować. Demonstranci byli prewencyjnie zatrzymywani.

Policja odniosła się również do argumentów protestujących, którzy powołując się postanowienie Sądu Apelacyjnego, podkreślają, że zgromadzenie jest legalne. KSP oświadczyła, że postanowienie sądu dotyczy kwestii proceduralnych i pozostaje bez wpływu na obowiązujący w dobie epidemii zakaz organizowania zgromadzeń wynikający z rozporządzenia Rady Ministrów

Wakacje na giełdzie

Tzw. strajk przedsiębiorców na placu Zamkowym relacjonowany jest m.in. przez kandydata na urząd prezydenta Pawła Tanajno. Uczestnicy mają ze sobą transparenty z logo strajku. Tanajno po rozpoczęciu legitymowania zwrócił się do demonstrantów, aby rozeszli się, udając się w kierunku Pałacu Prezydenckiego. Zadzwonił także na policję, gdzie zgłosił, że policjanci - jak mówił - łamią prawo.

Około godz. 18 Tanajno został zabrany na obdukcję do szpitala. Zdecydował, że pojedzie karetką do szpitala po tym jak policja użyła wobec demonstrantów gazu - wynikało z transmitowanej w mediach społecznościowych przez organizatorów relacji na żywo.

Policja użyła gazu wobec zgromadzonych

Podczas transmitowanej w mediach społecznościowych przez organizatorów relacji na żywo uczestnicy zgromadzenia zaczęli informować, że użyto wobec nich gazu. Informację potwierdził PAP rzecznik KSP. Jak podkreślił, użycie tego środka przymusu spowodowała czynna napaść na funkcjonariuszy.

fot. Andrzej Hulimka / / FORUM

W związku z czynną napaścią na funkcjonariuszy policji, użyto środka przymusu bezpośredniego w postaci gazu i siły fizycznej - poinformował w sobotę PAP rzecznik Komendy Stołecznej Policji nadkom. Sylwester Marczak.

380 zatrzymanych

W niedzielę rano rzecznik stołecznej policji nadkom. Marczak poinformował PAP, że zatrzymano ponad 380 osób, wobec 150 osób nałożono mandaty karne, a do sądu trafi ponad 220 wniosków o ukaranie. "Będę też kierowane notatki do sanepidu w związku z faktem naruszenia obostrzeń dotyczących ograniczenia rozprzestrzeniania się koronawirusa" - dodał.

Wyjaśnił, że ponad 380 osób zatrzymano prewencyjne, co oznacza, że "po wykonaniu czynności z daną osobą, jest ona zwalniana", i tak się stało z większością zatrzymanych.

"Wyjątek stanowi 5 osób, które zostały zatrzymane procesowo. Wiąże się to z popełnionymi przestępstwami, jak naruszenie nietykalności, znieważenie policjanta i uszkodzeniem radiowozów. Dwie osoby, które uszkodziły radiowozy, pozostają cały czas w areszcie policyjnym" - powiedział.

Rzecznik KSP podkreślił, że do takich zatrzymań dochodzi tylko wtedy, gdy "inne środki nie są skuteczne". "W tym przypadku były kierowane apele z naszej strony, były prowadzone rozmowy przez zespół antykonfliktowy, ale niestety nikt nie reagował na nasze działania. (...) Policjanci byli wyzywani, przepychani, uderzani" - relacjonował.

Pytany o osoby poszkodowane gazem, nadkomisarz poinformował, że został on użyty przez policję w reakcji na agresję ze strony części protestujących. "Jeżeli mamy do czynienia z czynną napaścią, to policjanci mają prawo użyć środków przymusu bezpośredniego, siły, a w tym przypadku użyto gazu. W związku z tym część osób, też policjantów, doznało urazów przede wszystkim oczu". Zapewnił, że wszystkim poszkodowanym udzielono pomocy.

Nadkom. Marczak zapowiedział, że mniej więcej w południe będzie gotowy ostateczny raport z sobotnich zajść na placu Zamkowym. Dodał, że w pierwszej kolejności raport ten będzie dotyczył zatrzymań, a dopiero potem będą zbierane dodatkowe zawiadomienia policjantów o ich stanie zdrowia i doznanych podczas akcji urazach.

Zatrzymanie senatora Burego?

Stołeczna policja dementuje pojawiające się w mediach doniesienia o zatrzymaniu senatora Jacka Burego. Jeden z senatorów wszedł do radiowozu i nie chce go opuścić - podkreśla rzecznik nadkom. Sylwester Marczak. Policja kłamie, mówiąc, że nie użyła wobec mnie siły - odpowiada senator.

W mediach pojawiła się informacja o zatrzymaniu chronionego immunitetem senatora Jacka Burego (KO). Senator miał zostać podcięty przez funkcjonariusza. Bury prowadził internetową transmisję, podczas której powiedział, że policja go wepchnęła do samochodu i zatrzymała. Na Twitterze napisał ponadto, że "policja kłamie, mówiąc, że nie użyła wobec niego siły".

Rzecznik stołecznej policji zaprzeczył informacjom, według których senator został zatrzymany. "Jeden z senatorów wszedł do radiowozu i nie chce go opuścić" - zaznaczył.

Podczas późniejszego briefingu Bury tłumaczył, że pojawił się na sobotnim proteście ponieważ chciał zobaczyć "jak to będzie wszystko wyglądało". Podkreślił, że jako senator ma prawo, aby odbywać interwencje. Dodał, że w momencie, kiedy zatrzymywano jednego z trzech protestujących wyjął swoją legitymację senatorską i powiedział: "jestem senatorem i chcę się dowiedzieć na jakiej podstawie ten człowiek jest zatrzymywany".

Bury dodał, że policja wzięła zarówno jego jak i tego mężczyznę w kordon, a na schodkach samochodu został uderzony z tyłu na wysokości kolan. "Co spowodowało, że upadłem na kolana i w tym momencie dostałem uderzenie w plecy" - relacjonował. "Zostałem siłą wrzucony do suki policyjnej, bo inaczej tego nie można inaczej nazwać. Nie szanuje się w tym kraju immunitetu, nie szanuje się obywateli. Każdy obywatel ma prawo do tego, aby demonstrować. Tylko stany wyjątkowe, które są opisane w konstytucji, dają naszemu państwu możliwość odbierania prawa do demonstracji i wolnego przemieszczania się. Takiego stanu nie mamy, więc policja nie ma prawa pokojowo demonstrujących ludzi w ten sposób traktować" - oświadczył senator.

"Podejmę wszelkie działania, aby MSWiA udostępniło mi nagrania z tej manifestacji, wszystkie protokoły, abyśmy sprawdzili, kto jest odpowiedzialny za tę sytuację. (…) Jeżeli te materiały uzyskam, wtedy skierujemy sprawę do prokuratury" – powiedział Bury na konferencji prasowej w niedzielę w Lublinie.

Zaznaczył, że jeśli władze będą w tej sprawie prowadziły obstrukcję, to on będzie próbował "uruchomić senackie komisje". "Nie odpuścimy tego. Będziemy wspólnie walczyć. Wiem, że koledzy z Senatu stoją za mną murem" – dodał Bury.

Marszałek Senatu Tomasz Grodzki podkreślił na Twitterze, że zatrzymanie przez policję senatora Jacka Burego "jest nielegalne i stanowi naruszenie immunitetu senatorskiego". "Stanowczo wzywam rząd do przestrzegania prawa i zaprzestania stosowania przemocy wobec przedsiębiorców. Odpowiedzią na społeczny protest powinien być dialog" - dodał.

Rzecznik KSP nadkom. Sylwester Marczak zapewnił w niedzielę, że podczas wczorajszego tzw. strajku przedsiębiorców w Warszawie nie doszło do zatrzymania senatora Jacka Burego. Dodał, że "kwestia zatrzymania" dotyczy wyłącznie radiowozu, który stał się "centrum prasowym" senatora Burego.

"Nie doszło do żadnego zatrzymania" – oświadczył nadkomisarz Marczak podczas konferencji prasowej w Warszawie. Dodał, że podtrzymuje swoje informacje przekazane dziennikarzom w sobotę. Opisując przebieg tej interwencji, zwrócił uwagę na nagrania w internecie, na których według niego "widać ewidentnie senatora, który stoi w radiowozie policyjnym".

"Senator wszedł do tego radiowozu. W momencie, kiedy policjant, który podchodzi, który nie jest w grupie policjantów rozmawiających z senatorem, widzi mężczyznę, który stoi w radiowozie i ocenia go jako osobę, która chce wyjść z pojazdu, który służy do transportowania osób zatrzymanych. W ocenie policjanta jest to osoba, która została zatrzymana. Nie widzi w tym przypadku legitymacji (senatorskiej – PAP), wystarczy zobaczyć dokładnie to nagranie. I (policjant) podejmuje decyzję, by takiej osobie uniemożliwić wyjście, i (jest) użycie z jego strony siły, czyli w tym przypadku pchnięcie senatora. Automatycznie – zwróćmy uwagę na te nagrania – drugi z policjantów zwraca uwagę, że jest to senator i na tym czynności ze strony policjanta się kończą" – relacjonował nadkom. Marczak.

Według niego policjanci przekazują informację, że "mamy do czynienia z osobą, które ma immunitet" i nie może być ona zatrzymana. "I pan senator nie był zatrzymany. Podkreślam jeszcze raz: sam wszedł do radiowozu, sam postanowił, że w nim pozostanie, sam z tego radiowozu wyszedł" – oświadczył oficer policji.

Jak dodał, "jeżeli chodzi o kwestie związane z zatrzymaniem, to dotyczą tylko i wyłącznie radiowozu, który nie mógł być wykorzystywany, bo był centrum prasowym pana senatora".

Pytany, czy mogło być tak, że Bury komu innemu pokazywał swoją legitymację senatorską, a inny policjant interweniował, nie wiedząc, że ma czynienia z senatorem, nadkomisarz zachęcał do obejrzenia nagrań, gdzie według niego dokładnie widać przebieg zdarzenia.

"Policjanci nie mają żadnego obowiązku znania wszystkich senatorów, wszystkich posłów, wszystkich osób posiadających immunitet. W tym przypadku sytuacja jest dynamiczna. Obejrzymy sobie dokładnie – policjant nie stoi w grupie osób, którym pan senator pokazuje legitymację, podchodzi w taki sposób do senatora, że nie widzi tej legitymacji. Zobaczmy, jak szybko policjant cofnął rękę w momencie, kiedy zwrócił się do niego policjant, który prowadził rozmowy z panem senatorem. I wtedy zobaczymy odpowiedź" – mówił rzecznik KSP.

Nadkom. Marczak podkreślił, że "nie ma takiej możliwości, by policjant, mając świadomość, że jest to senator, podjął takie działania".

"Mielibyśmy wtedy pretensji bardzo dużo do tego policjanta. Teraz nie możemy ich mieć. Policjant zareagował w sposób prawidłowy. Miał podejrzenie, że ma do czynienia z osobą, która chce opuścić, uciec, a być może jest osobą zatrzymaną, bo – to podkreślam raz jeszcze – to są pojazdy przeznaczone do przewożenia osób zatrzymanych" – mówił oficer.

Dopytywany, czy ten policjant pomylił się, rzecznik KSP odparł: "W tym przypadku policjant uznał, że mamy do czynienia z osobą, która chce opuścić pojazd, i nie ma do czynienia z osobą, która ma immunitet. Gdyby było inaczej, wtedy na pewno takiej czynności by nie wykonał". 

Miasto nie mogło wpisać zgromadzenia do rejestru

Zgodnie z obowiązującym rozporządzeniem premiera Mateusza Morawieckiego dotyczącego zakazu zgromadzeń Warszawa nie mogła wpisać zgromadzenia na pl. Zamkowym do rejestru - poinformowała rzeczniczka stołecznych władz Karolina Gałecka, odnosząc się do sytuacji na pl. Zamkowym.

fot. Andrzej Hulimka / / FORUM

"Zgodnie z obowiązującym rozporządzeniem prezesa Rady Ministrów dotyczącym zakazu zgromadzeń, ze względu na Covid 19, m. st. Warszawa nie mogło wpisać dzisiejszego zgromadzenia do rejestru. Organizator otrzymał informację pisemną prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego" - napisała na Twitterze Gałecka. 

Borys Budka zapowiedział, że jako szef Klubu Koalicji Obywatelskiej będzie żądał natychmiastowych wyjaśnień od szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego oraz od szefa stołecznej policji ws. użycia siły wobec demonstrujących w Warszawie i bezprawnego zatrzymania senatora Jacka Burego. "Gdy władza boi się przegranej, stosuje metody siłowe" - napisał na Twitterze.

Prezydent stolicy, kandydat PO na prezydenta Rafał Trzaskowski do wydarzeń w stolicy odniósł się na Twitterze. "Jako prezydent Warszawy nie akceptuję sposobu, w jaki dziś potraktowano protestujących przedsiębiorców. Nie zgadzam się, aby Warszawa, ani żadne inne miasto w Polsce było miejscem, w którym policyjna pałka jest jedynym argumentem rządu. Potrzebny jest dialog, a nie przemoc" - napisał Trzaskowski.

Na wpis prezydenta zareagowała Komenda Stołecznej Policji. "Zawsze u podstaw działań @Policja_KSP jest bezpieczeństwo mieszkańców Warszawy, nie ma w nich miejsca na politykę. Panie Prezydencie śpb (środki przymusu bezpośredniego - PAP) są dobierane adekwatnie do danej sytuacji i stopnia agresji osób, wobec których muszą być zastosowane" - napisano na Twitterze. 

Mariusz Kamiński o działaniach policji

Podstawowym zadaniem państwowym policji jest egzekwowanie obowiązującego prawa – poinformował w niedzielę szef MSWiA Mariusz Kamiński, odnosząc się do działań funkcjonariuszy podczas sobotniego protestu przedsiębiorców w Warszawie.

Dodał, że wprowadzony zakaz zgromadzeń publicznych wynika z zagrożeń epidemicznych, a nie z chęci ograniczania praw obywatelskich.

W przesłanym PAP oświadczeniu szef MSWiA wyjaśnił, że policja ochrania uczestników legalnych zgromadzeń niezależnie od ich poglądów politycznych. „W okresie pełnienia przeze mnie funkcji Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, zasada ta była w pełni respektowana, czego dowodzi chociażby przebieg niedawnej kampanii wyborczej do parlamentu. Tak będzie również w przyszłości, kiedy ograniczenia związane z zagrożeniami epidemicznymi zostaną zniesione” – podkreślił.

Kamiński przypomniał, że nadal obowiązują ograniczenia dotyczące gromadzenia się, a także przepisy sanitarne, takie jak obowiązek zachowania odpowiedniej odległości pomiędzy osobami oraz obowiązek noszenia maseczek. „Rygory te mają chronić wszystkich obywateli przed rozwojem zagrażającej zdrowiu i życiu ludzkiemu epidemii” – zaznaczył.

Szef MSWiA poinformował, że próba złamania tych zasad w sobotę w Warszawie spotkała się ze stanowczą reakcją policji. „Jako Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji oceniam działania Policji za w pełni profesjonalne i podjęte w ważnym interesie publicznym. Zastosowane środki porządkowe były adekwatne do zaistniałej sytuacji” – podkreślił.

Dodał, że jednocześnie wyraża stanowczy sprzeciw wobec prób wykorzystywania nielegalnych zgromadzeń publicznych do realizacji swoich celów politycznych przez niektórych działaczy partii politycznych, w tym parlamentarzystów oraz osób kandydujących w wyborach prezydenckich.

„Atakowanie funkcjonariuszy Policji rzetelnie wykonujących swoje zadania jest niedopuszczalne i nieodpowiedzialne” – napisał w oświadczeniu Kamiński. (PAP)

Autorzy: Natalia Kamińska, Agnieszka Ziemska, Grzegorz Bruszewski, Mieczysław Rudy, Aleksandra Kuźniar

akuz/ rud/ pat/ nmk/ agzi/ par/ mhr/ gb/ joz/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (157)

dodaj komentarz
carlito1
Ja pierniczę... Tyle trolli to tu jeszcze nie było..
marianpazdzioch
Ale pisowska trolnia się zagotowałą. Trzeba to kontynuować.
grzechu_comeback
PUCK POzdrawia INOWROCŁAW!
sammler
Czy Marczak to to chuchro przeflancowane z Podlasia czy innej Lubelszczyzny, któremu po przyjeździe do stolicy (ze słoikami od ojców) woda sodowa (z nadmiarem anabolików) uderzyła do głowy?

https://www.wykop.pl/link/5506183/rzecznik-policji-przylapany-przez-dziennikarzy-zmiana-zdania-w-kilka-sekund/
disnej2x
Milicja kłamie nawet dla głupiego mandatu, a sądy im wierzą bo to przecież zawód zaufania publicznego
sammler
W sobotę gaz i pały, w niedzielę w Wadowicach bierne przyglądanie się. Zapamiętamy.

https://www.wykop.pl/link/5506287/tlum-na-urodzinach-jana-pawla-ii-ludzie-nie-sluchali-policjantow/
disnej2x
zakaz zgromadzeń a jak była miesięcznica to nie reagowali choć żadnych odstępów nikt nie zachowywał, zobaczcie fimy,
ale "twój ból jest iwększy nż mój"
marianpazdzioch
W państwie bezprawia niesprawiedliwości są podwójne standardy dla swoich i nieswoich. Klasyka.
grzechu_comeback
DLACZEGO nie pokażecie zdjęć tych "przedsiębiorców"?! W TEJ sytuacji, gdziekolwiek na świecie, to te bojówki ATAKUJĄCE POLICJĘ dostały by tak pałami, że byłby "Paryż bis", gdzie od intensywnego trzepania, kamizelki bardzo długo utrzymywały się w powietrzu.
Już zupełnie pomijając STAN PRAWNY, tylko za samo
DLACZEGO nie pokażecie zdjęć tych "przedsiębiorców"?! W TEJ sytuacji, gdziekolwiek na świecie, to te bojówki ATAKUJĄCE POLICJĘ dostały by tak pałami, że byłby "Paryż bis", gdzie od intensywnego trzepania, kamizelki bardzo długo utrzymywały się w powietrzu.
Już zupełnie pomijając STAN PRAWNY, tylko za samo podniesienie łapy na funkcjonariuszkę byłby ŁOMOT.
glutek3434
kolega ją kopnął pomylił się od myślenia chciał kopnąć strajkującego

Powiązane: Koronawirus w Polsce

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki